Ludwik Filip Czech - Nie do przemilczenia

Magdalena Nazaruk jest autorką zbioru wierszy "Nie do mówienia". To jej debiutancka książka. Poetka jest obecnie studentką prawa, laureatką kilku konkursów poetyckich. Uczestniczy w życiu kulturalnych rodzimego Podlasia. Debiutancki tom składa się z trzech części, które w jej zamyśle powinny się dopełniać. Przynajmniej to sugerują ich tytuły. Są to jednak elementy odrębne, tak w kwestii narracji, jak i zabiegów formalnych. Język stopniowo w nich  ewoluuje, komunikaty stają się czytelniejsze, poezja nabiera dojrzałości.

W wierszu "Gdzie mogłaby pójść" poetka "zbędna światu" wchodzi w spór z rzeczywistością, kwestionuje literę kodeksów, próbuje akcentować własną odrębność. Nie chce "ukrywać nic za ustami" - liczy na szczery, międzypokoleniowy dialog ze światem. Nie ukrywa jednak, że w taką równoległość nie wierzy. Nie mniej ważne są dla niej rozmowy natury osobistej,  porządki w sferze emocji i uczuć. W kolejnych wierszach tworzy więc definicję własnych pragnień ("Kilka wersów o szczęściu"), nakreśla priorytety intymnych potrzeb ("Niemal"), konfrontuje się z wizją samotności ("Ciało i dusza"). Przepatruje, węszy, odkrywa. Ale nawet w obrębie rodziny nie znajduje modelowych relacji, One też są chrome, wymagają korekty. W wierszu "4 zimy" czytamy:

obchodzimy cztery zimy
każdy własną
mogłabym do was wysłać gołębia
pewnie mają dużo zleceń
bo pełno ich tutaj

i ci pierwsi męczą się dla drugich
a ci drudzy dla tych pierwszych
męczą się dla siebie przez siebie i w sobie
stale
i rozłącznie

Motywem tej części zbioru jest więc rozczarowanie. Znajdziemy je w wierszu "Nowa era księgarni" i w "Co z ciebie zostanie jak dorośniesz". Ten ostatni mógłby być manifestem każdego młodego pokolenia. To sprzeciw wobec społecznych etykiet, kwestionowanie szablonów. Co istotne -  to również pretekst do odnajdywania dróg alternatywnych, zachęta do ucieczki w obszary mniej sformatowane. Ale młodzieńcze rozczarowanie potrafi również inspirować. Poetka sprawdza się bowiem doskonale w roli dokumentalisty. W kilku wierszach daje świadectwo dzisiejszości ("Scena z supermarketu"), porusza sedno politycznych sporów ("Prawnicze refleksje"), wytyka pozorny, wielkomiejski sznyt ("Stolica i ludzie"). Jest przy tym bardziej ironiczna niż ocenna, jej przewodnikiem nie jest ideologia, ale humanizm. Jak w wierszu "Skądś gdzieś":

kiedyś uciekinierzy
wywożeni
nie na swoje ziemie
my uciekinierzy
z własnego podwórka
zaglądamy przez dziurkę w płocie sąsiada

uciekinierzy emigranci
za lepszym jutrem
uciekinierzy w alkohol jedzenie skręty
w chwilowe ukojenie

teraz uciekamy od samych siebie

Ten humanistyczny rys nie jest narzędziem do eksplorowania wyłącznie labiryntów i pułapek współczesności. Te, niczym ruchome piaski są zmienne, ulegają ciągłym przeobrażeniom, nie stanowią oparcia dla kształtującej się wrażliwości. Poetka zwraca się zatem ku wartościom trwałym, symbolom sprawdzonym, przegląda się w kulturowej spuściźnie pokoleń. Czuje tożsamościowy związek z tą odziedziczoną schedą. Mamy zatem w tych wierszach "szkice przodków" ("Nad Bugiem"), mamy "Odbicie Witruwiusza", jest Kasjan, Kleopatra i pogrążona w samotności Helena. Mamy też Magdę Magdalenę stojącą w półmroku cerkwi i zabawny wierszyk o stworzeniu przez Boga mężczyzny ("Kuszący Adam"). Owe kulturowe filary, mniej lub bardziej historyczne, są dla poetki drogowskazem, inspiracją i zachętą. Ale głównie kwarantanną od czasów bieżących, szlachetną niszą, w której chce rozwijać swój poetycki życiorys. Nie chce stać się typowym, "ludzkim produktem" z "pierwszego tłoczenia". Jak w wierszu bez tytułu:

człowieka jako zbiór kawałków
wtłaczamy

wtłaczamy go w szuflady
ludzie z pierwszego tłoczenia
kontrkulturę w mózg
półmózg

Pisałem na wstępie o niejednorodnej strukturze tego tomiku. Jeśli bowiem część pierwsza nie zachwyciła mnie, zawiodły zwłaszcza niektóre wiersze, będące właściwie poetyckimi szkicami, choćby "Sekwencja", to dwie pozostałe sprawiły mi przyjemność. Tomik "Nie do mówienia" ilustruje rozwój talentu, etapy w szlifowaniu poetyckiej materii. To rodzaj pamiętnika, w którym krok po kroku, wiersz po wierszu, wyłaniają się owoce literackiego uporu. To wielka zaleta tej książki. Jej mankamentem są wiersze natury prywatnej. Są sprawne, lecz na tyle standartowe, że nie przyciągają większej uwagi ("Smutek"). Wyjątkiem jest tutaj tekst "Jednymi płucami". Zawiera bowiem ciekawe, antyfeministyczne dno. Pozostaje życzyć autorce kolejnych publikacji i wytrwałości w tej robocie.
 


 

Magdalena Nazaruk, Nie do mówienia, Towarzystwo Miłośników Podlasia, Biała Podlaska 2017, ss. 87.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora