William Shakespeare - Sonety, przeł. Ryszard Długołęcki (II)

Okruchy szekspirowskie

Robert Frost (1874-1963), uznawany za największego amerykańskiego poetę XX wieku, laureat prestiżowej nagrody Pulitzera, zdobywanej czterokrotnie za zbiory poezji: New Hampshire (1923), Collected Poems (1930), A Further Range (1936) oraz A Witness Tree (1942), powiedział kiedyś: "Poezją jest to, co przepada w tłumaczeniu". Marne miał widać zdanie o tłumaczach, przekładających jego dzieła.

Czy cała poezja przepaść ma w tłumaczeniu i jakie straty są w procesie przekładu nieuniknione?

Zajął się tym problemem Stanisław Barańczak. W swojej pracy "Ocalone w tłumaczeniu" (Wydawnictwo a5, Kraków 2004) - wprowadza kategorię "dominanty semantycznej". Zwraca uwagę na celowość odstąpienia w pracy tłumacza, przekładającego utwór poetycki, od podziału materii utworu na treść i formę i zastąpienia ich "ogólnym pojęciem znaczenia, rozumianego jako pełnia semantycznego potencjału zawierająca się zarówno w dostępnych lekturze słowach jak i w poetyckiej organizacji wypowiedzi". Wyjaśnia też dalej, że pod pojęciem dominanty semantycznej rozumie "prymat określonego elementu struktury utworu, który stanowi mniej lub bardziej dostrzegalny klucz do całokształtu jego sensów." Dostrzec ten klucz i zrobić z niego odpowiedni użytek - pisze dalej Barańczak - to zadanie tak dla czytelnika, jak dla krytyka-interpretatora, jak i wreszcie dla tłumacza utworu. Szło za tym zalecenie, by - mając w ręku wspomniany klucz - starać się ocalić w tłumaczeniu jak najwięcej wartości.

Mając świadomość wagi tego zalecenia mistrza Barańczaka, starałem się ten klucz identyfikować. Powodowało to konieczność rozpoczynania pracy nad tłumaczeniem szekspirowskiego tekstu od jego ogólnego oglądu. Przy tym poszukiwaniu klucza natrafiałem też ciągle na ślady tego, co Jan Kott nazwał u Szekspira jego "gorzką mądrością". Rys goryczy; jakiś uderzający brak złudzeń co do człowieczej natury i biegu spraw tego świata. Uznaje się powszechnie, że Szekspir miał szczególny dar zadziwiająco bystrej obserwacji i trafnej oceny meandrów ludzkiej psychiki, ale ten rys goryczy w jego mądrości jest dla mnie kolejnym, rozpoznawalnym, stałym elementem jego dzieł, nie tylko kronik, tragedii, sonetów, ale też komedii, gdzie pojawia się, mroczny, wśród lekkości i uśmiechów.

Warto tu może wspomnieć o tych szczególnych czasach, w których przyszło żyć i tworzyć Szekspirowi.

Był on przedstawicielem ostatniego pokolenia epoki renesansu. Jej idee kiełkowały już w kulturze średniowiecznej, w której już stopniowo rozwijano zainteresowania literaturą i filozofią starożytną, naukami nazwanymi później humanistycznymi, wreszcie - wiedzą z zakresu nauk przyrodniczych, w tym i medycyny. Później na plan pierwszy wysunęły się Włochy. W literaturze - jeżeli Dantego przyjmiemy za twórcę z pogranicza średniowiecza i renesansu (choć dziś uznaje sie go raczej za twórcę średniowiecznego), początek włoskiego renesansu przypadałby na przełom wieku XIII i XIV. W dziedzinie filozofii, wracającej do Platona i jego kontynuatorów, a także w sztukach pięknych - prym wiodła Florencja. Renesans, docierający z Włoch do innych krajów europejskich, zresztą z opóźnieniem, przynosił rozwój kultury europejskiej we wszystkich jej formach, nasilenie tendencji humanistycznych i laickich z człowiekiem w centrum zainteresowania, rozwój myśli racjonalistycznej, głębsze poznawanie przyrody. To epoka odkryć, a jak pisał Jerzy Ziomek, historyk literatury, to była epoka "wszelkiego rodzaju odkryć: geograficznych, filologicznych, archeologicznych, odkryć odrębności jednostki w stosunku do natury, społeczeństwa, Boga".

Tak więc renesans, niosąc wielkie przemiany i nowe, znakomite osiągnięcia, budził też nadzieje ludzi na korzystne zmiany w ich życiu.

Jak w Anglii czasów Szekspira można by oceniać realizację tych nadziei?

Jan Kott pisze, że pokolenie Szekspira "miało świadomość końca wielkiej epoki... Wielkie marzenia humanistów nie spełniły się. Została gorzka świadomość straconych złudzeń." Wojny, głód, zarazy, terror - to była codzienność. Elżbieta I rządziła w sposób okrutny, bezlitośnie karząc wszelką nieprawomyślność, w tym także praktyki religijne katolików, których karano początkowo szybko rosnącymi, rujnującymi grzywnami, później konfiskatą mienia i więzieniem. Szekspir był, jak wiadomo, uznawany za katolika, lub choćby przyjaznego katolicyzmowi, co narażało go też osobiście. Terror ten nie ustawał także i za Jakuba I, szczególnie po wykryciu sławnego "spisku prochowego". Pojawiła sie też nowa forma przemocy - przemoc pieniądza, związana z początkami kapitalizmu i kolonializmu. Ze świata docierały ponure wieści . Włochy, ta kolebka renesansu, nadal rozdrobnione i bez szans na jednoczenie kraju, zostały w roku 1559 wydane Hiszpanom mocą ustaleń traktatu pokojowego w Cateau-Cambresis, kończącego przegrane przez Francję wojny włoskie. Giordano (Philippo) Bruno, włoski filozof renesansowy, teolog, dominikanin, humanista, poeta, za swoje postępowe poglądy został - po postawieniu mu przez Święte Oficium ośmiu zarzutów - uznany heretykiem i spalony na stosie na rzymskim placu Campo de' Fiori. Rozpoczynały się kłopoty Galileusza, zwieńczone w roku 1633 procesem, w czasie którego uczony starzec musiał odwołać i przekląć swoje "obrzydliwe błędy",  heliocentryczne poglądy. (Został zresztą zrehabilitowany przez Kościół w 359 lat później).

Czy to wszystko pozostawiło właśnie ową rysę goryczy w dziełach Szekspira? Pewnie to zbyt daleko idące uproszczenie, ale przecież nie sposób wykluczyć jakiegoś wpływu epoki na jej współczesnych.

To tyle.

A teraz - jeszcze cztery sonety Szekspira (tłumaczenie własne).
 


23.

Jak lichy aktor, co przed publicznością
Pętany tremą, ugrzęźnie w swej roli
Lub dzikie zwierzę, dławione wściekłością
Która mu użyć sił swych nie pozwoli -
Tak ja, nieufny w siebie, zapominam
Słów rytualnych języka miłości
I - zda się - ogień mych uczuć zaczyna
Mrocznieć, dławiony siłą namiętności.
Niechaj więc za mnie przemówią me wiersze -
Niemi posłańcy słów w sercu chowanych
I niosą prośby o twą miłość, szczersze
Niżby to czynił język pozłacany.
Czytając - usłysz - co me serce pisze
Bo miłość umie oczami usłyszeć.

 


30.

Kiedy przed moich myśli trybunałem
Stawiam swą pamięć wydarzeń minionych
Wraca żal tego, co tak zdobyć chciałem
I bogactw czasu, który był tracony.
I łzę mam w oku, które łez nie znało
Za przyjaciółmi w śmierci wiecznym mroku
I za miłością dawno już przebrzmiałą
I pięknem drogich, przepadłych widoków.
I żal mi wszystkich moich żalów dawnych
I z ciężkim sercem zliczam me cierpienia -
Rachunek skarg mych, smutny i niestrawny
Dawno spłacony i wciąż do spłacenia.
Lecz myśl o tobie, drogi przyjacielu
Koi żal, słodzi gorycz tych strat wielu.

 


65.

Gdy spiż, ląd, kamień czy bezkresne morze
Nie ujdą mrocznej sile przemijania -
Jak przed nią piękno obronić się może
Gdy, tak jak kwiatu, nic go nie ochrania?
Jak letni powiew, miodem wysycony
Ujdzie niszczącym ciosom słot jesieni
Gdy stal warowną i skalne bastiony
Czas swoją siłą w pył zwietrzały zmieni?
Gdzież więc skryć piękno, najpierwszy z klejnotów
Czasu, nim on je zamknie w tej swej skrzyni
I kto Czas w biegu powstrzymać jest gotów
By temu pięknu tylu krzywd nie czynił?
Nikt, tylko cud ten, gdy blask swój zachowa
Ma miłość - w czerni spisanego słowa.

 


73.

Dostrzeżesz we mnie czas jesienią tchnący
W którym już resztka zżółkłych liści spada
Lub spadł ostatni z drzew od chłodu drżących
Jak z ruin chóru, gdzie ptasia gromada
Śpiewała. Dojrzysz we mnie dzień o zmroku.
W nim słońce będzie na zachodzie znikać
Gdzie noc blask jego tłumi krok po kroku
Jak druga Śmierć, co w mrok snu nas zamyka.
I dojrzysz we mnie ten słabnący ogień
Który się w prochach młodości ukrywa
Jak w łożu śmierci, gdzie zduszą go wrogie
Popioły tego, czym się zwykł pożywiać.
To więc dostrzeżesz, co miłość wzbogaci
Byś kochał mocniej to, co wkrótce stracisz.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież