Karol Pastuszewski - Rosja musi zwyciężać

Zbliżające się mistrzostwa świata w piłce nożnej rozgrywane jak wiadomo w Rosji nasuwają  kilka ważnych refleksji związanych ze sportem, a ściślej z piękną ideą szlachetnej rywalizacji sportowej nie zbrukanej wojną bądź innymi niskimi okolicznościami.

Współczesny sport choć bardzo się różni od tego antycznego wyrósł z tradycji kultury greckiej, ojczyzny sportu. Przez blisko XII wieków co cztery lata antyczna Hellada obchodziła swoje wielkie święto. 

Zjeżdżali  do Olimpii zawodnicy z wszystkich państw  półwyspu Peloponezkiego i z kolonii greckich w basenie morza Śródziemnego. Uczestnikami mogli być tylko ludzie wolni, ludzie nie splamieni brzydkimi czynami, ludzie na których nie ciążyły rzeczy niegodne. Niewolnicy nie mieli prawa startu. Tak jak z innych względów nie uczestniczyły w igrzyskach kobiety nawet na trybunach jako obserwatorki zmagań na stadionie.  Nagrodą za zwycięstwo był wieniec laurowy, a nie wysoka premia pieniężna.

Odkąd baron de Coubertin wznowił w 1896 roku nowoczesne Olimpiady wiele się  w świecie sportu zmieniło od czasów starożytnych. Nie ma już problemu niewolnictwa, nie ma różnic społecznych, nie ma kwestii wykluczenia kobiet z igrzysk, sport objął wszystkie kontynenty wszystkie klasy i warstwy, wszystkie rasy – białą, czarną, żółtą i czerwoną (Indianie),  przybyło szereg  nowych konkurencji, a  inne skreślono np.  wyścigi rydwanów. Przetrwała też, co jest bardzo ważne, piękna, szlachetna  idea starożytnego sportu:  SZYBCIEJ, WYŻEJ, DALEJ – idea pięknej rywalizacji,  radości z sukcesu odniesionego na arenie sportowej choć nie zawsze rzez ludzi wiernych zasadom  olimpijskim?

Oczywiście społecznie i moralnie  najbardziej doniosłą sprawą w antycznym sporcie olimpijskim był zakaz prowadzenia wojen. Wszelkie konflikty musiały być wstrzymane. Obowiązywał powszechny pokój. Nie wszyscy i nie zawsze  podporządkowywali się tym normom i zasadom. Ale wówczas takie państwo i jego reprezentantów wykluczano ze społeczności sportowej.  Potępiano!  Nie było mowy o wspólnym starcie w igrzyskach. Po wiekach współczesny sport starał  się nie zapominać o tych zasadach. Olimpiada w Londynie w 1948 roku odbyła się bez Niemców, którzy zostali wykluczeni po tym wszystkim co wyrządził ludzkości nazism. Z innych, ale także bardzo ważnych powodów Rosja jako państwo, jako reprezentacja  została wykluczona  z letniej Olimpiady w Brazylii i zimowej w Korei Płd. Powodem było to, że zawodnicy Rosji korzystali z dopingu zorganizowanego przy pomocy państwa, a doping przekreśla równe szanse w sporcie, łamie zasady uczciwej walki. W tle tych decyzji znajdywały się też uwikłania Rosji w różne konflikty zbrojne ostatnich lat.

Baron de Coubertin uważał, że najważniejszy jest sam udział w  Olimpiadzie. Szybko się jednak  okazało,  że nie tylko uczestnictwo ceni się wysoko, ale jeszcze bardziej sukcesy, medale, wyniki. Aby je osiągać trzeba być lepszym  od konkurentów,  lepiej wytrenowanym, odporniejszym psychicznie. Oprócz różnorodnego treningu doszedł jeszcze jeden czynnik, którego dawniej nie było, albo go nie było w porównywalnej skali – popularność, rozgłos, sława  o jakiej marzyć nie mogli sportowcy wcześniejszych epok. Dzięki środkom masowego przekazu, zwłaszcza tym elektronicznym  nie dziesiątki tysięcy, ale miliony na całym świecie śledzą mistrzostwa, Olimpiady, turnieje. Ci najwięksi stają się herosami, bohaterami narodowymi , zyskują rozgłos nie mniejszy niż politycy, artyści, wynalazcy. Zaspokajają w społeczeństwie  potrzebę  dumy, chwały i wielkości. Nakłada to jednak na nich szereg ograniczeń a także obowiązków. Jedni radzą sobie z tym, a innym niestety  trafiają się życiowe potknięcia. Oczywiście w ostatecznym rozrachunku liczy się bilans. W czasie wojny przed największymi wyzwaniami stawali i nie  cofali się Kusociński, Marusarzówna, Szajnowicz, czy oficer ze srebrnej drużyny jeździeckiej na  Olimpiadzie w Berlinie, który zginął w Katyniu. W czasach pokoju  takich dramatycznych wyborów raczej nie ma, ale trafiają się wybory trudne.

W 1980 roku po raz pierwszy Olimpiada miała się odbyć w kraju realnego socjalizmu czyli  w Moskwie. Ponieważ Związek Radziecki zaczął prowadzić  krwawą, napastniczą wojnę w Afganistanie 33 państwa m.in. takie jak Ameryka, Niemcy odmówiły  przyjazdu  do Moskwy a 30 innych  nie przyjęło zaproszenia, bo postępowanie Rosji było podeptaniem fundamentalnej zasady olimpijskiej pokoju. Niektóre rządy,  jak Wielka Brytania, gestem Piłata decyzję zostawiły swoim  Związkom Sportowym. Angielscy lekkoatleci, bokserzy, zapaśnicy wybrali się na Olimpiadę.  Reprezentanci konkurencji „szlacheckich” szermierze, jeźdźcy, żeglarze odmówili.

Kierownictwo polityczne w krajach socjalistycznych w tym i Polski nie mogło oczywiście nie wysłać reprezentacji do Związku Radzieckiego, poza tym  aprobowało radzieckie postępowanie polityczne i militarne. Nie odmówili także  udziału polscy zawodnicy. Ale nie można tego ocenić jednoznacznie. Czy dlatego, że mieli   prawo nie interesować się polityką? Nie do końca przysługuje takie prawo. Naszym sportowcom odmowa, pomijając już czteroletni a często nawet dłuższy okres przygotowań, groziła klęską życiową.  W tamtych czasach los każdego człowieka w ustroju socjalistycznym, zależał od państwa. To przecież państwo zapewniało pracę, przydzielało mieszkania i cenne dobra,  dawało paszport, wczasy krajowe, talon na auto.  Poza tym taki heroizm byłby przez władze starannie wyciszony. Kto by o tym wiedział? Wówczas nie było jeszcze niezależnej prasy. Ale każda reguła ma wyjątki. Odmowa udziału w Olimpiadzie też. Na mniejsze  rzeczy mogły sobie pozwolić sportowe debiutantki, a na  większe  gwiazdy.  Mistrzyni mogła rzucić kierownictwu: „ja mam nazwisko i dlatego  ogonów w tej sztuce grać nie będę”. Byłam na czterech Olimpiadach, zdobyłam siedem  medali (w tym  trzy złote)   na piątą nie pojadę, bo nie chcę  oglądać pleców  rywalek. Przyjemność uczestniczenie w Olimpiadzie  to za mało. Odejdę niepokonana. Niestety takie słowa nie padły  i największa polska  lekkoatletka pojechała do Moskwy na te kulawe igrzyska.  Wybrała solidaryzowanie się z ludźmi,  którzy uznawali, że agresja na Afganistan to zbyt mały powód by bojkotować imprezę. A znaczące wyniki sportowe? Tak jak przewidywano - nie było ich, bo dla zawodnika zwłaszcza sprintera jego wydolność fizyczna na piątej Olimpiadzie na ogół nie jest na tyle wystarczająca by zdobywać medale.

Przed laty w prasie oglądaliśmy zdjęcie. Na jednym z krajowych stadionów uśmiechnięta pani, trochę więcej niż w średnim wieku, ściska i całuje młodą, piękną dziewczynę jeszcze zdyszaną po biegu. Starsza pani cieszyła się z następczyni,  trzeba podkreślić słowo,  swojej następczyni. W młodości ona też zdobyła złoty medal olimpijski. Rzecz w tym dla kogo? Wiele lat temu stanęła przed ważnym  wyborem kim się właściwie czuje, w jakich barwach ma walczyć na igrzyskach w Los Angeles: amerykańskich czy polskich.  Za oceanem mieszkała prawie od niemowlęctwa, tu trenowała, tu zdobywała szlif sportowy. Uznała jednak, że związana jest z krajem rodziców, z tradycją narodową, z historią  i temu musi być wierna więc wybrała Polskę.  Zrobiła tak, choć rozsądek i spodziewane  korzyści nakazywały opowiedzenie się za Ameryką, bo cóż  w świecie  znaczyła ta  ówczesna Polska, państwo sezonowe,  zaistniałe  dopiero od piętnastu lat, zniszczone, co   mogło jej zaoferować? A jednak taka była Stanisława Walasiewiczówna.

Mówiło się: Lwów w czasie wojny znalazł się pod okupacją radziecką. Wszystkie polskie organizacje (sportowe także), stowarzyszenia,  związki,  koła zainteresowań zostały rozwiązane i  musiały całkowicie zaprzestać swojej działalności. Natrętna, oficjalna propaganda nowych władców miasta i kraju jak najgorzej przedstawiała przedwojenną  Polskę poniżając ją w opinii publicznej. W mieście nastąpiły liczne aresztowania,  panowała atmosfera strachu. Do więzienia trafił  Władysław Broniewski, lewicowy przecież poeta, Teodor Parnicki, nie mówiąc już o oficerach, w tym  o gen. Andersie.  Zaczęły się okrutne wywózki na Syberię, egzekucje w więzieniach.  W tej sytuacji ludzie ratowali się w różny sposób. Nie każdy był godny pochwały. Znany poeta napisał i opublikował wiersz ku czci Stalina. Młody, utalentowany  piłkarz  zaczął grać w nowoutworzonym radzieckim klubie, tak przynajmniej podaje nasza Encyklopedia Sportowa. Gorzej,  bo był to klub milicyjny, a nawet bardziej służb bezpieczeństwa represjonujących  Polaków. Dopiero w wiele lat po wydaniu książki i oczywiście po wojnie piłkarz zaczął zaprzeczać, że grał w Dynamo, wymieniając  inny mniej kontrowersyjny zespół.  Cóż na to można powiedzieć  lepiej by było żeby Polak nie  reprezentował  żadnych barw klubowych kraju, który manu militari  postępował z Polską i Polakami. Oczywiście przypominając tę zamierzchłą przeszłość nie wolno zagubić jego późniejszych ogromnych zasług . A bilans jest wspaniały – jest to przecież ojciec tryumfów polskiego futbolu. Słusznie mający  teraz pomnik na Stadionie Narodowym, bo Kazimierz Górski zalicza się do wielkich postaci polskiego sportu.

Przyglądamy się uważnie postępowaniu wybitnych sportowców. Często jesteśmy świadkami bardzo pięknych czynów. Ogromne pieniądze zdobyte na Olimpiadzie przez polskiego mistrza w całości zostały, zgodnie z jego postanowieniem,  rozdzielone na nagrody dla ludzi sztabu szkoleniowego, ktoś inny w przerwie rozgrywkowej przyjeżdża aż z Ameryki by szkolić w Polsce młodzieżową drużynę. Jeszcze ktoś inny fortunę przelewa na konto chorego dziecka.

W świecie, tam  gdzie podejmuje się najważniejsze decyzje  do idei  olimpijskich podchodzi się dość elastycznie.  Szefowie międzynarodowego sportu, politycy często naginają pryncypia do aktualnych potrzeb politycznych i finansowych. Tak, bo w grę wchodzą oprócz polityki ogromne pieniądze  – Krym, Donbas, śmierć 300 pasażerów lecących rejsowym samolotem, to wszystko jak się okazuje  były fakty bez rozstrzygającego znaczenia jeśli chodzi o zmianę decyzji, w którym kraju  odbędą się  mistrzostwa świata w piłce nożnej?

Od pierwszej greckiej Olimpiady minęło trzy tysiące lat.  Niezaprzeczalnie bardzo długi okres czasu i świat miał prawo zmienić się ogromnie,  ale pewne rzeczy pozostały niezmienne. Tak samo jak  w czasach helleńskich, budzi w nas najwyższy sprzeciw  zabijanie, przemoc,  okrutne traktowanie bezbronnych, tortury. I tych zasad powinno się przestrzegać.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież