Piotr Dumin - Komu potrzebni są poeci?

Na  współczesną poezję polską  bardzo duży wpływ miała i ma - w sposób bezpośredni, a także pośredni - Orientacja Poetyckiej Hybrydy. Członkami Orientacji byli poeci o różnych poetykach, nawiązujący do z doświadczeń awangardowych i nie tylko: Zbigniew Jerzyna, Krzysztof  Gąsiorowski, Jerzy Górzański, Andrzej Zaniewski, Jarosław Markiewicz, Janusz Żernicki, Barbara Sadowska, Andrzej Jastrzębiec-Kozłowski, Edward Stachura i główny animator jej działań,  Jerzy Leszin-Koperski.  

Poetyka Hybrydowców charakteryzowała się ogólnie dużą dyscypliną formalną. Jednocześnie miała to być poezja wyzwolonej wyobraźni. Jedną z idei, która nie dotyczyła jednak wszystkich poetów Orientacji (np. Zbigniewa Jerzyny) był bunt przeciwko narzucaniu poezji roli służebnej wobec dziejów narodu. Poszczególni poeci Orientacji znacznie się różnili. W różny sposób korzystali z doświadczeń awangardowych. Niektórzy nawiązywali też do poezji klasycznej.

Głównym ideologiem i teoretykiem Orientacji był Andrzej Krzysztof Waśkiewicz, który w znacznym stopniu  oparł się na  filozofii poezji Tadeusza Peipera. Z filozofii poezji Tadeusza Peipera przejął AKW ideę konstruktywizmu, koncepcję metafory jako sposobu tworzenia nowej poetyckiej rzeczywistości, przedstawiania obrazów będących ekwiwalentami uczuć, używanie skrótów myślowych i skondensowanej (epistolarnej) formy. Trzeba zwrócić uwagę na to, że drugi z ideologów tej formacji, Krzysztof Gąsiorowski nawiązywał jako poeta także do doświadczeń Juliana Przybosia (jego sposobu opisywania świata) i zbliżonego do niego w filozofii poezji Józefa Czechowicza. - Oczywiście w tych stwierdzeniach jest pewne uproszczenie, bo rodowód każdego poety bywa o wiele bardziej skomplikowany. Po 56 roku poezja polska otwierała się ponownie na doświadczenia poetów zachodnich i nie tylko, bo także poetów rosyjskich okresu rewolucji i wczesnego okresu utrwalania się systemu komunistycznego. Trzeba tu zauważyć, że duży wpływ na poezję polską  lat. 60.wywarł T.S. Eliot.

Poetą wybiegającym poza poetykę proponowaną przez Andrzeja Krzysztofa Waśkiewicza i Krzysztofa Gąsiorowskiego był Zbigniew Jerzyna, który wiele lat współpracował ze Stanisławem Grochowiakiem i nawiązywał także do poezji klasycznej (i nie tylko od czasów C.K. Norwida, od którego zdaniem wielu, zaczęła się poezja współczesna).

Inny członek  Orientacji, Andrzej Zaniewski okazał się nie tylko wybitnym poetą, ale także  prozaikiem. Jego powieść pt. „Szczur” była nominowana do Nagrody Goncourtów i zgłoszona do Nagrody Nobla.  

Andrzej Jastrzębiec-Kozłowski realizował się nie tylko w poezji, ale także w tworzeniu tekstów piosenek, a to wymaga dobrej znajomości literatury, i potocznego języka..

Osobnym poetą i prozaikiem, zbuntowanym przeciwko światu i podejmującym z nim aksjologiczny dialog był Edward Stachura.

Po doświadczeniach awangardowych i przejściu przez socrealizm powrót do poezji klasycznej był w zasadzie niemożliwy. Do wyrażenia doświadczeń człowieka współczesnego potrzebny był nowy język, ale wiele wartości poetyk wcześniejszych ma charakter ponadczasowy.

Sądzę jednak, że rygory awangardowe mogą czasem nie mniej, niż rygory poezji klasycznej ograniczać poetę, zwłaszcza, gdy traktuje się je wybiórczo. Nie chodzi tu tylko o awangardowy wstyd uczuć. Ale na przykład, także tendencję do redukcji poetyckich tropów, co może oznaczać także ucieczkę od rzeczywistości. Brak wpływu na rzeczywistość może prowadzić do bezradności i nihilizmu. Język poetycki nie powinien też rozmijać się zbytnio z oczekiwaniami odbiorców. Powinien wzbogacać odbiorcę.

Fragmentaryzacja rzeczywistości i zbytnie ograniczanie w poezji „tropów”,  związków z rzeczywistością, może powodować także ograniczenie treści.

Poetom Orientacji i w ogóle wcześniejszej literaturze polskiej – obejmować to miało także okres Współczesności - przeciwstawili się po wydarzeniach marcowych 1968 roku poeci Nowej Fali: „literatura uznała współczesną sobie rzeczywistość lat 60. i 70. za tworzywo siebie niegodne, nie umiała pokazać jej inaczej, niż w groteskowej lub zdegradowanej formie”.  - Była to jednak, co najwyżej półprawda. - Zarzucali Orientacji eskapizm - ucieczkę od problemów rzeczywistości, co miało oznaczać jej akceptację. Uważali, że jednym z elementów ogólnego zniewolenia było zniewolenie języka. Bunt Nowofalowców związany był z walką polityczną na szczytach władzy.

Charakterystyczne dla nich było wykorzystanie w wierszach zwrotów z języka gazet, przemówień, języka ulicy. Wprowadzali do wierszy elementy niepoetyckie. Wiersz miał charakter wypowiedzi publicystycznej. Sposób tworzenia wiersza był podobny do tego, który miał miejsce w przypadku poezji lingwistycznej. W przeciwieństwie jednak do  lingwistów, takich jak jak np. Jan Brzękowski,  Miron Białoszewski, Tymoteusz Karpowicz, czy Zbigniew Bieńkowski, nie interesowały ich eksperymenty badające możliwości  i ograniczenia języka w ogóle, ale odnosili się do języka PRL-u. Ten nurt lingwistyczny reprezentowali przede wszystkim Stanisław Barańczak, Julian Kornhauser, Adam Zagajewski Ryszard Krynicki.

Twórczość poetycka jest działaniem zamierzonym, którego celem jest opisywanie i rozpoznawanie świata. Jest to oczywiście także propozycja jakiejś wizji świata. Poezja jest mową wiązaną, wypowiedzią artystyczną. Istotne znaczenie ma więc także rozpoznawanie języka. Każdy poeta jest więc w pewnym stopniu lingwistą. Istotna jest też znajomość całej poezji, a nie tylko wybranej jej części. W języku zawarte są informacje o jego powstawaniu, ewolucji.  Czytelnik jednak szuka w poezji odpowiedzi na swoje problemy związane z rzeczywistością.

Nie powinien być zatem  język poetycki zbyt oderwany od tego, którym współcześnie się  posługujemy. Nie może stracić z nim kontaktu.

W języku ulicy też ma miejsce twórczość ale język ulicy jest ograniczony poziomem świadomości ulicy i poeta powinien zdawać sobie z tego sprawę. Twórczość poetycka polega na świadomym niejako rozwijaniu języka. Język poety powinien wyprzedzać język oficjalny i język ulicy.  

Po 1976 roku, drogi Nowofalowców zaczęły się rozchodzić. Część przeszła do opozycji i publikowała w drugim obiegu.

Po zmianie ustroju byli Nowofalowcy w większości zaakceptowali jakby rzeczywistość,  nie zwracając uwagi na wady transformacji. Pogodzili się z tym, że poezja, podobnie jak cała sztuka, stała się towarem, w stosunku do którego obowiązują prawa rynku. Ci najbardziej znani potrafili jednak lepiej niż poeci Orientacji radzić sobie w nowej rzeczywistości, wykorzystując sprzyjające im środowiska polityczne. W związku z tym mieli większy wpływ na poetykę młodszych od nich poetów.

By spróbować poczynić kilka uwag dotyczących  obecnej sytuacji poezji i poetów w Polsce, trzeba przypomnieć jak wyglądała ona w PRL-u.

Nie było wówczas w Polsce wydawnictw prywatnych. - Za wyjątkiem bardzo nielicznych wydawnictw podziemnych w okresie Stanu Wojennego. Wszystkie wydawnictwa były państwowe i kontrolowane przez państwo.  Państwo prowadziło politykę kulturalną i pełniło rolę mecenasa. Autorzy nie musieli płacić za wydanie książki. To im płacono w zależności od wydawanego nakładu. Działała jednak, zlokalizowana na słynnej ul. Mysiej, oficjalna cenzura, czyli Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk. Książka nie mogła zawierać treści podważających system, lub krytykujących władze. Było to przyczyną postaw konformistycznych wielu autorów. Jeśli chodzi o formę, po okresie socrealizmu nie obowiązywały już jakieś oficjalne rygory. Jeszcze na początku lat 80. panowało przekonanie, że PRL długo się  utrzyma.

Niełatwo jednak było wydać książkę. W przypadku debiutantów musiała ona mieć dwie pozytywne opinie współpracujących z wydawnictwem znanych recenzentów i krytyków, dokonujących ocen formalnych, dotyczących warsztatu i przymykających często oko na wyrażane treści. Niewielkie też były możliwości pominięcia tych rygorów, chociaż się zdarzały, bo w tej dziedzinie jak i w całym systemie PRL-u wiele rzeczy się „załatwiało”, co było niczym innym jak przejawem korupcji czy nepotyzmu. Utalentowany autor mógł się jednak przebić. Jak niektórzy szacują, rocznie wszystkie wydawnictwa wydawały około 200 debiutanckich tomików poezji.

Paradoksalnie, obecna wolność w wydawaniu (rocznie ukazują się tysiące tomików poetyckich) sprawia, że ten nadmiar, nieadekwatny do ich wartości literackiej niczym ocean potrafi zatopić nawet cenne książki. Towarzyszy i sprzyja temu zjawisku brak profesjonalnej krytyki wartościującej. Miejsce jej zajęła krytyka koleżeńska, która dość często bywa nazbyt wyrozumiała.

W czasach PRL-u także cała prasa, w tym prasa literacka, była dofinansowana i cenzurowana.  Poezja w tym systemie, mimo wszystko, była jakąś enklawą wolności –  i dla autorów, i dla czytelników. Poeta mógł oszukać cenzurę i powiedzieć więcej niż dopuszczano, posługując się „językiem ezopowym”. Poza tym ówczesne władze liczyły się z opinią podległego jej środowiska literackiego, szczególnie najwybitniejszych i najbardziej wpływowych jego przedstawicieli. W systemie tym funkcjonowali wybitni pisarze wywodzący się z okresu międzywojennego, zmuszeni jednokrotnie trudnych i tragicznych wyborów.  I pomimo ograniczeń, wyrośli też nowi wybitni pisarze, że wymienię choćby poetów, jak się wydaje, najmniej kontrowersyjnych dla obydwu stron obecnej sceny politycznej: Stanisław Różewicz, Stanisław Grochowiak, Jarosław Marek Rymkiewicz, Tadeusz Nowak, Jerzy Harasymowicz, Zbigniew Herbert, nie mówiąc już o naszych dwojgu noblistach. Dobra duchowe miały w zamyśle zastąpić, czy zrekompensować dobra materialne utopijnego, siermiężnego i zniewalającego jednostkę systemu.

Po zmianach w 1989 roku cały ten system zburzono. Niektóre wydawnictwa zlikwidowano, inne sprywatyzowano. Miały tu miejsce działania analogiczne do tych dotyczących gospodarki., ale bardziej spotęgowane. Państwo w stosunku do literatury przestało prowadzić zupełnie politykę  kulturalną, a także politykę wydawniczą. Główne sieci księgarskie opanowane są obecnie przez koncerny zachodnie. I to one decydują, jakie książki można znaleźć w księgarniach. W wielu wielkich księgarniach, także akademickich, nie ma nawet działu poezji. Zastąpiła go pojedyncza półka z książkami autorów - wybranych z całej polskiej literatury począwszy od czasów Mikołaja Reja aż do najbardziej współczesnych - których liczba jest zwykle jednocyfrowa. Literaturę z  z tzw. wyższej półki wypierają powieści kryminalne i sensacyjne, komiksy, a także harlekiny, bo tylko tego typu literatura wygrywa na skomercjalizowanym rynku.

W procesie przechodzenia do systemu rynkowego przestano dofinansowywać liczne, utrzymywane przez państwo pisma, które w większości pełniły funkcje propagandowe. Wylano jednak dziecko razem z kąpielą, rezygnując z dofinansowania, a więc zmuszając niejako do likwidacji pisma istotne dla ciągłości rozwoju kultury,,takie jak np.”Poezja”. Jedyne ogólnopolskie pismo poświęcone poezji. Literatura była w okresie PRL-u dotknięta tą samą chorobą, co inne dziedziny życia - służyła systemowi. Przemiany jednak zaczęły się od sfery duchowej, od zmian w świadomości społeczeństw, także wielu działaczy i polityków, na co niewątpliwie miała wpływ literatura - i ta za granicą, i ta w kraju.  

Poezja po transformacji przestała w zasadzie być obecna w radiu i telewizji. Zepchnięta została na margines, a twórcy spauperyzowani. Ona sama nie jest też bez winy, bo poeci nie tylko zostali zamknięci, ale i sami zamknęli się w oblężonej twierdzy. Poezja nie powinna być marginalizowana, ale i sama nie powinna się marginalizować. Tłumaczenie, że zawsze była sztuką elitarną jest niezbyt trafne, bo czytają ją obecnie jedynie ci, którzy sami podejmują próby poetyckie, inspirowane najczęściej zresztą lekturami szkolnymi. A jeśli nawet można mówić o elitach, to znaczy grupach bardziej wykształconych, to jedynie akademickie i naukowe środowiska  humanistyczne są w jakimś stopniu  zainteresowanie współczesną  literaturą,  pierwszorzędną, jak to określił Gombrowicz. Ale raczej ją komentują, nie próbując w zasadzie wpłynąć na jej charakter.

Szerszy kontakt z tzw. kulturą wysoką, a przede wszystkim literaturą, miałby na pewno pozytywny wpływ na kulturę życia codziennego, społecznego i także na poziom dyskursu politycznego, który w wielu przypadkach bywa żenująco niski. Jak już pisałem (wstęp do książki „Poezja jest podarunkiem natury” Wydawnictwo Adam Marszałek”, 2008): Mieliśmy szansę startować w nowym systemie społecznym z dosyć wysokiego poziomu kultury. Mogłoby to być naszą szansą w Unii Europejskiej. Nie musieliśmy wzorować się na modelu zachodnim, gdzie ośrodki rozwoju kultury zawężone zostały do Campusów, gett uniwersyteckich.

Zmiany w kulturze wyższej, także humanistycznej, powinny towarzyszyć procesowi przemian gospodarczych i społecznych. Takie poglądy wyrażali już poeci awangardowi początku dwudziestego wieku w związku z ówczesną rewolucją przemysłową i społeczną. Obecnie nabierają one nowego znaczenia, ponieważ mamy do czynienia z kolejną rewolucją, z rewolucją informatyczną, która w nie mniej istotny sposób wpływa na społeczeństwo, cywilizację, a więc i  naszą egzystencję. Towarzyszy jej relatywizm wartości, wynikający m. in. z niemal całkowitego  skomercjalizowania rynku sztuki. Brak jest - nie tylko zresztą w Polsce – ambitnych prób opisania rzeczywistości w odniesieniu do fundamentalnych wartości kultury europejskiej - i nie tylko europejskiej.

Rewolucja informatyczna poszerzyła przestrzenie naszej wolności, ułatwiła dostęp do informacji, przyśpieszając rozwój edukacji, nauki i techniki. Związany jest jednak z nią problem uprzedmiotowienia człowieka i oderwania go od natury. A przede wszystkim problem odnalezienia się w rzeczywistości, którą stworzył. Nowa rzeczywistość wymaga w wymiarze kulturowym ustalenia nowych relacji pomiędzy nią i człowiekiem.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież