Grzegorz Pełczyński - Kłopoty ze sprzątaczką

Yvonne nie lubiła tej Polki. Chociaż dobrze sprzątała, była głupia i wścibska. Bardziej wolała jej poprzedniczkę, Senegalkę. Ale Senegalkę przyłapano na kradzieży i wyrzucono. Szkoda, że nie przyłapano Polki.

Już gdy pierwszy raz przyszła sprzątać, wzbudziła jej nieufność. Na szyi miała łańcuszek, i choć skrywała to bluzka, można było się domyśleć, co na nim wisi.

W zeszłym tygodniu ogromnie ją rozdrażniła. Odkurzała komodę, na której stała ramka ze zdjęciem w środku. Wzięła ją i zaczęła przyglądać się postaci uwidocznionej na zdjęciu.

- Czy to pani córka? – spytała.
- Syn – Yvonne odpowiedziała po chwili.
- Przecież to kobieta!
- On jest transwestytą.

Sprzątaczka odłożyła podobiznę, a jej mina wyrażała najwyższy stopień obrzydzenia.

Dziś rano niespodziewanie doszło do awantury.

- Śliczna dzisiaj pogoda – stwierdziła Polka. – Powinna pani wyjść do parku.
- Zaraz będę oglądać audycję  telewizyjną.
- Po co? Lepiej pooddychać świeżym powietrzem.
- Jest rocznica wydarzeń z 1968 roku. Będą o nich mówić w telewizji. A ja brałam w nich udział.
- Brała pani udział? – zapytała bezmyślnie.
- Tak. Walczyliśmy o wolność – rzekła z patosem.
- Nie wiedziałam, że Francja była wtedy pod okupacją.

Yvonne nie miała zamiaru kontynuować tej rozmowy. Usiadła w fotelu i za pomocą pilota włączyła telewizor. Sprzątaczka włączyła zaś odkurzacz. Jego buczenie tłumiło słowa dobiegające  z odbiornika.

- Wyłącz ten odkurzacz – powiedziała gniewnie Francuska.

Sprzątaczka nie zareagowała.

- Wyłącz ten odkurzacz! – zawołała wstając z fotela. - Ile razy mam ci powtarzać? Czy jesteś głucha?
- Co pani powiedziała? – zapytała, wyłączając hałaśliwe urządzenie.
- Weź swoje rzeczy i wyjdź!

Po jej wyjściu ponownie zasiadła przed ekranem. Była jednak tak zdenerwowana, że nie mogła się skoncentrować. Nim audycja się skończyła, wyłączyła odbiornik.

Na myśl wciąż przychodziła jej idiotka, nie będąca Senegalką. I która niestety jutro znowu do niej przyjdzie. Zastanawiała się, jak się od niej uwolnić.

Sięgnęła po telefon i wybrała numer administratora zakładu.

- Ja w sprawie kobiety sprzątającej pierwsze piętro – powiedziała dobitnie. – Kilka dni temu po jej wyjściu zauważyłam brak dwudziestu euro.

Dzisiaj zniknęła cała setka.

- Nie można rzucać pochopnych oskarżeń – jej rozmówca zdawał się bardzo ostrożny.

Yvonne na moment zamilkła.

- Drogi panie, niedawno rozmawiałam z moją przyjaciółką, która przebywa w innym zakładzie. Jest on tańszy, a o pensjonariuszy dba się lepiej.

- Proszę się uspokoić. Zajmę się tą sprawą. U nas nie ma tolerancji dla nieuczciwości.
- To chciałam usłyszeć – skończyła rozmowę w pełni ukontentowana.  

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież