Irena Batura - Niewidziana Madonna

W 1957 roku dziadek Kazimierz z Borówek
przeczuwając rychłą śmierć
jak pogodę przewidywali zawsze trafnie
nakazali
- Nie moge już z pielgrzymko
pokłonić sie Matce Boski
w Kalwaryi Pacłowski
Jak dojdziesz do swojego rozumu
zastomp mnie

Długo trwało dochodzenie do rozumu
Ciekawość  spraw niekoniecznie okrzyczanych
rzucała z krańca w kraniec
Odpoczynki w lokalach
przy kawie albo piwie
były coraz dłuższe
Męskie twarze (zanim skupiłam uwagę na jednej)
coraz bardziej intrygowały
Bieżące grzechy polecałam Madonnom
Hyżneńskiej Sejneńskiej Ostrobramskiej Krasnoborskiej
 Studzieniczańskiej …
i tym rozpisanym w podlaskich cerkiewkach

Tylko w snach dziadek przypominali
- A w Kalwaryi Pacłowski to jeszcze nie byłaś
Kiedy być?
Teściowa Helena snuje opowieści
pełne paradoksów
w rozmaitych barach
przy soku z marchewki
Mus je spisać
Upowszechnić

Dziadek powrócili we śnie
(kilkaset kilometrów w ich świecie
tylko mgnienie)

Pokonałam je by spojrzeć z bliska
w twarz Madonny w Kalwarii Pacławskiej
Obraz przesłoniła postać dziadka
i teściowej
Idąc między nimi
patrzyłam na siebie niesioną na noszach
przez sanitariuszy
Pamięć tamtej chwili kończy się na pytaniu
- Na którym świecie jestem
Czy tam gdzie sześćdziesiąt lat jest mgnieniem
a dwoje dziewięćdziesięciojednolatków
prowadzi przed prawdziwe oblicze Pacławskiej Pani
już bez wizerunków pośrednich?

Rozmyślałam o tym w przemyskim szpitalu
Lekarze są mocni
Wszak sama parę tygodni wcześniej
prosiłam odchodzącą
- Mamo jeśli w niebie są bary
to proszę
przyjdź po mnie

Augustów,  27 października 2017 r.    
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora