poezja jest dla mnie wpisywaniem się w siebie
samego i wypisywaniem z rejestru ogółu. biały
papier jest jak tajemniczy las w którym moje
wiersze biegną jak psy tropiące zwierzynę
słowa. gdy je dopadną rozszarpują na strzępy
a ja mogę się tylko przyglądać jego mięsu. nie mam
nad nimi władzy. smycze są iluzoryczne
a kagańce zakładam tylko sobie samemu. mimo to

Pamięci Romka Tomaszewskiego

mój przyjaciel chory na raka ma szeroko zamknięte oczy. nie chce
widzieć postępującego procesu rozkładu. opowiada
o swoich planach wydawniczych. o książkach czekających
na zakończenie. o zmarłym ojcu z którym ciągle przekłada spotkanie.
wczoraj malował kwiaty z mojego ogrodu. pyta  o ich nazwy
jakby to mogło cokolwiek zmienić. patrzę w jego oczy szeroko
zamknięte łudząc się nadzieją

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org