gdybym umiał zbudować dom dla ptaków pewnie bym
w nim zamieszkał. to niby takie proste. kilka deseczek gwoździ
i jest dom. żadnych telewizorów i gazet z wiadomościami
o kolejnych trzęsieniach świata. żadnych spikerów
mówiących co i dlaczego mam robić.

gdybym umiał zbudować dom dla ptaków zawiesiłbym go
w moim ogrodzie na gałęzi nieistniejącego już orzecha
i stałbym się jak on poza zasięgiem ludzkiego wzroku. odporny
na uderzenia jak mgła co się ścieli nad ranem. wierzyłbym
w niebo tak bliskie że na wyciągnięcie ramion.

trafiłem do zakładu w którym produkowano słowa. w wielkiej
hali stały automaty z gotowymi wzorcami słów właściwych
na każdą sytuację. w jednej skrzyni pełne zdania najlepsze
na okazanie miłości w drugiej pogardy a w innej na ostatnie
pożegnanie. wystarczyło tylko kupić właściwy produkt i nie martwić się o nic. za szklanymi gablotami leżały gotowe
powieści dramaty i tomiki wierszy. stałem z otwartymi
ustami i nie mogłem wydobyć z nich słowa.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org