wyuczona uległość syndrom bezradności
niepotrzebne więc kraty bowiem w świadomości

wycisnęły swe piętno i już nie pozwolą
by ktokolwiek się cieszył swoją wolną wolą

paragon zamiast hostii sukcesu połowa
by spec od marketingu miast Bożego Słowa

oferował promocje którym w żaden sposób
nie można już się oprzeć dopuszczać do głosu

żyją całkiem po cichu po cichu odchodzą
zapomniani za życia więc jakże po śmierci
może ktoś ich pamiętać we mgle ciągle brodzą
po kolana po oddech w czaszce czerw się wierci

niepotrzebni udają że ich to nie boli
pół uśmiechu na twarzy i ćwierć blasku w oku
statyści w drugim planie przywykli do roli
nie są w stanie dotrzymać aktorom ich kroku

starzy chorzy i zbędni drepczą do kościoła
niedowidzą nie słyszą wciąż sobą zmęczeni
lecz ciągle im się zdaje że jeszcze zawoła
ktoś za nimi nim znikną w nawie pełnej cieni

łamie w kościach a serca biją coraz wolniej
szybciej zapada wieczór poranek zaś zwleka
z przywróceniem nadziei drzemią więc spokojnie
bo nie bardzo już mają na co w życiu czekać

sumienie może zagryźć gdy zbudzi się wcześniej
niż chłodna kalkulacja pogrążone we śnie

miewa się całkiem dobrze lepiej go nie budzić
cechuje przyzwoitych i porządnych ludzi

którzy z rzadka jedynie mają wątpliwości
jak postąpić gdy pewność w sercach ich zagości

na dobre nie są w stanie z raz obranej drogi
zboczyć gdzieś na manowce gdzie poniosą nogi

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org