Walentyna Gorbaczewska - W klepsydrze nieskończoności

Można pojąć kosmos, ale nie siebie; właściwie odległość   
pomiędzy człowiekiem i jego wewnętrznym „Ja” jest   
czasami większa, niż odległość do gwiazd.

Gilbert K. Chesterton

Kiedy otrzymałam poetycki tomik Piotra Kowieskiego pt. oswajanie ciszy, wraz z dedykacją autora, po raz pierwszy naruszyłam przestrzeganą dotychczas zasadę: nie czytać nic o autorze, o ile nie przeczytam wcześniej jego książki. Kiedy jednak odkryłam internetowe strony google, byłem kompletnie zaskoczona liczbą materiałów poświęconych autorowi tej książki.

Przyznaję, nie jeden wieczór poświęciłam na przeglądanie reprodukcji jego obrazów, przesłuchiwanie muzycznych kompozycji, czytanie jego wierszy. Im więcej czasu na to poświęcałam, tym bardziej byłam zaskoczona: cóż bowiem interesującego i odkrywczego mogę napisać o jego debiutanckiej książce, i kogo to zainteresuje? Długo nad tym rozmyślałam, aż w końcu postanowiłam wypełnić rozważaniami …nie, nie ciszę, lecz „wordowską” czystą kartkę. Doszłam do wniosku, że  jako minimum będą one interesujące co najmniej dla tych, którzy interesują się twórczością Piotra, czytają jego wiersze, słuchają jego muzyki, poznają prace artystyczne, odkrywają kolejne obszary jego talentu.

Tak się ułożyło w gwiazdach, że dzieciństwo Piotra, urodzonego według wschodniego horoskopu w Roku Małpy, zbiegło się z lotem Mirosława Hermaszewskiego w kosmos (1978). Z całą pewnością on, jak i większość chłopców w tym wieku, także marzył o locie w kosmos. A dodatkowo, by zostać muzykiem, artystą ... może i poetą. Ale o czym że nie marzył w dzieciństwie każdy z nas! Niezauważalnie rósł, dojrzewał, by uświadomić sobie w końcu:  kosmos – nie jest to gdzieś tam wysoko w niebie, kosmos – to ludzie, którzy żyją obok ciebie, na tej samej planecie. Kosmos, to kochana kobieta, to przyjaciele, sąsiedzi, i w końcu najbliższy badawczo, a jednocześnie najbardziej skomplikowany poznawczo – kosmos, to Ja sam.

Przez długi czas życiowym kosmosem Piotra było malarstwo i muzyka. Trudno mi określić w jakim wieku zamiłowanie do malarstwa pojawiło się w jego życiu. W krótkiej biografii znajdujemy jedynie kilka skąpych zdań: „Od wielu lat zajmuje się malarstwem. Jego wystawy prezentowane były: w 2012 r. w Galerii Podlaskiej w Białej Podlaskiej, w 2014 r. w Galerii Schody w Warszawie, w 2016 r. na Polskim Festiwalu Sztuki „Orzeł” oraz w Terespolu. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Jego obrazy prezentowane były na okładkach Podlaskiego Kwartalnika Kulturalnego oraz w tomikach wierszy”. Malarstwo Piotra Kowieskiego to jak wyprawa do innego świata. Uważny obserwator z łatwością odnajdzie ulubione inspiracje artysty – trochę tu wczesnego Witkiewicza, jest też klimat rodem z Beksińskiego. Wszystko połączone w spójnym i charakterystycznym stylu – tak przedstawiony został na jednej ze stron www Bialskiego Centrum Kultury. W jego malarstwie miesza się rzeczywistość z fantazją, teraźniejszość z wiecznością, jawa ze snem. Zapewne nie dla wszystkich zrozumiałe są jego prace, chociaż nie …nie, także pośród „innych” jego światów i nierealnych pejzaży pojawiają się zwyczajne dla naszego oka trawy, powszechnie rosnąca na Podlasiu wrotycz, czy liście begonii, upiększające parapety okienne mieszkań. Możliwe też, że właśnie w ten sposób Piotr Kowieski wyraża się jako artysta, właśnie tak zmusza widza do zamyślenia się nad kruchością ziemskiego życia. Jego obrazy po raz pierwszy zostały wystawione w galerii sztuki w 2012 r. Wyznał wówczas: w malarstwie najważniejsze dla mnie jest to, aby obraz wywoływał rodzaj niepokoju u oglądającego. Ważny jest oczywiście również sposób w jaki został namalowany. Nie lubię obrazów ładnych i "wylizanych", chciał-bym malować brudne, smutne z „łamanymi" kolorami. We wszystkich jego pracach zauważalny jest dramatyczny podtekst. Malarstwo okazało się nie jedynym sposobem wypowiedzi. Była jeszcze muzyka.

Od pewnego czasu w życiowym kosmosie Piotra do malarstwa i muzyki przylgnęła również poezja. Jak długo była ona uśpiona, kto ją rozbudził, co go popchnęło ku temu, aby ciszę wypełnić słowem? Do jakiego poziomu mistrzostwa ten artysta jeszcze się wzniesie, do czego zmobilizuje swoimi słowami innych, co pozostawi po sobie w spadku. Pewnie i on nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania. Niektórzy uważają, że poezja rodzi się wskutek nadmiaru uczuć. Jak się obecnie czuje Piotr, kim w pierwszej kolejności, jak prezentuje się wobec nieznajomych, kiedy w galeriach sztuki wiszą jego obrazy, brzmi z eteru muzyka, a na półkach z książkami spoczywa jego debiutancki zbiorek poezji: ja – artysta, ja – muzyk, ja – poeta? Co by jednak Piotr nie uczynił, za kogo by siebie nie uważał, jest z pewnością przekonany, że „życie musi mieć sens”.

Wiersze Piotra Kowieskiego to swojego rodzaju dopełnienie do prac plastycznych oraz muzyki tworzonej przez tego wszechstronnego artystę. Ta jedność z poezją jest głęboko symboliczna. Poezja nie jest jednak dla Piotra zwyczajnym dodatkiem do jego wysiłków artystycznych; jest ona bowiem ważnym sposobem wyrażenia swoich myśli, wypowiedzi, od dawna chronionych w sobie. Trzeba było nadać im sens. Nie będę się tutaj zastanawiała nad składem, nad stylem wiersza; możliwe, ktoś powie, że w ogóle go nie ma w tych utworach. I być może będzie miał rację. O wiele ciekawsze powinny być dla nas myśli poety, i to, dokąd prowadzą one czytelnika.

Swoją służbę dla poezji, dla Słowa, rozpoczął Piotr stosunkowo niedawno. Z biogramu dowiadujemy się: Jako poeta zadebiutował w 2014 r., najpierw w „Gościńcu Bialskim”, a następnie w „Podlaskim Kwartalniku Kulturalnym” i „Akancie”. Kilka jego wierszy i obrazów opublikowanych zostało w Mińsku na Białorusi (miesięcznik literacki „Maładost”). Jego wiersze znalazły się w wydanej w 2016 r. „Antologii Poetów Polskich”. Możliwe jednak, że w duszy zawsze był poetą; nocą malował obrazy, szepcząc w ciszy swoje wiersze, wypełniał je swoimi myślami. Napisał o tym później:

później
pokazałem ci
strzępy przeszłości
i ślady
wyszeptanych w ciszy słów
z samego dna szuflady

zobaczyłeś w nich wiersze…

Jak prezentuje się obecnie poetycki kosmos Piotra, jakie ciążą ku niemu siły grawitacyjne?  Leszek Sokołowski, znany bialskopodlaski literat i działacz społeczno-kulturalny, w swoim wierszu „CDN” napisał, że dużo poezji uleciało w kosmos. U Piotra Kowieskiego jest odwrotnie – kosmos żywi jego poezję muzyką i barwą, feerią kolorów:

 przypinam skrzydła
 i lecę
 lotem koszącym
 nerwowym
 przed siebie ciągle
 do przodu

 mój azymut widnokrąg
 to za grabowym lasem
 karną kolonią pokrzyw
 polną drogą
 wzdłuż płotu

wszyscy w domu już śpią
gdy przelatuję nad czerwonymi łunami
gasnących pogorzelisk
i ruinami domów
z rozpaloną głową

ja i moje skrzydła
pędzle
feeria kolorów
(pędzle)

W swoich pracach malarskich Piotr jest bardzo oszczędnie dobiera kolory: paleta barw bardzo ograniczona, występują głównie szare oraz różne odcienie szarości. Natomiast w poetyckim kosmosie Piotra, w odróżnieniu od prac plastycznych (chciałbym malować brudne, smutne, z „łamanymi kolorami” – jak wypowiada się w jednym z wywiadów), jest mnóstwo barw: biały śnieg i czarny aksamit, rude słońce i czerwone księżyce, zielone pomidory  i ogniste berberysy, błękitne i szare rzeki – wszystko ma swoją barwę, swój zapach, swoisty dźwięk.

Siły grawitacji przyciągają ku poezji różnorakie formy ekspresji, fantazji, unikalne pomysły. Jak każdy twórca, rozpoznający swój kosmos, Piotr nie opuszcza swoich utworów. W jego wierszach ujmuje intonacja ufnej rozmowy. Pisze emocjonalnie, co niewątpliwie związane jest również z jego twórczością artystyczną – muzyczną i plastyczną. W wierszach dominują słowa miłości, do tej jedynej, niepowtarzalnej, w kontaktach z którą nie potrzebne są słowa. Wszystko jest bowiem zrozumiałe bez słów:

po co słowa
w  milczeniu – tak jesteś mi bliska
(nasz kod)
taka miłość jak nasza
w ogóle się nie przydarza
w naszym mieście

To, że w kosmosie Piotra obecna jest muzyka, niewątpliwie odbija się również na jego poezji. Utwory przepełnione są dźwiękami i muzyką. Muzyka ta nie jest zwyczajnym, chaotycznym i bezmyślnym nagromadzeniem dźwięków; jest w niej wyjątkowe brzmienie, jest melodia, jest rytm:

zasypiam
w rytmie na dwa

czarny aksamit
nocna uwertura
synkopowane uderzenia serca

w rytmie na dwa
(sen)

Melodia słyszalna jest we wszystkim, o czym pisze w swoich wierszach: w szeleście spadających liści, poszumie starych drzew, w porywach wiatru, w oddechu ukochanej …

melodia starych drzew
bez żadnej fałszywej nuty
(spacer)

gdy wiatr we włosach liści
wygrywał niepokojące melodie
(wspomnienia)

a gwiaździste niebo
z miarową melodią twych oddechów
(fastrygantemocji)

W zbiorku brak jest patetycznych wierszy o miłości do ojczyzny, do ojcowizny, do rodzinnego domu, ale dzień za dniem swoimi obrazami, muzyką i słowem rozbudowuje Piotr tę galaktykę, w centrum której znajduje się jego dom:

mój dom stoi
w środku lasu
i w epicentrum świata
(Grabarska 89)

A i zwyczajna chata jest dla niego wszystkim. To cały świat!

Jako człowiek twórczy pracuje Piotr głównie po nocach. Być może dlatego zasadniczą ideą tego zbiorku jest cisza (tytuł: oswajanie ciszy), rozgwieżdżone niebo, księżyc i meteoryty:

deszcze meteorytów
i gasnących gwiazd
(wspomnienia)

W dzieciństwie pewnie wszyscy obserwowaliśmy płynące obłoki: każdy widział w nich coś swojego, niepowtarzalnego. Piotr Kowieski pośród najzwyklejszych rzeczy odkrywa dla siebie nieznane planety:

odkryłem nieznaną mi
planetę
na krawędzi galaktyki...
gdzieś na
peryferiach kosmosu
twych oczu
(narodziny planet)

Ludzie twórczy nieustannie poszukują. Efekty tych poszukiwań nie są zazwyczaj osiągane w sposób błyskotliwy - wymagają trudu i czasu. Są to płody nieustannej pracy nad rozpoznaniem piękna swojego wewnętrznego kosmosu. Trud ten sprawia Piotrowi, a także miłośnikom jego twórczości,  autentyczną radość. Jest to bowiem artysta niezwykle bogaty twórczo: poeta, artysta-plastyk, autor wierszy, przygotowujący do nich również ilustracje. W efekcie pojawia się książka, która ostatecznie trafia do czytelnika. No i możemy ją teraz czytać – smucić się, radować się, domyślać się … i fantazjować. Czytelnika, który obdarzony jest rozumem i wyobraźnią, interesuje wszystko. A czytelnicy tej książki z całą pewnością się znajdą. Tomik „oswajanie ciszy” nie jest debiutem twórczym Piotra Kowieskiego,  nie jest też kresem twórczego procesu. Jest to raczej szczęśliwy przełom życiowy i artystyczny.

Pozostaje mi tylko życzyć Piotrowi, aby jego kosmos zawsze był czysty od wszelakich śmieci, a siły grawitacji przyciągały jedynie to, co najbardziej potrzebne do szczęścia, do twórczego natchnienia.

Z języka rosyjskiego przetłumaczył Grzegorz Michałowski

 


 

Piotr Kowieski, Oswajanie ciszy, Biała Podlaska 2017, Towarzystwo Miłośników Podlasia, ss.82.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież