Stanisław Nyczaj - Poziom to bardziej wspinaczka niż pełzanie

Kreślone kredą to drugi zbiór aforyzmów Kazimierza Kochańskiego, wydany po tomiku Kartkując z 2015 r. I tym razem dowodzi, że aforyzm – ten również i mój ulubiony gatunek – jest zazwyczaj, poza poetycką grą słów i znaczeń, myślą kpiarską, przewrotną, ironiczną. Zwodzi naiwną pewność na „zgubne” manowce wątpienia. Zaleca się skojarzeniowym paradoksem, językowym humorem. Że to myśl galopująca na pstrej Fantazji. Perła konceptualnego dowcipu. Przy tym nie znosi przegadania, objaśniania, tłumaczenia. Musi trafiać w samo sedno celnie jak strzała Amora w serce. Kazimierz Kochański, znający zalety zwięzłych form wypowiedzi, umie tę zwięzłość w myśli i języku wypracować i wycyzelować.

Zachęcam więc – jak czyniłem przed dwoma laty na tych łamach w związku z kartkując – do na poły relaksowej koncentracji uwagi. Właśnie z uśmiechem, czyniącym ciężar gatunkowy spraw przychylniejszym, sprzyjającym osobistemu polubieniu.

Tym razem w tomiku Kreślone kredą autor uporządkował swoje aforyzmy i sentencje alfabetycznie. Jest to praktyczne w wyszukiwaniu. Taki układ stosowało wielu zasłużonych dla gatunku twórców przy dokonywanych własnych retrospektywnych przeglądach, np. Joachim Glensk z Opola (skądinąd zasłużony antologista polskiej i światowej aforystyki, mający skatalogowany jej największy zbiór) czy – brylujący swego czasu w kręgu przyjaciół rozmiłowanych w aforystyce, również były opolanin Wiesław Malicki (1935–2011), który był niezrównanym rywalem w organizowanych przeze mnie pojedynkach na fraszki i aforyzmy. Zagrzewam też do takiego fechtunku na „trafiające w dziesiątkę” myśli z przekąsem Kazimierza Kochańskiego. Wyprowadzę go z alfabetu… równowagi. Powalczymy o wszystko, a on – kierując ostrze słownej tyrady w moją pierś – odpowie buńczucznie na postawione sobie samemu pytanie: „Wszystko już było? Nieprawda; nie jestem sam”.

Nie dajmy się niby-ułatwieniem pochopnie zwieść. Alfabet nie jest panaceum na idealny kompozycyjny porządek, bo już przy A czytamy: „Alfa z pewnością jest początkiem. Omega nie jest końcem, bo alfabet naszych porozumień musi mieć czas przyszły”. Żeby wybiec w ten czas, potrzeba nie lada sprytu. Może nawet trzeba zdobyć się na myśloobrazowe salto mortale. Przestrzega nas przed konsekwencjami takiego ryzykownego kroku najkrótszy ze zwięzłych aforyzmów: „Cóż, że? Gdy?”, skłaniający do jakże szerokiej refleksji – tego rodzaju np. co z tego, iż tak bardzo się staramy, zabiegamy, gdy nieunikniony, czyhający nasz koniec to pasmo nawet najbardziej twórczego wysiłku bezlitośnie i brutalnie przerwie.

Kazimierz Kochański podejmuje swój ekwilibrystyczny trud w nadziei spełnienia, osiągnięcia i pozostawienia trwałego efektu. A Czytelnik swą poszukiwawczą zapobiegliwością musi wynieść dla siebie lekturowy plon. Autor go inspirująco-dwornie przestrzega: „Perspektywa wymaga dystansu większego niż długość perskiego dywanu”. Przy czym trzeba pamiętać (pomaga dyskretnie autor): „Poziom to bardziej wspinaczka niż pełzanie”.

Warto się na taki wysiłek zdobyć, podnosząc jednocześnie w sobie poziom adrenaliny zaciekawienia.

Życzyłbym Kazimierzowi, by jego aforyzmy jako przyswojone myśli szeroko krążyły, były wykorzystywane w charakterze mott do listów, przy okazji spotkań publicznych, towarzyskich, rodzinnych, przy biesiadnym stole, podczas wieczorów gawędziarskich, kiedy aforyzmy są wyśmienitą okrasą żartobliwej pogawędki. Dodają wymianie słów pikanterii, blichtru, polotu.

 


 

Kazimierz Kochański, Kreślone kredą. Aforyzmy, Kielce 2018, Oficyna Wydawnicza „STON 2”, ss. 91.

 


Post Scriptum

Fechtunek na aforyzmy
pomiędzy Kazimierzem Kochańskim (z tomu Kreślone kredą)
a Stanisławem Nyczajem (z tomu Aforyzmy i fraszki)

K.K. Bogaci wegetują drożej.
S.N. Bogatemu wiatr w oczy złotym piaskiem sypie.

K.K. Dobro niespełnione jest wprost proporcjonalne do czasu upływającego, nie do czasu straconego.
S.N. Czy z tej mąki, na jaką zmielą nas żarna czasu, uda się upiec chleb dla przyszłych pokoleń?

K.K. Droga na skróty też nie jest najkrótszą; może lepiej popytać lub zaniechać.
S.N. Że chadzało się nie tymi drogami, dają znać odciski na sumieniu.

K.K. Głupoty nie szukaj, sama cię znajdzie.
S.N. Musi mieć coś w sobie głupota, skoro ma aż tylu gorliwych, bezgranicznie oddanych wyznawców.

K.K. Jeśli zło szuka dobrych wzorów, co z dobrem?
S.N. Dobro smakuje najbardziej od swej gorszej strony.

K.K. Kłamca wie, co mówi; wie też dlaczego.
S.N. Piękne kłamstwo przegnało z królestwa mądrości już niejedną prawdę.

K.K. Kocha się spontanicznie, nienawiść wymaga argumentów.
S.N. Kto nigdy nie kochał, nie potrafi szczerze nienawidzić.

K.K. Kwiaty cieszą wszystkie zmysły.
S.N. Tylko kaczeńce uwodzą bezinteresownie.

K.K. Jest literatura kobieca: młoda lepiej się sprzedaje, do starej wracamy z sentymentem.
S.N. Literatura piękna dziś może zalecać się już tylko urodą pisarek.

K.K. Małość nie zawstydza w obecności karłów.
S.N. Małość ludzka bywa przeogromna.

K.K. Miłość jest czymś nie do opisania, ale nie wolno zaniechać prób.
S.N. Wielka miłość straszliwie uzależnia.

K.K. Mówienie do siebie samego to jednak więcej niż monolog czy dialog.
S.N. Przemawiający do siebie samych też zdzierają gardło na darmo.

K.K. Można wyjść bez wychodzenia – „na dudka”.
S.N. Jak on śmiał wyjść po angielsku, nie znając tego języka?!

K.K. Nicowanie niczego do niczego nie prowadzi.
S.N. To, czego nigdy nie było, ma się całkiem dobrze, a nawet próbuje nami rządzić.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież