Marek S. Podborski - Baldachim

Świetliste drzewo Ganeshy
nieboskłonnie wytrąciło mi
oręż z dłoni

Pokłoniłem się zatem grzecznie
przedstawiłem swe tajemne prośby
gdzie ugrzęzły moje
przedsnów zwątpienia

A oto jestem powiernikiem
grzechu (wielorodnego)
a to chłopcem zachłannym
co biegnie bez bzu
balastu
kanałami swojego osiedla

Ze zdartymi kolanami
kapslami w kieszeni zamkniętymi
szyszkami mamideł

I niedoświadczeń ślepych
nasion
niewygasłych snów kniei

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież