Dariusz Filinger - Gdy płakało niebo

W mokrym kołczanie nie ma już strzał
moja dusza stała na połoninach a ja uciekałem konno
przez głębokie błoto

Widziałem lęk unoszący się nad łąką
gdy potoki zamilkły i poważnieje przerażenie
Ukraina łagodności pobielałych kości

Rozpadające się buty po wielokroć są łatane
tak jak łatana jest nadzieja
i odkładana na potem kromka chleba

Popychamy do przodu wóz z balastem rannych
im gorsze koła tym bardziej skrzypią
po bezdrożach niegościnnych lat

Droga na wschód – dekapitacja
ucieczka na zachód – lobotomia
wypłowiałe czaszki rozdeptane skorupki jaj

Opuszczone dzieci  nie nadają się do żadnej z epok
nie chcą być bogate ani biedne
żyją naprawdę bo są o krok od śmierci

13.12.2017 r.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora