Ada Aharoni - Upudrowana, przeł. Radosława Anna Graczyk

Szósta rano
zaczynam renowację
twarzy

Poranny krem na dzień
wklepuje pod oczy tak że ten
na cienie mijających lat

Pokazać się ludziom
bez zrobienia twarz
Nie można!
Poprzestać na farbowaniu
włosów rzęs i ust...

Permanentnie pudruję
całą skórę
ukrywam niedoskonałości

Poprawiam to i owo
po matce naturze
maskuję alergiczną
nadwrażliwość...

Ciągle trzymają się mnie
jakieś małe nitki i pyłki
na czarnych rajstopach
szaro – biały puch z sierści kota
biszkoptowe włosy goldena

Nie mogę się pozbyć
tych okruchów i drobin
wszędzie fruwają
niedorzeczne neurony i protony
nieuporządkowanych myśli

Wkładam codzienną maskę
modnych fluidów
gładkiej obojętności
stonowanej nieczułości

Nie śmieje się wcale
by nie pogłębiać
bruzd na czole
i promyczków
cienkich kreseczek
wokół ust

Pamiętam upudrowana
o ładnym wizerunku
przed lustrem i ludźmi

Wysyłają mi „like”
na swych codziennych
facebookach

Zasypiam z trudem
bez makijażu
bezbronna
wobec nadchodzącej nocy

Miewam sny
o sztucznym pięknie
twarzy
z rajskiego ogrodu
światowych przyjemności

Niekiedy beztroska wizja
zmienia się w koszmar
kiedy maska wrasta w twarz
a wizerunek straszy
doskonałą obojętnością

Wykrzywiam troszeczkę usta
obrysowane karminową kredką
na te wcale niezadbane
pstrokate rozkrzyczane
zupełnie nieupiększone
istnienia

Jestem nowoczesna
w oknie mojego laptopa
w oknie domu
w oknie samotności

Lubię swój wiek
„skoncentrowana na skórze”
lubię swój krem
moje ego
zabiegi kosmetyczne
zakupy przez internet
moje wysokie obcasy
cielesność ciała

Nie mam czasu
na myśli
kiedy tylko się pojawią
pudruję ich oblicza
i palce

Wtedy nie chcą
już wytykać mi
nagiej prawdy

Nie wychodzą
na świat
bez makijażu
upudrowane...

Z angielskiego przełożyła Radosława Anna Graczyk

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org