Oj, lubiłam krytyka (cześć Jego pamięci)
który poezjujących zagadywał tak:
– Co u was słychać? Nadal piszecie wierszyki?
No to je sobie piszcie…

– Zły, że sam niezdolny – wkurzały się miernoty
– Wierszykami nazwał naszą ważką poezję
Żaden z nas dla dzieci
dupereli nie pisze ani dla rozrywki
a już szczyt gdy powiedział że piszemy sobie (!)

Brakowało wszystkiego, ale nigdy książek.
Fakt - czerwono i czarno wyglądało ze stronic.
Sam nie wiem, czy było chociaż trochę mądrzej,
bo całe to myślenie rodziło kłopoty.

Na prawdziwą śmierć synu trzeba zasłużyć.
Umieraj tak jednak, by myśleć o życiu.
Sadź drzewa, sadź drzewa, przede wszystkim po burzy,
jakbyś wieczność chciał dostrzec w żeglującym liściu.

Panu Zbigniewowi Mysiakowskiemu
z wdzięcznością za podszepty codzienności

sąsiad je co dzień mięso ja tylko kapustę
co razem daje bigos a więc niezłą ucztę

mamy gdy statystycznie zjawisku się przyjrzeć
co innego gdy kiedyś szydło z worka wyjdzie

to że ktoś nie dojada lub całkiem głoduje
elity mają za nic codziennie to czujesz

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org