Ludwik Filip Czech - Słowo o słowie

Tomik "Odcienie znaczeń" jest piątą książką poetycką Małgorzaty Mówińskiej - Zyśk. Autorka jest skrzypaczką, propagatorką muzyki,  posiadaczką odznaki "Zasłużony dla Kultury Polskiej". Czynnie uczestniczy w życiu kulturalnym Bydgoszczy. Cichym bohaterem jej ostatniego zbioru jest słowo. To instrument, narzędzie, element kulturowej spuścizny. To również kluczowa część warsztatu poety, tworzywo dla wierszy, krzesiwo dla wyobraźni. Słowo to rodzaj daru, który spożytkować potrafią nieliczni.

To wreszcie zwierciadło dla naszej tożsamości, w którym dostrzec można ewolucję emocji i uczuć. Stąd powtarzający się w tych wierszach apel o odpowiedzialność. Prośba, by owy dar szedł w parze z kanonem wartości, by słowo stało się synonimem dobra i prawdy. Takiej postawy autorka oczekuje od anonimowego artysty, nieznanego poety, wreszcie od siebie. Wiersz "Za słowo" jest swoistym manifestem w tej konkretnej sprawie, apelem do pozostałych stwórców strof i metafor. Oto wspomniany tekst:

Odpowiedzialni za słowo
bądźmy
zostanie po nas
dopowie czego nie zdążyliśmy wyrazić
wykrzyczy
wypłacze
odarte z metafor słowo
a ile znaczeń
dla mnie chlebem
a dla ciebie może kamieniem
ktoś potknie się o nie
a inny nakarmi
wołać będzie w eterze wszechświata

Wiersz "O poecie" przekonuje, że poeta jest przede wszystkim obserwatorem. Rodzajem czułego sejsmografu, który rejestruje zmiany, wahania, społeczne i kulturowe anomalie. Poeta "przepatrza", ale jego uważność nie przekłada się na diagnozę. Nie przepisuje anemicznemu światu wachlarza recept. Sam jest bowiem nomadą w świecie chaosu, zmaga się nie tylko z materią słowa, ale i z własnymi wyborami. W gąszczu tych osobliwych potyczek, wieloznaczności i niedomówień, zwraca się w stronę tradycji, mitów, wiary. Dla poetki jedynym bezpiecznym punktem odniesienia jest Bóg. To drogowskaz, droga i horyzont. Bóg jest dla niej źródłem słowa, więc te mają wagę szczególną. W "Słowach poetki" to one są towarem deficytowym, czymś, co usprawiedliwia naszą tymczasowość. W powyższym wierszu czytamy:

Nie wiedziałam
że jest aż tyle słów
wirują nieustannie w każdym atomie myśli

jeszcze przyjdzie czas
aż znajdę te właściwe
pod progiem mego domu

Obecność Boga jest w tym zbiorze sprawą zasadniczą. Wiara jest fundamentem tych wierszy. Bóg -  początkiem i końcem intelektualnego dyskursu. Teraźniejszość jest tutaj co prawda obecna ("Rok 2012"), ale stanowi tylko pretekst dla narracji o przyszłości. Stąd charakterystyczny dla tych utworów motyw oczekiwania ("Czekanie"), pakowania się przed podróżą, dopinania zaległych spraw na ostatni, ziemski guzik ("Przed podróżą"). Ostatecznym etapem tych zabiegów nie jest jednak śmierć, banalny symbol definitywnego końca, ale rodzaj zmiany, przejścia "do wiecznego teraz" ("Gdy czas przeminie"). Taka wizja przyszłości wpływa nie tylko na dzisiejszość poetki, choćby w chwilach osobistych dramatów ("Feniks"). Zachęca ją również do swoistego bilansu, stawia przed nią nowe wyzwania, dopinguje w niełatwej sztuce życiowych korekt. A wszystko to po to, by "diament z popiołu oszlifować", wskrzeszać i promować wartości uniwersalne. W "Wiek XXI" czytamy:

Widziałam brylant
dla którego zabito człowieka
i wysokie płoty chroniące posiadłość

słyszałam o wojnach grabieżczych
dążeniach do władzy i sławy

po cóż ci rozczarowania i niespełnienia
czy nikt tobie nie powiedział
że najdroższe rzeczy są za darmo?

W tomiku "Odcienie znaczeń" czytelnik znajdzie również teksty lżejszego kalibru. Co rusz przeplatają one ów zbiór, jak szkolne pauzy przeplatające powagę lekcji. Mam na myśli dwa erotyki ("Erotyk Inowrocławski", "Erotyk Argentyński"), czy utwór "Plamka na ścianie". Wiersz "Moja wersja" jest przykładem rzetelnej roboty, podobnie jak przejmujący "Biały sufit". Ten ostatni jest kwintesencją wiarygodnego, poetyckiego komunikatu. Nie ma w nim krzty stylistycznego zadęcia. Natomiast cały zbiór nie stanowi przełomu w literaturze. Jest przewidywalny, nie eksploruje nowych rejonów, chociaż porusza się sprawnie w typowych, poetyckich normach. Odnoszę jednak wrażenie, że autorka nie liczyła na wiwaty i poklask. Jej zamiarem było danie rzetelnego świadectwa. I ten cel osiągnęła.
Książkę polecam.

 


 

Małgorzata Mówińska-Zyśk, Odcienie znaczeń, Dom Wydawniczy Margrafsen, Bydgoszcz 2017, ss. 54.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora