Piotr Rubacha - Liryczny Confiteor

W grudniu 2017 roku światło dzienne ujrzał najnowszy tomik poetycki, kieleckiego poety, prozaika i felietonisty – Zdzisława Antolskiego. Zbiorek, zawierający sześćdziesiąt sześć „momentów” z życia autora Zdrady, opatrzony został – na pierwszy rzut oka – niepozornym tytułem: Dzidziuś. Proweniencja tytułu, w zamyśle twórczym, pozostaje jednak zagadkowa, a jej pełne zrozumienie możliwe jest dopiero po skrupulatnej lekturzepoetyckiego słowa.

Zdzisław Antolski należy do twórców uznanych, o czym świadczą takie wyróżnienia jak: Nagroda im. Andrzeja Bursy w Krakowie (1986), Nagroda Czerwonej Róży w Gdańsku (1982) oraz nagroda w organizowanym w Kielcach konkursie poetyckim „O Świętokrzyską Lirę Poezji” (1979 i 1982).

W twórczości Antolskiego widoczny jest przede wszystkim silny autobiografizm, który staje się wielokrotnie podstawą snutych przezeń opowieści. Życie autora Sadu utraconego, szczególnie podczas burzliwej adolescencji, dostarczało obszernego materiału poddanego później obróbce artystycznej. Dzięki lirycznym reminiscencjomuważni czytelnicy mogli poznać najskrytsze tajemnice piewcy Ponidzia.

Początek cyklu konfesyjnego wyznacza rok 1994, kiedy to na rynku wydawniczym ukazał się zbiór fabularyzowanych opowiadań opatrzonych znamiennym tytułem – Moje Ponidzie: historia intymna zawiera czterdzieści cztery opowiadania, stanowi świadectwo odchodzącej w cień mentalności i kultury chłopskiej opowiedzianej z perspektywy dorastającego chłopca. Kontynuacją obranego kierunku było opublikowanie, zaledwie rok po udanym debiucie prozatorskim, drugiej części wspomnień. Była to Ściąga z miłości. Zapiski z okresu dojrzewania.

Książka ta, oprócz wątków tematycznie związanych z przymusowo opuszczoną krainą lat dziecinnych, rekapituluje burzliwą adaptacjęw Kielcach, do których autor Sejsmografu przeprowadził się z rodzicami w 1968 roku.

Mimo braku formalnego podtytułu Dzidziusia uznać należy za trzecią – i najbardziej szczerą – część młodzieńczych reminiscencji Zdzisława Antolskiego. Poprzednie części trylogii intymnej oddawały piękno terenów Niecki Nidziańskiej, nakreślały panujące na wsi zwyczaje i tradycje, wreszcie: ukazywały członków rodziny poety w obliczu różnorodnych sytuacji i wyborów życiowych, lecz nie zgłębiały przyczyn przedstawionego stanu rzeczy w aspekcie psychologicznym.

Poetyckie słowo, zawarte na kartach najnowszego zbiorku, uzupełnia zasygnalizowaną lukę. Autor dokonuje swoistej wiwisekcji swoich przeżyć, uwypuklając towarzyszące mu w dzieciństwie emocje i pragnienia:

Byłem konikiem garbuskiem,
wychudzonym Don Kichotem.

Minotaurem zamkniętym
w czterech ścianach biblioteki,

wyglądającym zza firanki na drogę
prowadzącą na cmentarz.

(Okno)

Dzidziuś, dzięki synkretycznej formie (poezja przeplatana prozatorskimi fragmentami), staje się próbą rozrachunku z przeszłością, zrozumienia postępowania rodziców, a zwłaszcza schorowanej matki, która – dbając o swój komfort psychiczny – niejednokrotnie zapominała o potrzebach jedynaka:

Matka chciała mieć spokój, dlatego nie wypuszczała mnie z domu. Bała się, że zachoruję. Całą zimę siedziałem przy oknie wpatrując się w wirujące płatki śniegu, aż do zawrotu głowy. Przez szybę obserwowałem jak moje koleżanki i koledzy z klasy aż do późnego wieczora ślizgają się na zamarzniętym stawie w środku wsi. Matka kategorycznie zabroniła mi wychodzić z domu.

Apodyktyczne postępowanie ukochanej rodzicielki podyktowane było licznymi chorobami oraz traumatycznymi wspomnieniami z okresu II wojny światowej. Wszystkie te czynniki wpłynęły na późniejszą relację z synem, który w obliczu matczynego odtrącenia szukał ukojenia w świecie książek i wyimaginowanych przyjaciół. Wskazane do tej pory elementy podkreślają złożoność relacji emocjonalnych panujących w rodzinie Tadeusza i Władysławy Antolskich, mających bezpośredni wpływ na postępowanie i wybory życiowe ich jedynaka.

Należy stwierdzić, że najnowsze dzieło Zdzisława Antolskiego, tomik Dzidziuś, stanowi jeden z najbardziej osobistych punktów w jego dotychczasowym dorobku twórczym. Wspomnienia urastają do rangi spowiedzi, która ma na celu wyzbycie się trawiących podmiot smutków i problemów oraz ostateczne „wyrzucenie z siebie” niezrealizowanych w dzieciństwie planów i skrytych marzeń.

 


Zdzisław Antolski, Dzidziuś, Kielce 2017, ss. 80.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież