Ludwik Filip Czech - Poezja bez szablonu

Zbiór wierszy "Samosiewne" wyszedł spod pióra Jolanty Baziak. Autorka ma na swoim koncie wiele książek i publikacji. To eseistka, krytyk literacki, wreszcie wieloletni redaktor naczelny bydgoskiego Akantu. Jej najnowszy tomik zawiera 45 wierszy. Każdy z nich jest symbolicznym "wodospadem widm" ("Pasma"). Jest to bowiem poezja odrębna, nie posiada literackich kotwic i przystani. Płynie swobodnie po oceanie wyobraźni, którego nie ogranicza żaden horyzont.

Poetycka spontaniczność wynikająca z takiej otwartości jest na tyle niezależna, że nie dostosowuje się do obowiązujących reguł. Sama bowiem tworzy reguły i zasady, tak na poziomie mitów, jak i stylistyki. Autorka jest twórcą totalnym, który na litej skale stawia fundamenty własnej rzeczywistości. Ta zastana jest bowiem nieudana, przypomina misterium pospolitości, zbiór typowych rytuałów, konfigurację nudnych okoliczności. W wierszu "Dzienność" czytamy:

Będzie recepta do odebrania
pies znajdzie budę
słońce zaświeci na innej półkuli
chociaż umiera
(rośnie energia maleje zapas paliwa)
ruch
ciągłość
czas ginięcia i powstawania

pochować należy zmarłych

Macierz szumi z konstelacji
ustami pokoleń
uśmiecha się

Misterium - informacja niejawna

Tymczasem prawdziwe misterium dzieje się poza światem materialnym. Symbolizuje je choćby "nieśmiertelna cząsteczka" - magiczne lepiszcze  ludzkich uczuć, które od pokoleń tli się w "wirującej przestrzeni" ("Tli"). Ten metafizyczny akord, jakże istotny w omawianych wierszach, jest wstępem do refleksji głębszych, pytań podstawowych. A te w sposób nieuchronny  podążają ku tajemnicy istnienia, sensowi życia, odwiecznej relacji między ciałem a duchem. Jak w wierszu "Zadanie", gdzie narodziny nowego człowieka wykraczają poza obszar kontrolowany przez racjonalny umysł. Są bowiem nie tylko aktem poczęcia, ale przede wszystkim częścią boskiego planu. To on zawiaduje kolorem oczu, płcią nowonarodzonego, wreszcie wypełnia i pieczętuje grafik jego losu. W wierszu "Zadanie" czytamy:

Jeszcze nie bije serduszko
a już jesteś ciałem niebiańskiego ducha
kruszyno metafizyki
zmierzasz do płci koloru oczu konstelacji
za chwilę piękno to stanie się wyzwaniem-darem
wyznaczonym Tam
by z pożogi wydobyć
rozbłysk Tego
który był i będzie

teraz już bije serduszko
z głębokości wód

jesteś w całym stworzeniu
a ono w tobie
zadaniem

Oczywistym tłem tych tekstów jest upływający czas. Świadkuje narodzinom, kształtuje tożsamość, towarzyszy procesowi naszego "istoczenia się" ("Więc czas"). Jest prywatną przestrzenią, którą na ułamek kosmicznej sekundy przychodzi nam zagospodarować. Ale nadchodzi chwila, gdy trzeba zdać raport z tej nietypowej dzierżawy. Stanąć przed symbolicznym lustrem, przejrzeć życiowy bagaż, skonfrontować sumę zwycięstw z "kołami dramatów". W wierszu "Na wiatr" odnajdujemy taki bilans. Jest on zapowiedzią głębszego problemu, któremu na imię wybór ("Jesienne"). Ten każe oddzielić nam atuty od defektów, ziarno od plew ufając, że te pierwsze przeważą. A wszystko to po to, by w chwili granicznej mieć argument, że nasza bytność miała sens. Że owocowała, nie płynęła leniwie z prądem. Są zatem w powyższym wierszu sprawy "niepomnożone", rzeczy "pomnożone", a wszystkie ułożone na szalach symbolicznej wagi. Jest wreszcie tajemnicza "szkatułka", przedmiot szczególnej adoracji, której zawartości możemy się tylko domyślać. Ten wiersz, pisany przez poetkę dojrzałą, która sama siebie nazywa gnostykiem, jest pełen nadziei. Ale jednocześnie studzi oczekiwania. Choćby dlatego, że obecność Boga jest w nim nieoczywista. Mówiąc wprost - kwestionowana. Co dodaje mu zresztą specyficznej dramaturgii. W "Jesienne" czytamy:

Pada jednak w tobie
ten liść
ta kropla
co zabierzesz?

pozostawiłaś
niepomnożone
pomnożone
jednak

patrzysz z miłością
szczególną pamięcią
"twoją" szkatułkę niosą anioły pod tron Boga
ale Boga tam nie ma

jest tak
że nic nie widzisz
poruszasz się
zaświaty dusza duch
szczegół

co zabierzesz?

Wielowątkowość tej poezji jest uderzająca. Nie sposób odnieść się do wszystkiego, trzeba znaleźć właściwy klucz do tej różnorodności. A nie jest to proste, gdyż to literatura wyjątkowo samosiewna, nie akceptująca szablonów. Jej warstwa językowa jest gęsta, intelektualnie wymagająca. Ten zbór przekona do siebie tylko uważnego czytelnika, zdyscyplinowanego fana poezji niełatwej. Przypadkowy odbiorca pojmie zapewne wieloznaczność "Igiełki", ale przez "Cienie Platona" może już nie przebrnąć. Chociaż taki wysiłek byłby tutaj mile widziany.


 


 

Jolanta Baziak, Samosiewne, Instytut Wydawniczy "Świadectwo", Bydgoszcz 2017, ss. 63.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora