Irena Batura - Kuba Janik

- Włosy za długie
- do kościoła tsza lepiyj wyglondać
 Idźcie dziadek do Janika
siedzi tero w chałupie
bo Nela sie pasie w łogrodzie

 Mawiał Janik
- Nela wożniejszo od baby
bo o nio łatwij jak ło dobro kobyłe
A żonę miał drugą

Pierwsza poszła się prawować
po śmierci teścia do szwagierki
Ta powiedziała
- Łociec byli starzy
niedomogali
nic nie łostawili
Obejrzała Janiczka gospodarstwo
wielodzietną rodzinę
poszła na strych
zgarnęła suszone gruszki do kosza
przywiozła je na Borówki
- Tsza iych położyć na góre
Wlazła na drugi szczebel drabiny
Spadła
na śmierć sie zabiła

Franię Sowiankę wojna
wypędziła z miasta
a kształtna i wszystko umiała

Wziął Janik nową żonę
Urodziła trzy córki
a na synu
zamknął warsztat

Każdego dnia
nakręcał ścienny zegar
Sąsiedzi przez okno
sprawdzali
 tsza iść do kościoła
albo do auta
by jechać do miasta
bo to sprowa w sondzie
o skrowek pola
czy do wypożyczolni ślubnych sukiyn

Wesela okoliczne woził
po błogosławieństwo
Wypijał kieliszek
 najwyżej dwa
- Wiyncy pijo parobki
gospodorzowi nie uchodzi

Zamknął Kuba Janik oczy
(wróciwszy od dzieci
z dalekiego kontynentu)
Rozważam
-  czy miał w nich obok twarzy rodziny
rozumne spojrzenie Neli

                              14 listopada 2016 r.

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora