Irena Batura - Głupi Kazio

Na księdza się uczył
nic z tego nie wyszło
zgłupiał

Niczego nie chciał za darmo
żadnej jałmużny

Z resztek dawanych mu
wełnianych gałek
robił rękawiczki
Nigdy nie pomylił
od kogo jaki kolor
czy czerwony czy zielony
na chłopskie czy babskie ręce

Z lepszych przędz dział swetry

Gdy noc go zastała w drodze
i nie doszedł do Grzegorzówki
prosił o przespanie
na piecu
na skrzyni

W naszym domu rozciągano kanapę

Głupi Kazio długo mył
zdrożone nogi
Potem klęcząc przed obrazem
Madonny Hyżneńskiej
modlił się za całą gościnną rodzinę
Rano po pacierzach
brał kawałek chleba z serem
i odchodził

Widać go było jeszcze długo
jak zatrzymywał się
przy każdym krzyżu i kapliczce

                              22 listopada 2016 r.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora