Irena Batura - Franciszka Janiczka

Robię po omacku na drutach

Na powstający sweter
kapią łzy
Nie z rozpaczy
że po omacku
to znak szczęścia
ze spotkań z ludźmi

Uczyła mnie sześciolatkę
sztuki dziania
Jej starczało czasu
na gromadkę własnych dzieci
i lgnące do niej owieczki
W pierwszej klasie
stroiłam już lalkę we własne robótki

Podrósłszy biegałam za nią
gdy szykowała wesela
- Gorki myje się roz na dziyń
rzondź sie tak
nojpirw tsza zrobić ciasto drożdżowe
po nim kruche
na końcu z kakałym
Nojpirw zrób mase śmiytankowo
dalij kakałowo
na końcu utrzyj mak
Pod wieczór
naczynia tłuste myj pokrzywo
Po tym pokrzywe posiekej
i dej świni
Reszte statków łumyj wodo
i wlyj jo krowom do pojynio

Umiejętności Janiczki
trudno zliczyć
Mam w oczach wzory
krzyżykowym haftem
i stosy czasopism
Przyjaciółka
Gromada – Rolnik Polski
nieco później i Gospodyni
Skąd to się u niej brało
- Czy nauczyła się u doktorostwa
w mieście
gdzie służyła przed wojną
- Czy wiedziała sama z siebie
jak jej krewniacy
Sowowie z Piątkowej
czuli granie
i rolnicy z Harty
produkujący bimber
po który przyjeżdżali
ze stolicy
wysłańcy najwyższych władz
i artystów

Stanął zegar czasu
- nie ten na którego cyferblacie
uczyła mnie godzin
- jej własny
Ona jednak jest nadal przy mnie
jak wszyscy z mojej rodziny

                              13 stycznia 2017 r.

             

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora