Irena Batura - Bracia mniejsi

Pierwszym poznanym
był Cygan stryja Jędrka
Sadzali kuzyni na niego
małą siostrę Cesię
płakała
spadanie z wysoka
ją przerażało
By dodać jej odwagi
dokładali mnie obok
na oklep

- Patrz Renia sie nie strocho
Przerażona rozumiałam
- mam się nie bać
i wciskałam się
w długie czarne kudły
Bezpieczniej było
taczać się po Cyganie
gdy leżał na boku
ale on miał inne zdanie
i nie zawsze pozwalał

Zazdrościły przyjaciela dzieci sąsiadów
Wbiegły raz do moich dziadków
szczęśliwe
Tosia Gusia i Wisia
- Momy wilka
tata przynieśli z lasu
Fuks się nazywo
a je groźny
Rósł wilczek przy Janiku i kobyle Neli
czujny na każdą dyspozycję
pilnując stada dzieci
z całego przysiółka

Śmiałkowie przeżywali żałobę
po Azie
Biały mały kłębek
nie pozwalał nikomu
zbliżyć się do chat
Zimowego dość ciepłego dnia
(na szybach nie było
mroźnych kwiatów)
spojrzeliśmy wszyscy na drogę
-A na kogo Aza tak ujodo?
 Milicjant w mundurze
opędzał się kopniakami
stracił cierpliwość
wyjął z kabury pistolet
Pierwszy raz słyszałam strzał
Kłębek potoczył się po śniegu
pozostała czerwona plama
Spojrzałam na trójkę domowników
każdy odwrócił twarz

Cygana oddano na Pustki do Borku
znał sposoby
uwalniania się z łańcucha
Kilka razy wrócił
- Nie tsza sie do niego odzywać nikomu
 Stryj odprowadzał go
a potem idąc do autobusu
każdego dnia roboczego
nadkładał drogi przez Pustki

Dziadek rozważał
- Na wszystkich psy szczekajo
czy to w dziyń czy w nocy
na swoich wesoło
na obcych zajadle
tylko na łuciekajoncych Rusinów nie
czy bojo sie karabinów
Może i tak
wszok wiele psów
pamiyntało wojne

                                        8 lutego 2017 r.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora