Christian Medard Manteuffel - Obcy przechodzień

...wcześnie odchodzi dzień tej późnej jesieni i szybko mrok wtapia
mój cień niekształtny w stare uliczki rodzinnego miasta.

Jeszcze tylko skurcze serca tłoczą w krew odeszłe obrazy;
ślady historii jawią się bliskością złudną w mglistym szumie rzeki,
niepokorny rytm w piersi odlicza czas i łączy miniony z pozostałym.

Przyszedłem tutaj jedynie jako pachołek nierealnej sprawy,
bo cóż usłyszy ktoś inny z tego, co ja tylko słyszę, lub kto
przyzna mi, że to widzi, co ja tylko widzę, obcy przechodzień;

a sprawą moją jest, aby na rozstajach znaki czytelne zostawić,  
gdy koleiny, które mnie stąd wywiodły rozmyją niepogody zdarzeń.
______      ______      ______      ______      ______      ______

Wiem, jesień jest porą pożegnań i niebawem nikt nie rozpozna
mego cienia, gdy z rzeką odpłyną te myśli, a nad uliczki Brześcia

powróci tylko tamto słońce pozostawione z moją młodością...

                                                                               

                                                                                w Brześciu Kujawskim, 2008

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież