Błąd etyczny, jak go nazywam, jest grzechem zaniechania myślenia. Pisarz nie posiada żadnego narzędzia poza myśleniem. Cała reszta imponderabiliów jest z myśleniem stowarzyszona. Talent pozwala mu przekładać myślenie na sensowne i piękne zdania, a z nich tworzyć pewne części i wreszcie całość, czyli dzieło. Ale też w literaturze o dzieło właśnie chodzi. Zaniedbać atoli treść etyczną, zapomnieć o wartościach, połamać szczeble aksjologicznej drabiny, jest nie do pomyślenia, gdy owiewa nasze twarze wiatr imperatywu moralnego Kanta.

Opracowując archiwum epistolarne Macieja Konopackiego, chyba najważniejszego i najbardziej kompetentnego znawcy historii i tradycji tatarskiej w Polsce, ciągle napotykam na „perełki”. Dzięki tym listom (z których powstało już sześć opracowań książkowych) udało się rozwikłać i odkryć kilka ciekawostek z pogranicza historii. I tak dowiedzieliśmy się jak wyglądały ostatnie dni majora Sucharskiego, gdzie błądziły jego myśli.

Duży i kolorowy szyld o takiej treści na daszku kiosku znajdującego się w naszej stolicy przykuł na moment moją uwagę. Pojechałam specjalnie drugi raz autobusem numer 116, aby się przekonać czy dobrze odczytałam. Podchodzę. Kolor aż bije po oczach. Na okładach czasopism zamieszkały twarze pięknych dziewcząt, tak gładkie, że przysłowiowa pupa niemowlęcia nie jest najtrafniejszym skojarzeniem. Dzisiejsza „tapeta”, czy „tynk” czynią cuda.

Moja publikacja eseju o Karlu Dedeciusie wiąże się ściśle z moimi osobistymi przeżyciami w gronie Polonii Niemieckiej, ściśle Polonii Frankfurckiej. Żyję w Niemczech trzydziesty rok, jednak rekonwalescencja po skomplikowanej operacji serca w roku 1990 wymagała spokoju i klimatu, jaki znalazłem w wiosce na terenie Jury Szwabskiej. Dopiero w tym roku przenieśliśmy się z żoną do Frankfurtu nad Menem, gdzie mieszka nasza córka.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org