Z nocy, co czernią okrywa mnie srogą,
Mroczną jak mroki, które piekła strzegą,
Ślę dzięki wszelkim istniejącym bogom
Za mego ducha nieujarzmionego.
W okrutnych szponach zdarzeń pełnych ciosów  
Tkwiłem bez jęku; ból mnie nie pokonał:
Pod bezlitosnym gradem razów losu
Ma głowa krwawi, lecz trwa – podniesiona.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org