Stefan Pastuszewski - Chwytanie uciekającego Szekspira

Z roku na rok, a raczej z dekady na dekadę coraz trudniej jest inscenizować Williama Szekspira. Wraz z przyspieszeniem tempa życia przyspieszają się nasze myśli, a już na pewno „aparaty” recepcji. Bodźce, które do nas docierają muszą być krótkie, mocne, szybko-zmienne. Skraca się fraza języka, obraz wyabstrahowuje niemal do symboliki, znaków, lekko zarysowanych sygnałów. Autor Hamleta i Burzy oraz wielu, wielu innych klasyków coraz bardziej nam się oddala w przeszłość. Trudno go chwycić dzisiejszymi zmysłami i myślami.

A jednak Jean-Philippe Salério inscenizując „Komedię omyłek” na deskach Teatru Polskiego w Bydgoszczy odniósł sukces w tej trudnej pogoni za uciekającymi cieniami szekspirowskiej klasyki. Ograniczył spektakl do 1,5 godziny, nie zniekształcając go, co zbyt często „udaje się” innym reżyserom.

Kontekst teatru przełożył na ulubioną przez współczesnego widza iluzję i akcję. Uruchomiając obrotową scenę, zintensyfikował grę obrazów. Przebłyski luster, z których zbudowane zostały kolumny, bo rzecz dzieje się przecież w Grecji, a jakże, połączyły średniowieczny karnawał z XXI-wieczną dyskoteką, tym bardziej, że kolumny te przypominają wieżowce na Manhattanie.

Tudzież scena przedefiniowanego zbiorowego tańca, w którym każda postać pląsa na „swój strój”, a jednak wszystko się zgrywa w jeden wielki, migotliwy tan.

Duet Antyfolus z Efezu / Antyfolus z Syrakuz (Jakub Ulewicz) i Dromio z Efezu / Dromio z Syrakuz (Michał Filipiak), rzeczywiście „tknięty najdzikszym obłędem, wraz z niewolnikiem, wariatem nie mniejszym, biega po mieście bez opamiętania, wpada do domu, strasząc właścicieli i porywając pierścionki, klejnoty, wszystko co wpada mu w oko”. Ich poszukiwanie zaginionych przed laty braci bliźniaków skutkuje ostatecznym rozpadem osobowości. Rozmywa im się tożsamość.

J-P Salério, uwspółcześniając renesansową komedię, czyni ją poważną. Zastanawia się bowiem nad kondycją współczesnego człowieka-obywatela świata. Łukasz Gajdzis: „Dobrze znane poczucie zagubienia w wielkich metropoliach prowadzi często do zastanowienia się nad tym, jak duży wpływ w konstytuowaniu swojej osoby ma otoczenie, w którym się znajdujemy. Jesteśmy ostatecznie wiecznymi poszukiwaczami swojego miejsca, a zbudowanie swego domu na nowo – to zarówno niełatwe wyzwanie, jak podstawowa ludzka potrzeba.

W inscenizacji Jeana-Philippe Salério stworzenie swojego azylu jest tożsame z odnalezieniem nie tylko zaginionych bliskich, ale też siebie w nowej sytuacji”.

Prawda, ale czy klasyk ze Stratford stworzył coś więcej niż komedię?

A jednak, mimo tak ciężkiego zamiaru, bydgoska inscenizacja jest lekka, rozbawia, wycisza. Duża w tym zasługa radośnie grających aktorów, w tym przede wszystkim Jakuba Ulewicza i Alicji Mozgi (Emilia), która na bydgoskiej scenie urasta do rangi diwy, jeśli posłużyć się językiem operowym. Dzięki jej charyzmatycznej scenicznej osobowości rola, która jej przypadła w „Komedii omyłek”, wcale nie pierwszoplanowa, wbiła się w pamięć widzów. To ona rej wiodła w owym zbiorowym tańcu-śpiewie.

 


 

William Shakespeare, Komedia omyłek,
reżyseria: Jean-Philippe Salério,
scenografia: Tadeusz Błażejewski,
Teatr Polski w Bydgoszczy,
premiera: 29 grudnia 2017 roku 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora