Wysoko wyprostowany, o skundlonej, zwichrzonej czuprynie mężczyzna nie ugina się pod zimnym deszczem nadlatującym zza czarnego ukośnego dachu.

Zmierzch zimowego, mokrego dnia. Lodowatego i ciemnego, kiedy wydaje się, że nie ma na świecie obrzydliwszego miejsca niż to tutaj, przed starym wiejskim sklepem przy brudnej błotnistej drodze.

Jest wiele czynników wpływających na to, że nadzieja może zostać nam zabrana, sparaliżowana, że staje się jakby niemożliwa do osiągnięcia. Takim czynnikiem może być na przykład samotność. Pragnę przytoczyć tu wypowiedź Władysława Tatarkiewicza dotyczącą samotności: „Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną, i męką dla tych, co są do niej zmuszeni”.

Jest coś smutnego, w oczach kobiet, w których nikt nie był szaleńczo zakochany. Ten oczywisty brak nadziei, wynikający z faktu, że obiektem szaleńczej miłości można być jedynie w pewnym okresie życia  i że okres ten minął bezpowrotnie, nadaje ich spojrzeniu pewną unikalną właściwość. Wychwytuję to natychmiast.

Dlatego wypychając do przodu plastikowe drzwi z szybą, ruchem być może zbyt nonszalanckim, być może zbyt niecierpliwym, miałem już tego pełną świadomość. Zdradziły ją oczy.

W dniach od 4 do 8 października 2017 roku odbył się w Londynie V Festiwal Poezji „Słowiańska Brosza”. Festiwal zorganizował Aleksy Wróbellider grupy artystycznej KaMPe. Symbolem graficznym Festiwalu Poezji w Londynie jest od 2016 roku „Słowiańska Brosza”, będąca równocześnie nagrodą przyznawaną corocznie osobom, które zasłużyły się w upowszechnianiu literatury na arenie międzynarodowej.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org