Był rok 1863,
22 I błysnął w kalendarzu,
gdy morze synów Polski, udręczonej przecież
łańcuchami niewoli, Matce niosło ulgę w darze.

Całowali broń, wierząc w jutrzenkę wolności,
gdy już surowa dama, której Branka imię,
wyciągała żelazne dłonie, żeby w śnieżność
zamrozić rozpalone serca w mrocznej zimie.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org