Paweł Ziółkowski - Powstanie Styczniowe

Był rok 1863,
22 I błysnął w kalendarzu,
gdy morze synów Polski, udręczonej przecież
łańcuchami niewoli, Matce niosło ulgę w darze.

Całowali broń, wierząc w jutrzenkę wolności,
gdy już surowa dama, której Branka imię,
wyciągała żelazne dłonie, żeby w śnieżność
zamrozić rozpalone serca w mrocznej zimie.

Zryw zaczęli czerwoni, już wiosną oliwy
do jego lampy biali baryłkę dolali.
Wielcy Rząd Narodowy stworzyli, prawdziwy
cud, trochę dom na skale, w ważne drzwi pukali.

Przez 15 miesięcy ponad 1200
bitew oraz potyczek, zrodziło braterstwo
mających ziemię w sercu, trudzących się w mieście
oraz błękitno - krwistych, którym bliskie męstwo.

W sumie 200 tysięcy serc jakże gorących
ślub z żoną walką wzięło, lecz czarny dwugłowy
orzeł 340 tysięcy miał, chcących
zdeptać wszystkich nie swoich, wiernych sług carowych.

Bobrowski, Sierakowski, Langiewicz, ksiądz Brzózka,
Wróblewski, ksiądz Mackiewicz, Traugutt, Kalinowski,
to sławy szczyt, w pobliżu  jego było mnóstwo.
Romualda Traugutta krew krzyczy dla Polski.
 
Ludzie z płomiennym sercem, pragnęli wolności
jak wody na pustyni, rzekę krwi przelali,
lecz z podniesionym czołem przegrali dla Miłości.
Czyż bez nich o swej Matce byśmy pamiętali?

                                        Jeleniec, 21-22 I 2013 r.

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org