Jurata Bogna Serafińska - Nadzieja

1. NADZIEJA WEDŁUG JÓZEFA TISCHNERA

Józef Tischner poświęcił w swych pracach wiele miejsc problemowi nadziei. W Sporze o istnienie człowieka przedstawił ją jako nosicielkę dobra, która jest w stanie przezwyciężyć ciemną stronę rozpaczy i która uobecnia się w potrzebie, kiedy trzeba przezwyciężyć konflikt spowodowany rozpaczą. Tischner patrzy na nadzieję poprzez pryzmat problemów społecznych, historycznych i etycznych. Podstawowym wymiarem nadziei jest, jego zdaniem, skierowanie ku przyszłości.

Nadzieja jest duchową siłą, sterującą z ukrycia ludzkim dramatem, pozwalającą człowiekowi na pokonywanie przeszkód teraźniejszości i zwracanie się ku przyszłości. Nadzieja wzbudza w świadomości wspólnoty określony projekt jutra. Projekt ten może przybrać charakter utopii społecznej i wtedy należy zbadać czy może stać się on sensownym programem; należy więc wprowadzić w nim ład, uwzględniając logikę niesprzeczności i logikę czasu.

W projektowaniu przyszłości nie można przeskakiwać etapów dziejowego rozwoju; należy rozważnie ustalić co musi, co powinno, a co tylko może być realizowane. Tischner przypomina, że zarówno Święty Augustyn jak i Hegel zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie płynie z nadziei jutra, ponieważ wiedzieli, że może ona wyzwolić siły potrzebne dla zorganizowania życia społecznego, ale może też doprowadzić do niepotrzebnych ofiar. Filozof podkreśla, że chociaż projekt jutra jest istotną częścią ludzkiego dramatu, to jednak  nie wolno człowiekowi odbierać nadziei.

Tischner przywołuje nauczanie świętego Augustyna, który rozróżniał Państwo Boże i państwo ziemskie, a co za tym idzie logikę nieba i logikę ziemi i przestrzegał, że kto będzie chciał narzucić ziemi logikę nieba, ten może dojść do sakralnego ludobójstwa, ale kto będzie próbował narzucić niebu logikę ziemi, ten odbierze człowiekowi jego największą nadzieję. Filozof pisze, że ważny jest podstawowy sens naszego społecznego dramatu, dlatego warto zastanowić się nad tym, które z naszych utopii jutra są projektem na ten, a które na tamten świat; a z projektów przeznaczonych dla ziemskiego świata co jest projektem na dziś, a co na czas późniejszy, ponieważ w ostatecznym rozrachunku chodzi o to jaki jest podstawowy sens naszego społecznego dramatu .

Dzięki zaangażowaniu płynącemu z nadziei może następować twórcza synteza przeszłości z przyszłością, która skutkuje kontynuowaniem przeszłości jako dziedzictwa i przezwyciężeniem jej ku czemuś lepszemu. Nadzieja nie chce zaczynać od zera, toteż im większa nadzieja tym bardziej odległych szuka początków. Dlatego interpretacje całości dziejów można odnaleźć i odczytać w wielkich nadziejach ludzkości. Nadzieja wyznacza również sposób związania człowieka z teraźniejszością. Dzięki niej człowiek może też nabrać przekonania co do sensowności swego działania tu i teraz. Całe dążenie człowieka do wartości wraz z trudem urzeczywistnienia wartości w świecie realnym jest przepojone doświadczeniem nadziei, ponieważ to nadzieja kieruje człowieka w stronę świata wartości i domaga się od wartości tego, by nadały jej ostateczny kształt. Dlatego też podstawową troską etyki powinno być przepojenie sensem nieokiełzanych ludzkich nadziei.

Tischner kładzie wielki nacisk na fakt, że wybór nadziei jest sednem społecznej i etycznej sprawy, która zawiera w sobie: projekt przyszłości, sięganie po przeszłość, problem pola wolności, głębię odpowiedzialności i sensu spełnianych ofiar. Wokół tych problemów obracają się spory, z nich wyrasta myślenie społeczne i tworzy się filozofia społeczna.

Igor Strapko zwrócił uwagę na fakt, że Tischner chciał za pomocą myślenia nie tylko opisywać, ale i zmieniać świat – świat ludzkiej nadziei. Dlatego uczył nadziei; zarówno tej związanej z pracą i z drugim człowiekiem, jak i tej, która wiązała człowieka z perspektywą istnienia Bytu Absolutnego, uczył przeżywania ludzkiego życia w sposób prawdziwie owocny i ostrzegał przed trzema głównymi przeszkodami na drodze naszej nadziei; polskiej rozpaczy, strachu przed śmiercią i skrzeczącej pospolitości..

Józef Tischner budował latami swoją teorię, zaczynał od nadziei rodzącej się w sporze z marksizmem. Początkowo postrzegał filozofię marksistowską jako filozofię nadziei ludzi społecznie uciśnionych, by następnie dojść do wniosku, że filozofia marksistowska zdradziła nadzieje człowieka, ponieważ stając się ideologią służebną wobec państwa zamieniła znoszenie wyzysku na jego usprawiedliwianie. Tischner obserwował operacje jakich system władzy starał się dokonać na nadziejach człowieka. Stosując się do zasady „byt określa świadomość” usiłowano wszelką ludzką nadzieję połączyć wyłącznie z doczesnością, narzucić terryzm. Jednak społeczeństwo dało opór narzucanej ideologii i broniło swego prawa do posiadania nadziei nadprzyrodzonej. Prowadząc badania nad filozofią pracy Tischner odkrył, że człowiek pracy jest powiernikiem cudzych nadziei, zarówno nadziei organizatora jak i odbiorcy efektów jego pracy. To doprowadziło go do stwierdzenia, że praca jest formą urzeczywistnienia nadziei człowieka, chociażby były to tylko nadzieje terrystyczne

Do swojej teorii nadziei w paradygmacie filozofii dramatu Tischner dochodził też poprzez spór z tomistami. Jego filozofia dramatu jest filozofią przestrzeni otwartej nadziei. Ziemia jest dla niego przestrzenią, sceną na której dzieje się ludzki dramat, przy czym człowiek jest tu nie tylko aktorem ale i istotą transcendująca scenę, którą może opuścić wraz z zakończeniem swej roli i wejścia w prawdziwy i ostateczny wymiar ludzkiej egzystencji. W filozofii dramatu bytem rządzi Dobro, a co za tym idzie istnieje tylko jeden dramat – dramat z Bogiem. Tylko Bóg może ofiarować człowiekowi nadzieję, a czyni to w wymiarze wolności. Nadzieja według Tischnera zrywa ciągłość i jednobiegunowość czasu dramatycznego jest bowiem dobrem umieszczonym w przyszłości, jest funkcją czasu dramatycznego, w pewnym sensie funkcją zwrotną. Czas nadziei jest czasem dialogu. Pedagogika nadziei Tischnera mówi o wychowaniu ku nadziei.

Tischner wykazywał się zawsze wielkim optymizmem – również w sprawie nadziei. Pisał, że nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia – wrogowie przeminą, a człowiek pozostanie. Trzeba tylko mieć cierpliwość, robić swoje i zachowywać nadzieję, ponieważ nadzieja jest siłą, która broni w człowieku świadomości tego, że istnieje wartość Absolutna. Ten aspekt nauk jest moim zdaniem o wiele istotniejszy niż nauka o nadziei związanej z pracą i z konkretnymi sprawami dnia codziennego. Ważna jest dla mnie teoria Tischnera, która odsyła do nadziei wiążącej człowieka z perspektywą istnienia Bytu Absolutnego


* * *

2. NADZIEJA POPRZEZ NEGACJĘ WEDŁUG THEODORA W. ADORNO

Zupełnym przeciwieństwem optymizmu nadziei Józefa Tischnera jest kompletny brak optymizmu Theodora Adorno, który to brak optymizmu można by właściwie uznać za skrajny pesymizm. Przyczyną takiego nastawienia, a co za tym idzie takiej filozofii, która zaowocowała między innymi wydaniem dzieła o wielce znaczącym tytule Dialektyka negatywna - były na pewno w dużej mierze doświadczenia czasu II Wojny Światowej i trauma związana z bestialstwem, jakie dokonało się w Auschwitz. Jak twierdził sam Adorno – pisanie wierszy po Oświęcimiu stało się barbarzyństwem, a bezpośrednie wyrażanie intencji metafizycznych – czymś podejrzanym i nieprzyzwoitym. Filozofowi zdarzało się dostrzegać perspektywę nadciągającego barbarzyństwa nawet w najbardziej wysublimowanych tworach ludzkiego ducha.

Trzeba sobie zadać wiele trudu aby w dziełach Adorno znaleźć w ogóle zdania zawierające w sobie wyraz nadzieja. Słowo to używane jest nad wyraz oszczędnie, co może świadczyć o tym, że filozof Szkoły Frankfurckiej szanował je i nie chciał nim zbytnio szafować aby słowa nie przestały być substancjalnymi nośnikami znaczeń, i nie stały się bezjakościowymi znakami, aby pojęcia zachowały swoje znaczenie i w dalszym ciągu znaczyły, a nie tylko oznaczały, aby język nie ograniczał się tylko do rejestrowania danych.

Jak zauważa Krystyna Krzemieniowa, autorka wstępu do Dialektyki Negatywnej – Adorno rozumie, że wszystko, co kiedyś było teologicznie zagwarantowane, weszło do strefy laickiej i porusza się w polu napięcia między tym co obiektywnie możliwe, a upokarzającą postacią teraźniejszości. Filozofia Adorno jest jednak nastawiona na zmianę jaka powinna dokonać się w człowieku i w całym społeczeństwie. Skoro nie ma jeszcze prawdziwej ludzkości i człowieka prawdziwie wolnego – to znaczy, że istnieje nadzieja aby taka ludzkość i taki człowiek mogli zaistnieć.

Społeczeństwo przyszłości powinno umieć się w pełni kontrolować. Miarą, którą stosuje Adorno, jest wizja ludzkości w pełni kontrolującej swój rozwój ku szczęściu. Adorno podziela z Kierkegaardem postrzeganie sytuacji człowieka w perspektywie zdeterminowanej przez rozpacz i absurd.

Adorno wraz z Maxem Horkheimerem ustalają cel swoich badań – piszą, ze zamiarem ich jest rozpoznanie, dlaczego ludzkość, zamiast wkroczyć w stan prawdziwie ludzki, popada w nowego rodzaju barbarzyństwo. Uczeni zdali sobie sprawę, że wielkie wynalazki okupione są postępującym rozkładem kultury teoretycznej, jednak wydawało się im, że będą mogli w swoim przedsięwzięciu ograniczyć się do krytyki albo kontynuacji nauk szczegółowych. Musieli jednak zrezygnować z tych nadziei, doszli bowiem do wniosku, że załamanie cywilizacji mieszczańskiej postawiło pod znakiem zapytania instytucjonalną praktykę nauki oraz jej sens. Życie publiczne osiągnęło stan, w którym myśl nieuchronnie staje się towarem, a język jego reklamą.

Autorzy zwracają uwagę na fakt, że grupy rozporządzające nowoczesną i wydajną aparaturą techniczną, dzięki wzrostowi wydajności ekonomicznej uzyskują kolosalną i przytłaczającą przewagę nad resztą społeczeństwa. Powoduje to absolutną bezsilność jednostki, która staje się niczym wobec istniejących potęg ekonomicznych. Bezsilność jednostek przekłada się na bezsilność mas, których sterowność rośnie wraz ze zwiększającą się ilością dostępnych dóbr materialnych. Towarzyszy temu ideologia, która sprowadza się do bałwochwalczej gloryfikacji tego, co jest oraz władzy, sprawującej kontrolę nad techniką. Filozofowie wzywają do zastanowienia się nad takim stanem rzeczy i do opamiętania, aby nie doszło do zawiedzenia przyszłych nadziei.

Totalna władza kapitału prezentuje ludziom narzucony model kultury – jedność makro- i mikrokosmosu, czyli fałszywą jedność tego, co ogólne i tego, co szczegółowe. Przemysł kulturalny rozwinął się pod znakiem dominacji efektu, konkretnego rozwiązania, technicznego szczegółu nad dziełem, które kiedyś było nośnikiem idei i wraz z nią uległo likwidacji. Wszelka Kultura masowa pod rządami monopolu ma być identyczna, uprawomocniająca schematyzm i kicz, którym sprzyjają też nowe urbanistyczne projekty. Dzieła sztuki i idee stają się niepotrzebne i ulegają eliminacji. Technika zyskuje władzę nad społeczeństwem, a media podporządkowują je narzuconym odgórnie programom. Taki proces jest możliwy dzięki unikaniu wszelkich związków logicznych, które zakładają duchowy oddech, co umożliwia pozorne zachowanie wolności. Wolność jest pozorna, bo każdy niepokorny może zostać wykluczony przez wielką machinę wszechwładnej ideologicznie techniki. Następstwem takiego stanu rzeczy może okazać się powszechny triumf tępoty, który będzie poprzedzony procesem wyparcia wyższych dóbr kultury przez tak zwaną kulturę masową. Adorno ostrzega, że filozofia nie może abdykować, jeżeli w urzeczywistnionym antyrozumie nie ma triumfować tępota.

Adorno i Horkheimer ostrzegają przed. destrukcyjnymi zdolnościami człowieka, które mogą doprowadzić do ogólnoświatowej katastrofy i co za tym idzie do zaprzepaszczenia wszelkiej nadziei dla człowieczego gatunku i całej naszej planety. Dobra wola staje się wskutek zadanego gwałtu złą wolą, a duchowe stadia w obrębię gatunku ludzkiego oznaczają stacje skamienienia, gdzie zgaszono nadzieję. Brak nadziei skutkuje tym, że nad wszelkim życiem ciąży przekleństwo. Filozofowie mówią wręcz o zgaszeniu wszelkiej nadziei.

Jak stwierdził Marek Siwek w Posłowiu - Horkheimer i Adorno pozostawili w spadku całkowitą diagnozę kryzysu, który swoją kulminację będzie miał w świecie nowoczesnym. Autor zwraca uwagę na współczesną niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa i dodaje, że skutecznie i trwale uwolnić się od obcego kierownictwa własny rozum ludzki może tylko w ten sposób, że sam przejmie wszelkie kierownictwo – nad sobą i nad wszystkim innym. Otrzymaliśmy pozornie wizję świata bez nadziei na przyszłość, chyba, że – właśnie ta wizja obudzi w nas rozum i przywoła nadzieję.

Ciekawą myśl związaną z tym tematem znalazłam w Posłowiu Anny Wołkowicz do Wyboru Esejów O literaturze Theodora Adorno. Autorka pisze, że należałoby zastanowić się, na co wskazuje Adorno przedstawiając nam określoną negację tego co istnieje. Wołkowicz nazywa to utopijną perspektywą myśli Adorna, którą ten przedstawia nam pośrednio abyśmy mogli zastanowić się nad postulatem uniwersalnego pojednania, które nie będąc naznaczone totalną przemocą, nie niszczyłoby tego, co oryginalne, indywidualne i jednostkowe, a przeciwnie pozwalałyby mu w pełni zaistnieć. Perspektywy tej nie sposób, według Wołkowicz, opisać czy przedstawić obrazowo, można jednak pośrednio wskazywać na jej konieczność poprzez określoną negację tego co istnieje,.

Podchodząc w ten właśnie sposób do filozofii Theodora Adorno – mogę powiedzieć, że przekazuje on jednak nadzieję dla ludzkości, ale robi to w sposób bardzo dyskretny i bez zbytniego optymizmu.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież