Jakub Sęczyk - Legenda jako element kompozycyjny utworów poetyckich Adama Mickiewicza

Można powiedzieć, że romantyzm zafascynowany jest negatywnością. Wśród licznych uobecnień się myśli nią zaintrygowanej, sproblematyzowania zagadnienia bytu, poznania,  transcendencji, immanencji (etc.), dla wyznaczenia przebiegu tej pracy, za rdzeń rozważań uznać chcę negatywność jako podłoże manifestacji bohatera romantycznego. Na tym właśnie wąskim, zdawałoby się ujęciu, chciałbym się skupić, traktując legendę jako pole semantycze wyodrębniania takiego bohatera od narratora balladowego i innych instancji nadawczych.

Celem moim uczynię także namysł nad legendą i legendowością jako otwarciem tradycji literackiej na spektrum poetyki romantyzmu, dzięki pojawieniu się w materiale literackim takiego właśnie konstrukcyjnego novum, który tendencje te w sobie skupia.

*

 „Nadając rzeczom pospolitym wyższy sens, zwykłym – tajemny wygląd, znanym – godność rzeczy nieznanych, skończonym – pozór nieskończoności, romantyzuję je”.
„»świat prawdziwy« stał się w końcu baśnią...”.
„Kto jest dziewczyna? – ja nie wiem.

Skąd przyszła? – darmo śledzić kto pragnie;
Gdzie uszła? - nikt jej nie zbada.
Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,
Jak ognik nocny przepada”.

Kim i w jaki sposób jest ten, który słowa te w wierszu wypowiada, by w chwilę potem dodać, maskując swoją obecność postacią strzelca: „Zawsze mam czekać twojego przyjścia/ Na dzikich brzegach jeziora?” (w. 23-24). Czytając Świteziankę, czy właściwie ogół twórczości balladowej Mickiewicza, dostrzec można w takich passusach mechanizm wprowadzający silnie zmetaforyzowaną przestrzeń semantyczną, niejako drugą przestrzeń, w której to dopiero szukać trzeba elementów opisujących tę zjawiskowość.

Poszukiwania takie dobrze umotywowane są samą konstrukcją ballady, gdzie tendencje trzyrodzajowe w aktualnym dla danego utworu swoistym rytmie hierarchizują się, ustalając  ciążenie gatunkowe utworu w stronę dramatu, epiki lub liryki. Z aktywnego przeplotu elementów źródłowo odmiennorodzajowych i zmiennego układu ich relacji wynika po pierwsze: konieczność badania interesujących mnie instancji w odmienny sposób dla każdej manifestacji balladowej, po drugie: istotna nowość tych instancji. Zaznaczyć tutaj trzeba, że bohater romantyczny, którego uniwersalności czy tożsamości dla całości twórczości Mickiewicza dowodzić chcę przez stopniowe przejawianie istotnych elementów nowej poetyki, najciekawszy jest dla mnie u swoich początków, ale zarazem jest tam jeszcze niepełny (czy raczej funkcjonujący bez skodyfikowanej formy).

Początkowo przyjdzie mi przyjrzeć się temu, jak w Świteziance działają postaci i narrator, i wskazać te przejawy, które opisują także novum w tym planie, następnie zaś zestawić wyniki takiego zabiegu ze światem przedstawionym, pamiętając, że w jego kształtowaniu zasadniczą rolę odgrywają rozważone we wcześniejszym etapie instancje, i że kształtują go w sposób odmienny niż uprzednie wobec ballady gatunki literackie. Działanie takie będzie uzasadnione poszukiwaniem  elementów osadzonych w zrekonstruowanym świecie legendy, jako tych, które dzięki przekraczaniu go, mogą powiedzieć coś o samym rozumieniu romantyzmu. Trzeba też pamiętać, że ta dialektyka na poziomie konstrukcji jest czysto mechanicznym zabiegiem. Tutaj ujawnia się dramaturgiczny aspekt ballady: na scenie Świtezianki opozycje są ściśle funkcjonalne, warunkują wzajemnie swoje występowanie i jako rekwizyty umożliwiają spójność tej niejednorodnej gatunkowo formy poetyckiej.

„Jakiż to chłopiec piękny i młody?/ Jaka to obok dziewica?” (w. 1-2). To nie tylko wyraz emocjonalnego stosunku w bezpośrednim kontakcie ze światem, ale także przyznanie niewiedzy, które potwierdzone zostaje kilka wersów dalej: „Kto jest dziewczyna? ja nie wiem” (w. 12). Poczynając od takiego spostrzeżenia, kolejne różnicujące narratora elementy konstrukcji przedstawić można w postaci opozycji. Ta konkretna działa dwustronnie. Raz: antagonizuje narratora wobec świata przedstawionego, czyniąc z niego rewelatora zawieszonego pomiędzy wyznaniem „podglądacza” : „Każdą noc prawie, o jednej porze,/ Pod tym się widzą modrzewiem” (w. 9-10), a komunikowanym zwrotem do zakładanych adresatów: „[…] darmo śledzić kto pragnie” (w. 13). Dwa: zaznaczając nietożsamość autora i narratora, niespójność zakresu ich wiedzy, niewspólność motywacji.

Dziewczyna: „Znikła jak lekki powiew wietrzyka” (w. 55), strzelec: „Sam został” (w. 57). Od teraz go „[…] błędny krok niesie” (w. 61) aż „O niesłychane zjawiska!/ Ponad srebrzyste Świtezi błonie/ Dziewicza piękność wytryska” (w. 64-66). W planie scenicznym ballady jedynym czynnikiem motywującym tożsamość kolejnych zjaw dziewczyny i strzelca jest nienależąca do niego „cudowność”. Czysto racjonalny świat pewnych lokalizacji (Świteź), określonego pochodzenia („Pomnę co ojciec rzekł stary” (w. 34), jasnej wykładni zdarzenia (historii kochanków i/ albo topielców) zderzony zostaje z przestrzenią, do której odsyła także komentarz narratora/ rewelatora, stanowiący równolegle snutą opowieść, ta zaś w odmienny jescze sposób stara się historię „cudowną” zracjonalizować wykładnią przekazu ustnego, tutaj bowiem element fantastyczny jest konstantą gatunkową. Można wyciągnąć stąd wniosek zbieżny z wyżej wymienionym: dziewczyna znika tylko dlatego, żeby mogła kusić, strzelec przysięga tylko dlatego, żeby mógł tę przysięgę przekroczyć.

Opozycje te, które nie znajdując rozwiązania w omawianych dotychczas planach semantycznych, zaczynają wskazywać na punkty odniesień, które w założeniu wcześniejszym utożsamiłem domyślnie z cechami bohatera romantycznego we wczesnej (widmowej niejako) fazie rozwoju. Marta Piwińska przy badaniu „ja” romantycznego o bohaterach preromantyków tak  mówi: „Stworzono istoty metaforyczne, które gatunkowo były powołane właśnie do tego, by przeżywać metafizyczno-egzystencjalne problemy”. W kilku kolejnych krokach opiszę tę instancję, włączając do rozważań izolowany do tej pory obszar świata przedstawionego.

Przechodząc do legendowości jako obszaru aktywnego spotkania dwóch interpretatorów: autora i narratora, zwrócić przychodzi mi uwagę na dialektyczną działalność obu: jeden, który dokonuje selekcji materiału legendowego i zderza ze wszystkimi wspomnianymi warstwami, i drugi, który antagonizuje wokół siebie świat tekstowy skonstruowany w balladzie. To, co nie mieści się w zakresie legendowości, ujawniane jest za pośrednictwem romantycznego sceptycyzmu poprzez poddanie w wątpliwość fenomenologicznej oczywistości świata.

Sergio Givone w swoim artykule Intelektualista rozumienie legendy wiąże z synonimicznym pojęciem baśni, która podobnie jak saga zakorzeniona jest w micie:

Z jednej strony, afabulacja prowadzi do unicestwienia tzw. prawdziwego świata, z drugiej [...], do uznania, że doświadczenie prawdy świata dostępne jest jedynie w taki właśnie sposób, nierealny i fantastyczny.

Tyczy się to też interpretacji:

Tym, co przemienia świat w baśń jest dla Nietzschego zastosowanie technik interpretacyjnych do wszystkich dziedzin wiedzy […] dla Novalisa […] przemienia świat w baśń […] zromantyzowanie (ale romantyzować to nic innego jak interpretować).

Jednak:

„[…] według Nietzschego wszystko jest interpretacją, a więc nic nie jest już prawdą, według Novalisa zaś prawdy szukać należy w interpretacji, zromantyzowaniu, afabulacji”.

Prawdy szukać może więc tylko wyizolowana świadomość w zderzeniu z rzeczywistością, która ją przekracza. Używając metafory, na jednym z poziomów interpretacyjnych chciałbym postrzegać Świteziankę jako somnambuliczny fragment niemożliwego świata, w którym przydarza się sen o takiej świadomości. Należy tutaj zaznaczyć, że sen taki rozumieć można dwoiście: jako sen zbiorowy i skodyfikowany, czyli mit, a także indywidualny i świadomy, czyli poezję. To pierwsze jednak hierarchicznie podrzędne jest w balladzie drugiemu.

Jaka jest więc ta postać pozornie w Świteziance nieobecna/ obecna, pozornie maskowana, chociaż istniejąca tylko i wyłącznie dzięki wykreowanemu w ten sposób światu. Przywoływane na scenie ballady symbole dziewczyny, kochanka, gawędziarza zostają zaprzeczone i dalej multiplikowane w coraz bardziej nieokreślone po to, by znów mogły się pojawić jako swoje widma i zostać unieważnione raz jeszcze (przez narratora balladowego, który swoją opowieść zamyka klamrą: „Kto jest młodzieniec? strzelcem był w borze./ A kto dziewczyna? Ja nie wiem” (w. 149-150)). To właśnie opisywana przeze mnie świadomość wystawia je sobie, nie chcąc utożsamić tych przedmiotów z przedmiotem własnej tęsknoty, która w efekcie zderza się z nie z nicością, ale światem immanentnie otwartym. To tej świadomości trzeba przypisać wystawianie przed siebie, śnienie, kolejnych przedmiotów swojej namiętności.

Chce się też ta świadomość stawiać w niemożliwych sytuacjach komunikacyjnych, które dozwolone są tylko w rzeczywistości wyśnionej, takiej, w której interpretacja jest nieunikniona. To postać, która próbuje mówić zza grobu czy spod powierzchni wody: „A na noc w łożu srebrnej topieli/ Pod namiotami zwierciadeł,/ Na miękkiej wodnych lilijek bieli,/ Śród boskich usnąć widziadeł” (w. 87-90).

Wreszcie trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy identyfikowanie opisywanej świadomości z wczesnym uobecnieniem bohatera romantycznego nie jest jedynie efektownym zmyśleniem. Nie, jeżeli potraktować, co wydaje się zasadne, opisywaną świadomość jako matrycę, z której, zgodnie z wymogami gatunku literackiego wyłania się, albo „bohater pozornie nieobecny/ obecny” w balladzie, albo dobrze już opisany w refleksji historycznoliterackiej bohater romantyczny w dramacie romantycznym.

Sferą, która powinna zostać objęta namysłem w tak pokierowanych rozważaniach jest także relacja z pojęciem autobiografizmu (w rozumieniu zaproponowanym przez Paula de Mana).


Bibliografia podmiotowa:
    

  1. Mickiewicz Adam, Świtezianka, [w:] Wybór poezyj, oprac. Cz. Zgorzelski, t.1, Wrocław 1986.

 

Bibliografia przedmiotowa:

  1. Bielik-Robson Agata, Ślad, widmo, karzeł. Nowoczesność i pamięć transcendencji, [w:] Od pamięci biodziedzicznej do postpamięci, pod red. T. Szostek, R. Sendyki i R. Nycza, IBL,Warszawa 2013.
  2. De Man Paul, Autobiografia jako od-twarzanie, „Pamiętnik Literacki,” 1986, t. 78, nr 2.
  3. Givone Sergio, Intelektualista, [w:] Człowiek romantyzmu, pod red. F. Fureta, Świat Książki, Warszawa 2001.
  4. Nietzsche Fryderyk, Zmierzch bożyszcz czyli jak filozofuje się młotem, przeł. S. Wyrzykowski, Warszawa 1906.
  5. Novalis, Poetycyzmy, [w:] Novalis, Uczniowie z Sais. Proza filozoficzna – studia – fragmenty, wyb., przeł. i wstępem op. J. Prokopiuk, Czytelnik, Warszawa 1984.
  6. Piwińska Marta, Złe wychowanie, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2005.
  7. Stefanowska Zofia,  Próba zdrowego rozsądku, Rytm, Warszawa 2001.
  8. Witkowska Anna, Przybylski Ryszard, Romantyzm, Warszawa 1997.
  9. Ziomek Jerzy, Epoki i formacje w dziejach literatury polskiej, „Pamiętnik Literacki”, 1986, z. 4.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież