Ariana Nagórska - Przypowiastka o Barnabie i głupim Jasiu

Barnaba był nie tylko dobrym poetą, ale i dobrym człowiekiem. To ostatnie go gubiło. Grzeczny, zrównoważony, bez choćby iskry ekscytującego szaleństwa, zbyt wielu znajomych nie miał, chętnie więc odwiedzał głupiego Jasia, który wpuszczał każdego, kto go zechciał bez sprzeciwu słuchać. Mniej kulturalni goście podczas jego przemówień upijali się i zasypiali, ale przecież Barnaba nigdy by tak nie postąpił!

Przesiadywał… potakiwał… przyznawał rację. Zwłaszcza w sprawach poezji i polityki. Całe szczęście, że Barnaba mieszkał w bloku, a nie w willi, bo głupi Jaś kategorycznie żądał przyjmowania uchodźców islamskich i przy lepszych warunkach mieszkaniowych Barnaba (choć z ociąganiem) mógłby rozkaz wykonać.

Wiersze za to po latach błędów pisał już prawie takie, jak kumpel wymagał. Wcześniejsze błędy wynikały ze sporej wyobraźni i oczytania Barnaby. Trudno, by poezję „udziwnioną” i „przeintelektualizowaną” mógł tolerować głupi Jaś! Dziesiątki znajomków nieomal na kolanie nauczyły się pisać jak ów Jaś (choć on uważał, że jeszcze do niego im daleko), a Barnaba wciąż ćwiczył bezowocnie. Sukces przyszedł zdrowo po pięćdziesiątce. Barnaba wreszcie wydał tomik w złą godzinę, to znaczy w taką, że głupi Jaś raczył pochwalić, po czym wielbiciele Jasia przyznawali, że „być może w końcu z Barnaby będzie poeta”. Może będzie, ale na razie jeszcze nie w pełni jest, bo przez to cholerne wieloletnie czytelnictwo i myślicielstwo talent sobie jednak poważnie uszkodził.  Jak na przykład głupi Jaś coś napisze, to rozumieją wszyscy, a jak napisze Barnaba…to niektórzy jednak nie. Czyli jest to wciąż pisanie mimowolnie godzące w demokrację. Wzorowi demokraci piszą wszyscy RÓWNO! Rymować nie umieją, więc nie wyjdzie im z tego… nic niepoprawnego.

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora