Cisza i spokój, to pamiętam i tęsknię do tego.

Lata młodości otworzyły swoje podwoje
i mogłem wrócić do krainy,
która według klechdy czarnoksiężnika,
jest cały czas w nas, drzemiąc w uśpieniu.

Szepty, delikatne jak mżawka osiadły
bezszelestnie na źdźbłach traw.
Trawy nabrzmiałe wonnością  i zielonością,
spowite aurą tajemniczości i doczesności,
zastygły, czekając na przebudzenie w moich snach.

Idę pod prąd naszych czasów. Nie wszystko jest łatwe i przyjemne.
Jest satysfakcją jak dobry uczynek. Jak wejście na szklaną górę
na wspak przeciwnościom. Czarodziejska góra, górą przeznaczenia?  
Ustaję z wysiłku i tęsknoty za „normalnymi czasy”.
 
Czasów nie wybieramy, one nas. Nienormalne czasy hartują ducha
dążącym na spotkanie z Panem.
Panem życia bądź śmierci, wywyższenia lub poniżenia.
Nie wywyższaj się za życia bo zostaniesz poniżony.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org