Mateusz Wabik - Nowy język pokolenia roczników 80.

Dawno już nie czytałem polskiej książki poetyckiej, która by zastanawiała, poruszała, a do tego byłaby w miarę oryginalną propozycją jaką okazała się druga książka Michała Kozłowskiego – „Nie myśl o mnie źle”. Jest oryginalna, bo nie powiela żadnego z utartych schematów poetyckich. Nie jest pisana z punktu widzenia nadwrażliwca, buntownika, wykluczonego, po drugie autor tomiku nie zgrywa autorytetu moralnego, intelektualisty, który wszystkie najważniejsze książki przeczytał w okresie dojrzewania.

Także tomik wrocławskiego poety nie jest propozycją podejrzliwego wobec języka i ideologii eksperymentatora, który balansuje na granicy wyrażalności, albo tekstotwórstwa i biografizmu. Przestrzeń nakreślona w tomiku – to osiedle, praca, miejsce wakacji. Pojawia się humor i lekka ironia. Poeta nie narzeka na brak pracy, myśli o kredycie, o wyremontowaniu kupionego mieszkania w nowej dzielnicy. Wspomina swoje młodzieńcze lata, kiedy śledził mecze Chicago Bulls, albo nie uważał na lekcjach języka polskiego. Zastanawia się nad wychowaniem córek. Można nawet uznać, że osiągnął stabilizację i sukces zawodowy. Jednakże jego książka nie jest narcystycznym zapatrzeniem się w samego siebie i własne sukcesy. Mamy egzystencjalną książkę z punktu widzenia człowieka w miarę zadowolonego, ale harującego i to jest jej oryginalność. A do tego założył rodzinę i nie majstruje w języku reklam. Nie podważa wymogów jakie postawiła przed nim egzystencja jednak da się zauważyć to, że podmiot liryczny wierszy jeszcze nie oddalił się zbytnio od wieku nastoletniego i dwudziestoparoletniego. Nawiązuje do palącej kwestii społecznej sprzed paru lat, kiedy podczas ujawnienia afery podsłuchowej, poinformowano w mediach, że była wicepremier, a wówczas komisarz Komisji Europejskiej Ewa Bieńkowska stwierdziła, że „za 6 tys. pracuje tylko złodziej lub idiota”. Poeta pisze „Zarabiam poniżej szóstki, pani komisarz” („Gdzieś w Polsce”). Przyznaje dalej jej w wierszu rację, ale pisze także o zamiarze wzięcia kredytu, którego kiedy nie spłaci, to nie powiesi się. Ukazuje rozdźwięk pomiędzy sferą ludzi rządzących Polską, a ludźmi, którzy wcale nie obijają się i którzy zamiast oburzenia demonstrują kpinę i drwię wobec obozu władzy. Mimo, że humor Kozłowskiego czasami zalatuje propozycjami Adama Pluszki sprzed wielu lat to i tak uważam, że to tylko podobieństwo poetyk i charakteru, a nie inspiracja. Jedynym minusem poezji Kozłowskiego jest to, że wiersze pisane przez niego wydają się posiadać tymczasowy klimat. Nie sądzę, by w takiej poetyce poruszał się za 10 lat. „Nie myśl o mnie źle” to kolejny tomik, który potwierdza, że niegdysiejsze budowanie hierarchii twórców roczników 70. i 80. było przedwczesne i było jedynie zabezpieczeniem interesów paru środowisk twórczych. To jest śmieszne, kończy się polonistykę, pisze się recenzje, odkrywa się co jakiś czas coś świeżego i odkrywczego, ale po przeczytaniu notki biograficznej stwierdza się, że taki ktoś nie wiele zdziała w konkursach, ważnych nominacjach, które skądinąd coraz mniej znaczą, gdyż nie należy do którejś z koterii.

 


Michał Kozłowski, Nie myśl o mnie źle, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2017.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież