Ryszard Kowrygo - Tęsknię

Cisza i spokój, to pamiętam i tęsknię do tego.

Lata młodości otworzyły swoje podwoje
i mogłem wrócić do krainy,
która według klechdy czarnoksiężnika,
jest cały czas w nas, drzemiąc w uśpieniu.

Szepty, delikatne jak mżawka osiadły
bezszelestnie na źdźbłach traw.
Trawy nabrzmiałe wonnością  i zielonością,
spowite aurą tajemniczości i doczesności,
zastygły, czekając na przebudzenie w moich snach.

Położyły  się pokotem na ziemi
wyścielanym moim wspomnieniem – tęsknotą.
Śpiew wiatru poruszającego obłoki,
zakołysał mnie w kołysce przypomnienia,
tak, że uleciałem w przestrzeń
goniąc sam siebie i moje sny.

Zostałem rozpoznany jako intruz,
nie z świata prawdziwych
a ezoterycznych  obłoków,
i wspólnotą ich interesów,
odmiennych swą odmiennością  od ludzkich,
odsunięty i strącony na ziemię, gdzie sen
stał się dobrem nie dla wszystkich
dostępnym i reglamentowanym.

Obudziłem się nie wiedząc gdzie jestem,
tęskniąc do krainy która istnieje naprawdę,
bo tak mówią klechdy i bajki
a one nie kłamią,
mówiąc prawdę jak dzieci i ich oczy,  
w których zaczarowany został lepszy świat.

                                                  Gliwice, dnia 20.07.2015 r.

 


 
       

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora