Mateusz Skrzyński - Przyszłość

Mieszkałem w górskim miasteczku
trzy lata, może mniej
miałem na własność
taką klitkę o szerokości
dziesięciu szczurzych ogonów.

Rozrabiałem wino wodą
żeby móc dłużej pić.

Jak ja czekałem wtedy
na przyszłość
dupa paliła mi się
w spodniach
tak właśnie było.

A gdy już się upiłem
za oknem miałem halę
a na niej stado baranów.

Wychylałem się i krzyczałem
a one biegały w prawo i lewo
krew gotowała się we mnie
mógłbym przegryźć im gardła
tylko dlatego, że wydawały się
głupsze ode mnie.

Ta klitka nadal tam jest
ta hala tam jest
a może i to samo stado baranów

przyszłość nadeszła i już
na nią nie czekam
czekam na coś więcej niż to.

 

 

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org