• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Szkoła średnia, do której na początku lat siedemdziesiątych swego czasu uczęszczał Tadeusz, miała powszechną opinię utytułowanej w tym mieście. Tę reputację zachowała jeszcze z okresu przedwojennego, chociaż w czasach PRL-owskich profil kształcenia był już całkiem inny. Mimo tego nauczano tak jak kiedyś również łaciny i chociaż lekcje z tego języka nie były wcale obowiązkowe, to mimo wszystko niektórzy rodzice kierowali na ten przedmiot nawet słabszych uczniów.

    W czasach PRL-owskich  święto pracy – 1 maja – obchodzono całkiem hucznie i można by tak powiedzieć - dość specyficznie. Główną ulicą naszego miasta w godzinach przedpołudniowych, aż do wczesnego popołudnia, maszerował pochód. Szli ludzie pracy, jak się to wówczas mówiło oraz uczniowie i studenci. Wiwatowano i niesiono transparenty o politycznej, prosocjalistycznej treści. Władze chciały stworzyć powszechne wrażenie, że socjalizm, jest najlepszym z panujących ustrojów. Prawie wszyscy ludzie nie odnosili się jednak do głoszonych haseł całkiem serio, traktowali je jedynie właściwie jako wytwór ówczesnej propagandy. Ludzie ogólnie uważali pochód jako konieczny obowiązek, o czym może świadczyć też fakt, że po przemarszu wielu porzucało gdzie bądź pierwszomajowe szturmówki.

    „Lotniskowiec” brytyjski już od wieków przyjmuje na swój pokład każdego, który jest użyteczny według zasady: „Wszystkie ręce na pokład”. Przybysze nie zajmują  jednak w jego strukturze wszystkich możliwych pozycji, nawet gdy ich dyspozycje i kwalifikacje predystynują ich ku temu. Ma więc miejsce celowa i mimowolna segregacja.

    Najłatwiej zaobserwować to po, siłą rzeczy rzucających się w oczy „kolorowych”, bez pejoratywnego znaczenia tego pojęcia, oczywiście.