Ignacy S. Fiut - W poszukiwaniu źródeł naszej wspólnoty

Pod koniec 2016 roku Barbara Białowąs wydała kolejny, siódmy już tomik wierszy pt. „Przywoływanie pamięci”. Zbiór ten składa się z czterech części zatytułowanych: „Kiedy pamięć śpi”, „Bez rozeznania”, „W otwartym oknie” i „Życie kiełkuje”. Autorka dokonuje w nim osobistej wiwisekcji egzystencjalnej swojego życia w kontekście własnej wspólnoty kulturowej mając na uwadze perspektywę ostatnich lat, ale również w dużym stopniu korzysta z pokładów osobistej pamięci.

Ubolewa, że otaczający ją świat dokonuje nie kończącej się relatywizacji wszystkiego, co wcześniej świadczyło o człowieczeństwie ludzi. Procesy te ją niepokoją, często im się sprzeciwia, a nawet w wielu utworach buntuje się przeciw tego typu zjawiskom społecznym. Zauważa, że wokół niej powstaje przysłowiowa Wieża Babel mieszająca ludzkie wartości, języki dyskursu o sensie życia, bo oczy zastępują dzisiaj ludziom uszy i fałszywe podszepty kierują ich działaniami, którym i sama ulega. Nawet próby dialogu, czy „wzniosłe mowy” niczego już wskórać nie są w stanie. Nasza pamięć śpi, a w to miejsce budzą się przysłowiowe demony zawłaszczając nasze umysły, odbierając nam właściwą samoocenę i poczucie powinności zbiorowej.

W pierwszej części tomiku autorka obserwuje z niepokojem jak powstaje „nowa etyka”, wręcz żywcem wzięta z relatywizmu poznawczo-aksjologicznego Fryderyka Nietzschego, którą kieruje się naród przemieniony w rozpasane stado, co oznacza w praktyce, że „wszystkie chwyty są dozwolone”. Klimat tych utworów dobrze oddaje wiersz pt. „Kiedy pamięć śpi”, w którym czytamy: „Nic dwa razy się nie zdarza?/Gdy nieposkromione wady,/kiedy pamięć śpi – wyłażą/zapomniane kłamstwa, zdrady/. (…) To co złe, znowu powraca,/gdy przestałeś się troszczyć,/by zrozumieć i wyjaśnić,/kiedy nie stać cię na wnioski”. Poetka polemizuje również z Wisławą Szymborską i jej wierszem pt. „Nienawiść”, ukazując nowe twarze naszej narodowej wzajemnej nienawiści, że „(…) wcale nie trzeba czuć nienawiści , aby ją siać po świecie (…)”, wystarczy zaakceptować stwarzające ją zachowania. W wierszu „Sceny” pokazuje, że kiedy sumienie wyparowuje „ludzie polują na ludzi”, a „społeczni reżyserzy” scenę wydarzeń przekształcają w kabaretową farsę, bo przecież wszyscy lubią się dzisiaj śmiać. Bezrefleksyjny śmiech stał się marką naszych czasów. Jako sprawcę tych społecznych sytuacji postrzega media, które tworzą nowe potrzeby, by dyskretnie kierować wyborami ludzi, zamykając im rzeczywisty, wolny wybór siebie i świata. Tak więc obecnie liczy się konsumpcja, a w pogoni za wygodą tracimy faktyczne poczucie wolności, której oprogramowanie medialne, zniewolenie ideologiczne, staje się jej zaprzeczeniem, czyli totalnym zniewoleniem na rzecz panujących mód przebiegających przez globalny świat, w których mimowolnie uczestniczymy.

W części drugiej tomiku poetka przytacza opis codzienności w maszynerii typowego „kołowrotu dnia”, wyobcowującego człowieka od siebie i od innych, kiedy to wszystkie rzeczy i sprawy stają się równie ważne. W konsekwencji życie codzienne mimowolnie premiuje idiotów i cwaniaków, a nad ludźmi unosi się przysłowiowe „targowisko próżności”, gdzie dobro ulega komercjalizacji, utylitaryzacji i prywatyzacji. W tym kontekście poetka przywołuje myśl egzystencjalną J. -P. Sartreʼa, ukazującą dramat ludzi „skazanych na wolność”, którzy utracili już oparcie dla życia w jego metafizycznej warstwie, ale również i w duchu wspólnoty. Dokonuje więc  krytycznego wglądu w meandry własnej duszy i próbuje na nowo uczestniczyć w „Obronie Sokratesa”, obronie naszych spraw i prawd wspólnotowych i namawia do hołdowania jego zasadom moralnym, mówiącym, że „cnota jest wiedzą”, ale i umiejętnością faktycznego wyboru pomiędzy dobrem i złem.

W części trzeciej i czwartej tomiku Białowąs próbuje ten rozchwiany, zagubiony świat ogarnąć i usytuować w nim własne istnienie, dokonując wielostronnej refleksji. Wydobywa z pamięci ważne chwile na etapach swojego życia które ją ukształtowały, by w oparciu o nie budować przysłowiowy „ogród nadziei” – dom, w którym czułaby się bezpieczna. Musi jednak przezwyciężać otaczające ją wokół kłody przeciwności i omijać mody polityczne. Wierzy, że uświadomienie sobie własnej tożsamości jest drogą do wspólnoty, która winna być oparta na podstawowych wartościach stwarzających płaszczyznę komunikacji miedzy ludźmi i wzajemnego ich zrozumienia. Wtedy sądzi, że odzyska zaufanie do siebie i świata. To – jak przypuszcza – pozwoli jej rozumiejąc sens historii, ale i sens osobistego istnienia, wynikającego z wartości życia w codzienności, które pozwala jej zachwycać się pięknem przyrody i kreatywnie uczestniczyć w życiu wspólnoty tej najbliższej, ale i dalszej. Na zakończenie tomiku, w wierszu pt. „Wiernym pozostań” pisze: „Wiernym pozostań swym obowiązkom/wobec tradycji, korzeni./Niech cię obroni tarcza mądrości,/przed niepamięcią, popełnieniem zdrady,/przed urokiem zatrutych strumieni.//Przejrzyj się w lustrze, dojrzyj swoje wady,/lecz doceń też swoją miłość wytrwałą/do Kraju naznaczonego klęską i chwałą./Jeśli zachowasz w życiu wierność i zasady,/to będzie już niemało!”.

Pomimo, że w kraju ciągle buduje się nowe domy, odnawia te stare – pokryte patyną historii, obawy poetki co do ich wewnętrznych klimatów współżyjących tam domowników wydają się być uzasadnione. Sądzimy zatem, że lektura tego tomiku może dostarczyć wielu egzystencjalnych zagadnień do przemyślenia i skierować naszą intencjonalność jednostkowej świadomości na wartość drugiego człowieka, docenienie wartości przebywania z nim we wspólnocie, by faktycznie był on dla nas celem, a nie środkiem, czyli rzeczywistym bliźnim. Tomik ten polecamy zatem wrażliwemu, myślącemu i ceniącemu mądrość czytelnikowi.
                            


Barbara Białowąs, Przywoływanie pamięci, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2016, ss. 80.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież