Ariana Nagórska - Szczęście paranormalne

(Kontynuacja serii Szczęść z numerów "Akantu": od 2015 nr 7 do 2016 nr 2)


Gdy po wsi gruchnęła wieść, że latem Baśka z zagranicy przyjedzie ze swoim Józefem, pod Kaśką ugięły się nogi. Znów Antek, który na szczęście od niedawna zastanawiająco się ustatkował, zacznie za Baśką latać, a z tego jej Józefa pociecha żadna. Raczej pobity zostanie i daj Boże, by Antkowi udało się tego dokonać bez skutku śmiertelnego.

Baśka zawsze Kaśce radziła: Jak trwoga, to do psychologa! Zwróciła się więc Kaśka do ojca swego (czyli starego Zająca), który zaczął jej wyjaśniać, że jest bardziej parapsychologiem niż psychologiem. – Tym lepiej, tato, bo chodzi przecież o psychologię pary małżeńskiej. – Lubczyku dla was zbierać na pewno nie będę! Zielarstwo to dobry etat dla opętanej baby! Na szczęście proszku z jąder czarnego koguta mógłbym Antkowi do obiadu wsypać, ale instrukcja nakazuje, żeby wyłącznie osoba, która chce żądze wzbudzić (czyli na pewno nie ja!) męskość temu kogutowi odebrała. Ma on swe akcesoria we środku, a nie na widoku, co każe wnioskować, że najłatwiej by ci było obrobić takiego, który jest już w rosole. Ugotowane mogą jednak nie mieć mocy. Pomyśl raczej o innej terapii.

Poprosiła więc Kaśka tatę, by za dwa tygodnie (gdy księżyc będzie w nowiu, a matka wyjedzie do ciotki) zaprosił na noc wróżkę Matyldę. – Kiedy Antek zaśnie, odprawcie nad nim wspólnymi siłami jakieś porządne zabobony. – Jak na jasnowidza, ciemno to widzę – westchnął Zając. – Wróżka Matylda wszystkie talenta ezoteryczne utraciła, odkąd jej Barnaba do naszej Martyny Niezwykłej raz jeden polazł. – Kto to jest ten Barnaba? – A taki tam duch wisielca sprzed drugiej wojny światowej. Jak żeśmy go ostatnio wywołali, niewyraźny był jakiś, a swe czarne skrzydła poszarzałe miał i oklapłe. Twierdził, że nie ma dla nas czasu, bo usilnie pracuje nad tym, by uzyskać skrzydła białe. Pogadaj ty lepiej z  Martyną. Skoro po jednej z nią rozmowie taki Barnaba przekształca się w anioła, to chyba Antka na lepsze odmienić żadna dla niej perturbacja.

Dotarłszy przed oblicze Martyny, Kaśka wręczyła jej domowy placek ze śliwkami, usprawiedliwiając się wstydliwie: – Nie stać mnie na lepszy prezent, dlatego też nie śmiem prosić, byś mojego Antka ulepszyła aż tak, jak słynnego Barnabę. Aniołem być nie musi, byle za Baśką nie latał! – Czyli mieszkając z nim pod jednym dachem nawet nie zauważyłaś, że mąż twój na drodze doskonałości dawno już zaszedł znacznie dalej niż Barnaba? – zdziwiła się Martyna. – Nie znam osobiście Barnaby, to jak mam ich porównać? Wydaje mi się tylko, że pijakiem być nie może. – Oczywiście, że jako duch nie może! Sama więc rozumiesz, że ma ograniczenia Antkowi obce. – O tak, pijak nigdy nie ma ograniczeń! Właśnie dlatego do mnie się nie ograniczy, kiedy przyjedzie Baśka. – Czyżby cię nie uprzedził, że ze zdrajcami, co ojczyznę porzucili dla pieniędzy, nawet słowa zamienić nie zechce? – To on się raptem taki patriota zrobił??? – Nie tylko patriota, ale i dżentelmen. Ze swoimi kompanami od kieliszka też już się nie spotyka – To akurat wiem. Pije jabole wyłącznie sam w domu i przy tym żąda, aby na stole były kwiaty, świece i nieskazitelnie biały obrus. Nie życzy sobie, by ktokolwiek z nas siadał przy tym stole, stawia jedynie pusty talerz na wypadek, gdyby przyszedł ktoś godny biesiadowania z Nim. Ktokolwiek jednak przyjdzie, godny Mu się nie wydaje. – I ty kobieto nadal go uważasz za zwykłego pijaka??? – Nie, ale z tej Jego niezwykłości tylko stracha dostałam, żeby się czasem ten Barnaba jako zbłąkany wędrowiec nie przypałętał i z Antkiem balować w domu nie zaczął! – Barnaba na szczęście już się nie błąka, tylko do doskonałości prostą drogą zmierza! Dopóki jej jednak nie osiągnie, Antek z nim na pewno do stołu zasiąść nie raczy! O to bądź spokojna. – Jak mam być spokojna, kiedy nic nie rozumiem. Z Antka pijak jest taki sam jak zawsze, ale za to bufon jak nigdy! – To zupełnie naturalna kolej rzeczy. Gdy pijak u Pyszałka znajdzie aprobatę, z uzasadnionej dumy gardzi całym światem!

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora