Stefan Pastuszewski - Poranek po raz wtóry

pustka filozoficznych traktatów
wyłazi niczym mrok zewsząd
całą swą nicością
gdy budzimy się rankiem
i koniecznie musimy zwilżyć skamieniałe wargi
słowem

mówiąc domownikom dzień dobry
co też jest koniecznością ale już drugiego rzędu
znów budujemy słowo po słowie niczym z cegieł gmach pustki
zamiast milczeć złotym pasemkiem słońca
na równie przebudzonej etażerce
i oddawać się w całości całej tej miłości

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora