Ryszard Kowrygo - Rizaty Lachiw

                                    Dedykuję Panu Stanisławowi Srokowskiemu z Wrocławia

Pozbawieni człowieczeństwa,
odarci z życia za życia,
gdy skórę jak rękawiczki zdejmowali
z wierzgających ludzkich rąk.
Diabeł zszedł między ludzi
a batiuszka ** święcił na ołtarzu niebieskim
narzędzia śmierci: siekiery, widły, kosy,
piły i noże, aby czas opętania trwał.

Przycinali członki i tułowie piłami
w bydlęcych korytach,
wolno a dokładnie, abyś poczuł że żyjesz
prosząc o natychmiastowe skonanie.
Byliście jako te bydlęta
prowadzone na straszną rzeź niewiniątek.
Zakopywani po szyję w matce ziemi,
gdy cierpienie i zagłada wyzierała
zwierzęcym strachem z kwilących oczu,
proszących niemym wołaniem o zmiłowanie.

Nakarmieni solą ziemi, językiem na słońcu
szukali ochłody, ślina wyschła, piołun w ustach
i suchy żar ciała a wokół piekło otwierało wrota.
Zostali ścięci kosą, jak puste makówki i dojrzały łan,
głowy potoczyły się i nie znalazły spokoju.
Pandemonium i wielki strach padł na
Polaków - obcoplemieńców i trwa po dziś dzień.

Apokalipsy czas nastał w gorący jedenasty lipca
1943 roku dzień. Krwawa Niedziela zajaśniała
łuną pożarów nad Wołyniem, odbijając się
jak w lustrze w Małopolsce Wschodniej
grzęznąc w Lubelskim i na Podlasiu.
Ukraina dla Ukraińców usłyszałem gdy
nie pomny ostrzeżeń matki, szukałem pod Lwowem
domu, skąd uszła Polska spływając krwią z piersi i łon matek
rozprutych rezuna *** bagnetem,
gdy Ukraińska Powstańcza Armia realizowała Bandery plan.

 

Rizaty Lachiw* - mordować Polaków
Batiuszka ** - kapłan prawosławny grekokatolicki
Rezun*** - morderca, zabójca

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora