Jakbyśmy byli nie do końca dobrze urodzeni
Przez młodą matkę. Bez doświadczenia.
Może się brzydziła? Lub nie wiedziała, że trzeba to zdjąć, przegryźć
uwolnić nas?

Oczywiście, sam poród przeszedł według wszystkich punktów, poprawnie.

Tylko z czasem, nasz chód przemienił się w pełzanie.
Trudno było stawiać - jak inni - sprawnie nogi.
Szybko opanowana technika i nawet nie zaczęło nam nazbyt doskwierać
czy przykrywać uwagę innych.

Wymyślić coś nowego, czego jeszcze nikt inny nie wymyślił,
jak ten Japończyk, który zginął rzucając się z wysokości,
a wcześniej kazał rozścielić płótna, że odbitka będzie.
Prawdziwa wartość.

Do sztuki mam stosunek chaotyczny i instynktowny, jak do pogody powiedzmy.
Komoda taka stara jestem- to we mnie siedzi.
Z drugiej strony jak nieraz patrzę na te nowe rzeczy, to czasem mam ochotę nazwać je numerami.
Staram się zapomnieć (jak na przykład o gigantycznych dziurawych skarpetkach niezwykłej szpetoty
udających gobeliny).

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org