Bóg tłumaczy psalmami
gordyjskie węzły
słowem cię stwarza
inaczej kaleczyłbyś
kamienie tylko
a wiatr wywiałby ci duszę
Panie świat nie dosłyszał Ciebie
domyśla się twej wyobraźni
wici tlą się na słowach przydrożnych
wiatry zwijają drogi przed burzą
tylko pustynne drogowskazy
i stron świata za mało
by się odnaleźć w uczuciach
myślostrady wybiegane
a puste domy
mają okna bez powiek
hangary serc

Kto wie ilu musiało zginąć zanim ludzkość zdobyła
ów oblodzony szczyt.

Szedł tam szwadron mężczyzn zamarzłych w pół drogi
i kilku, co zmarło pod szczytem oraz jeden, który go zdobył
a potem skrzepnął na kość.

Ci co byli na dole
zazdrościli temu na górze
i kiedy granica wytrzymałości znów się przesunęła
zabrali go śmigłowcem
do znakomitego muzeum.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org