Ludwik Filip Czech - Grafiki pamięci

Marianna Pawłowska jest autorką zbioru wierszy Grafiki duszy. To jej debiutancki tomik, poprzedziły go prasowe publikacje, literackie nagrody i wyróżnienia. Pierwsza część tej książki /"Harmonia i rytm"/ jest rodzajem poetyckiego tła, pejzażem, który towarzyszyć będzie wydarzeniom i emocjom. To harmonijne cykle w świecie przyrody, jej bogactwo, trudna do sklasyfikowania różnorodność. Dojmująca nad lasem cisza, krzak bzu trącony skrzydłem ćmy, wreszcie bociani klekot wśród łąk, to elementy scenografii, które przeplatają się przez życie zwierząt, ludzi, przez żywoty świętych. Jest bowiem w tym nieokiełznanym żywiole wyraźna obecność Boga, jego sprawcza moc, są "linie papilarne Stwórcy" na wszystkim, co dookoła.  Bóg jest tutaj "Mocarzem" /"Siły nieczyste"/, "Wielkim Malarzem" /"Południe"/, dobroczyńcą i artystą w jednej osobie. Jest źródłem piękna, paletą barw, poetycką inspiracją. Pawłowska czerpie z tego dobra pełnymi garściami, daje świadectwo swojej wierze. Bez niej te wiersze byłyby uboższe. W "Anonsie" czytamy:

Bocianim klekotem
Językiem bulw
Dialektem traw
Hymnem skowronka
Ziemia ogłosiła wiosnę
/.../

W czajkach nad oziminą
Niesytych pszczołach
Ogniskach forsycji
Linie papilarne Stwórcy

Setki dowodów
Na jego istnienie

Tytuł drugiej części /"W kapsule minionego"/ mówi sam za siebie. To cykl poetyckich refleksji nad upływem czasu, trwaniem wbrew przeciwnościom, nad darem pamięci. Z każdego mrocznego zakamarka, zza płotu, zza lasu, zza węgła wyziera tutaj historia. Ta mała i ta wielka. Losy miasteczek i wsi przeplatają się tutaj z życiorysami ludzi /"Przesiedlona "/, światowe zawieruchy zmieniają w osobiste dramaty /"Petycja Dudka w Jeziorach"/. Ale nawet w symbolicznych popiołach tli się czasami iskra zmartwychwstania. Kiedy bowiem stary młyn zastyga w bezruchu, staje się ponurym rekwizytem minionej sytości, jego obowiązki przejmuje człowiek. Zakasuje rękawy, miele ziarno, pierwszym wypieczonym bochnem wskrzesza tradycję /"Młyn"/. Tak oto ludzki trud zadrwił z wyroków historii, upór zatryumfował nad zapomnieniem, człowiek nad losem. Ale nie tylko ludzie są w tych wierszach "kapsułą minionego". Jest nim również drzewo /"Na pograniczu"/, czy zegar w wierszu o tym tytule. W tym jednak wypadku to pamięć innego kalibru, bardziej osobna, intymna:

Traktat by pewnie mógł wygłosić
O intymnej teorii względności
Układach odniesienia
Deformacji czasoprzestrzeni
Zaniku dualizmu
Rosnącej osobności

A on
Świadek koronny
Odmierza czas
Całkowitego rozpadu związku
Zeznaje monotonnie
Tak widziałem
Tak było
Tak tak
Tak

"Zakładki pamięci", trzecia część tej książki, to powroty do miejsc i ludzi, gorzka lista nieobecnych. Tutaj wielka historia ustępuje codziennym dramatom, zamiast przemarszu umundurowanych wojsk są cywilne, pogrzebowe kondukty. Mamy tutaj wiersze osobiste poświęcone dziadkom /"Dziadkowie"/, własnemu bratu /"Szara godzina"/, wreszcie zmarłym artystom /"Sercoryt liryczny"/. Ale ich głównym adresatem jest dzieciństwo i młodość poetki. Mamy więc wzruszający "Rodzinny dom", mamy wilgotne od porannej rosy "Dzieciństwo", mamy przystrojony tęczą i lnem "Posag". Wszystkie te wiersze są zapiskami z krainy baśni, wyprawami w świat bezpieczeństwa i ładu, szkicem tych beztroskich dni, po których "wszystko dopiero się wydarzy". Utwór "Przejazdem" jest kwintesencją odległego czasu, naszej pamięci, wszystkich strat. To również pokoleniowy szkic, gdzie obecne konfrontuje się z minionym. Tutaj wagę wspomnień i hierarchię ważności ustala metryka. Czytamy:

Dla ciebie to zwykła poręba
Zeschnięte liście
Ścięte stare drzewa
Słoje świadczą o co najmniej półwieczu

Dla mnie to pustka
Którą próbuję wypełnić wyobraźnią
My z dużej szkoły
Sadziliśmy małe sosenki
Prosto ze szkółki
Na obrzeżach dęby
Brzózki sięgające do kostek
Profesor z Zorką
Zdjęcia do kroniki
Podpisane wiecznym piórem
/.../

Tomik "Grafiki duszy" nie zaskakuje. Fabuła nie grzeszy oryginalnością, emocje są standartowe. Ale to książka ważna choćby dlatego, że dokumentuje naszą obecność. Marianna Pawłowska archiwizuje daty, miejsca, ludzi, ocala małe ojczyzny z gwaru dzisiejszej, globalnej bylejakości. Używa przy tym języka dostępnego, uwiarygodniając nim wszystko, co wpisane jest w życiowy dramat. Tytułowe grafiki wydają się być tylko wprawkami na drodze do jej kolejnych, poetyckich obrazów.

 



Marianna Pawłowska, Grafiki duszy, Towarzystwo Miłośników Podlasia, Biała Podlaska 2016, ss. 83.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora