Jacek Podsiadło od zawsze zdawał mi się być poetą, który chciał mówić o czasie, o tym, jak jednym gestem można zmienić całą przeszłość i przyszłość, o tym, jak nieodwracalnie upływa czas i o tym, czym są dla śmiertelników ich wspomnienia. Pamiętam do dzisiaj jego wiersze z debiutanckiego tomiku Nieszczęście doskonałe (wydanego w 1987 roku), szczególnie wstrząsający utwór taka mała z taką wielką torbą takim późnym wieczorem zakończony wersetem „wszystko jeszcze przed tobą mówiłem kiedy było już po wszystkim”. W najnowszym tomiku Jacek Podsiadło czyni z czasu przedmiot najważniejszych rozważań, jest Claudem Monetem słowa, jedynie zamiast portretować katedrę w Rouen o świcie, po południu i w trakcie zachodu słońca to samo czyni z hiszpańskim, wiecznie gorącym krajobrazem.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org