Stefan Michał Żarów - Pamięć - nieistnienie i konieczność rekonstrukcji

Losem współczesnego poety, jak pisał noblista Czesław Miłosz jest wygnanie. W moim odczuciu nie tylko wygnanie zewnętrzne - emigracja, lecz szczególnie wygnanie wewnętrzne. Poeta zmagając się z odczuciem braku komunikacji w świecie rzeczywistym, wędruje do miejsc szczególnych w jego epicentrum świata - do przeszłości. Pamięć o przeszłości daje trwałą moc, pomimo że jego historia przeżyć jest już tyko prywatna mitologią. Odradza się w jego wyobraźni, niczym mityczny feniks z popiołów. Pamięć ta istnieje rozpięta pomiędzy wspomnieniem, teraźniejszością i przyszłością. Tylko taki stan ducha gwarantuje przetrwanie w pełni, bez utraty siły witalnej. Jest nowopowstałą tkanką łączącą poetę z metafizycznym węzłem transcendencji. Napisałem więc wiersz pt. "Itaka Odyseusza":

Człowiek
Z tego miejsca
Rodzinnej krainy
Karmiony
Przebudzeniem
Zachwytem porannych
Łąk

Wiedziony zapachem
Zakwasu
Rosnącego chleba
Na matczynych rękach
Stole dorastania

Człowiek
Z tych stron
Kanałów
Powolnych rzek
Wisły i Starego Brnia
Przyodziany w nawałnice
Wód

Wiedziony śpiewem
Tym niepowtarzalnym
Świergotem
Zawieszonego nad polem
Skowronka

Człowiek
Wracający do
Tożsamości
Wijących się śródpolnych
Łanów zbóż
Porośniętych łąk
Zapachem białej
Koniczyny

Wiedziony różowością
Kwitnących jabłoni
Kontrastową bielą
Grusz
Przydomowych wiśni

Człowiek tu wyrośnięty
Rzucony na falę
Podróży
Odosobnienia
Wzięty przez
Alchemików
Świata

Wiedziony marzeniami
Powraca
Urzeczony
Krainą
Wzrastania

Człowiek wrosły
We wspomnienia
Przed godziną lat
Jeszcze raz
Poszukujący
Lekkości
Pierwszego muśnięcia warg

Wiedziony zapachem
Jej oddechu
Srebrzystych
Wieczorów
Niedokończonej opowieści

Brak oparcia w świecie realnym - poprzez zmianę miejsca zamieszkania, odejścia z domu urodzenia, z domu rodzinnego, z miejsca pierwszego oglądu na świat, utrata rodziców, bliskich, cały ten konglomerat zdarzeń na przestrzeni życia poety, wymusza na nim stosowanie swoistej tkanki postrzegania rzeczywistości, poprzez zastosowanie mechanizmu negowania, tego co jest zarazem uobecnianiem nieistniejącego świata. Powoduje to daleko idące zamieszanie świata realnego ze światem wyobraźni, czyli intuicji twórczej, reasumując przysłowiowego mędrca szkiełko i oko.  Jak pisał Jorge Luis Borges w zbiorze opowiadań ,,Księdza piasku” (hiszp. El libro de arena) ,,Jesteśmy swoją pamięcią, chimerycznym muzeum zmiennych kształtów, stosem potłuczonych luster”. Nasz zbiór zwany potocznie biblioteką mózgu zawiera nie tylko to co było, to czego doświadczamy w danej chwili, ale również to czego nigdy nie będzie bo nasze indywidualne ograniczenia, nieuwaga lub brak finezji nie pozwolą na dostrzeżenie tego co umknęło lub umknie nam bezwiednie. Inaczej ujmując rywalizacji dwóch sprzecznych danych doświadczanej realności tu i teraz z całą papką medialnego przekazu i wyobraźni niezbędnej każdemu piszącemu. Wiersz pt. "Przed domem przebudzenia":

W pamięci jesieni
oszroniona róża
Samotnie górująca nad pożółkłymi liśćmi
To nasze wspomnienie
biały ranek
białe drzewa
biel na trawie
biel na płotach
biel na pergoli

W pamięci przebudzenia
Takim pogodnym
wyrwaniu ze snu
Metafizyczne myśli
Parafraza
o istocie trwania
o istocie bólu
o istocie uśmiechu
o istocie narodzin
o istocie działania

W pamięci uspołecznienia
Uwikłania w schematy kultury
Formacji społecznych
Próby ujednolicenia podstaw
o naturze
o jednostce
o grupie
o rasie
o dominancie

W pamięci bytu
Nasze codzienne sprawy
Poruszenie
Bieg

Kolejnym zagadnieniem jest to, co uwarunkowuje twórcę, a poetę w szczególności. Jest to nabyta wiedza historyczna, dość często w ujęciu politycznym, ze zderzeniem zjawisk środowiskowych, w większości opartych na przeszłości i rytmach pór roku, jakich jest wiele przykładów w literaturze polskiej i powszechnej. Poeta stosunkowo często ulega tym mitom i przypisuje inne znaczenie miejscom bezpowrotnie utraconym nanosząc swoją narrację. Jeśli w przeszłości tę role spełniał rodzinny dom, jako mieszkanie - miejsce płomienia rodzinnego ogniska, to teraz może go zastępować drzewo o rozłożystej kształtnej koronie, które urasta do miejsca symbolu, a w rzeczywistości w okresie jego dzieciństwa było przydomową pozostałością podworskiej polnej gruszy, jakich wiele rosło w pasie geograficznej krainy zwanej kotliną sandomierską. Tego typu mitologizowanie nie obce było wielkim twórcom z wielu dziedzin literatury czy z jej pogranicza, jak chociażby u przedstawiciela realizmu magicznego Gabriela Garcii Marqueza, autora "Sto lat samotności" czy Kazimiery Iłłakowiczówny, poetki o niebywałej wyobraźni magicznej z malarską, a wręcz niemal filmową zdolnością opisu. Moją odpowiedzią jest wiersz pt. "Na odpowiedź - wspomnienie":

Miejsce mojego dzieciństwa
Wspomnieniem
Porzuconych kształtów
Nieodległej rzeki
Cieniutkie połączenia
Poprzecinane mostkami
Melioracyjnych rowów
Polnych dróg

Pamiętam szept i mrowienie
Ożywionej wiosennym
Słońcem
Rozkwitającej łąki

To głos symfonicznej
Orkiestry
Harmonijnie unoszący
Przedpołudnie

Wysokie topole i leszczyna
Przykucnięta w mokradłach
Z paskiem sitowia
Naruszonego przez ważki

Pióra ptaków
Rozrzucone w przestrzeni
Niby koliste statki
Wpisane w wyobraźnię

Kłębiaste obłoki
Drażniące źrenice
Rozdzierające togę
Wiatru

Twórca, na co dzień obcuje z animizacją czy antropomorfizacją. Powoduje to rozmycie granic pomiędzy cywilizacją ludzką a światem przyrody, wprowadza nas w zagadnienie kosmosu. Odwołując się do tezy postawionej przez Carla Sagana, który powiedział, że gdyby Bóg stworzył tak rozległy wszechświat i tylko jedną planetę, na której znajduje się życie, byłoby to straszne marnotrawstwo przestrzeni. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem i domniemam, że życie w kosmosie istnieje. Nie znamy jego miejsca i nie jesteśmy wstanie określić jego formy. Mnie jednak najbardziej interesuje ewolucja myśli, mentalności - całej tej właściwej tylko człowiekowi sfery duchowej. Mózg spełniając rolę komputera jest tylko narzędziem umysłu pełniącego rolę systemu operacyjnego, który staje się katalizatorem zmian na poziomie indywidualnym jak i globalnym. Stawiam tezę, że człowiek jest tylko odzwierciedleniem swoich myśli i wyobrażeń na temat wszechświata. W tym zamieszaniu granic pomiędzy tymi światami: ludzkim i przyrody dotykamy istoty ludzkiego kosmosu. Historia ludzkich dziejów, aczkolwiek nie linearna, powtarza się i można odnieść wrażenie, a nawet doświadczać, że kolistość natury poprzez czas pokoju i wojny, adekwatnie następuje po sobie jak cykliczność pór roku. Wiersz pt. "Narażeni na bezsens":

Życie
Ograniczające nasze
Możliwości
Uwikłane w schematyczny
Fakt
Przyjścia
I odejść

Złudzenie
Nieskończoności
Takie zwykłe ziemskie
Mniemanie
Kim jesteśmy
Wyzuci
Z mitów
I przypowieści

Odarci z duchowości
Wskrzeszeni w starych
Albumach
Wspomnieniach bliskich
Obojętnych przyjaciół

Widziani na filmach
Biegający i zastygli
Pozy rodzinnych
Ceremonii

Rozpadający się
Pod cieniutką
Smugą
Promieni

Może warto przypomnieć, że walka natury z ludzką cywilizacją, nieustanna konfrontacja człowieka i jego wytworów z nieubłaganym upływem czasu, jest przyczyną do zadumy i melancholii poety czy twórcy w ogóle, np. unaoczniona w takich utworach jak: ,,Epitafium Rzymowi” - Mikołaja Sępa Sarzyńskiego czy ,,Lekcje łaciny” - Zbigniewa Herberta, a szczególnie u Jarosława Marka Rymkiewicza - ,,Forum Romanum”.  Wszystko z biegiem upływającego czasu przeistacza się w rumowisko kamieni, czy wszechobecnej porastającej ,,trawy” - jako symbolu degradacji ludzkich wytworów wobec potężnych sił natury. Uosabia to odwołanie się do motywu vanitas - marności. Upadek starożytnego Rzymu jest ewidentnym przykładem prawdy o przemijaniu, gdzie pośród ruin niezmienny pozostaje tylko Tyber, pokazując, że rzeka pozostaje stałym elementem w topografii miasta. Powracając do twórczości Sępa Sarzyńskiego, to w Sonecie IV pt. ,, O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, ciałem i światem” utwór ten zwieńcza nadzieja na duchowe zwycięstwo poprzez opiekę Boga ,,Ty mnie przy sobie postaw bezpiecznie// Będę wojował i wygram statecznie”. Trzeba nieustanie doskonalić w sobie umiejętność poruszania się w gąszczu nowinek i zagadnień cywilizacyjnych, by przy równoczesnym nabyciu indywidualnej umiejętności filtrowania informacji nie tylko przetrwać fizycznie, ale modelować otaczającą rzeczywistość. Taka postawa stwarza szansę na przetrwanie ludzkości. Ewidentnym tego przykładem jest ów właśnie nowożytny Rzym - wieczny, który stał się stolicą chrześcijaństwa. Wiersz pt. "Znaki bez pokwitowania":

Bóg daje nam marzenia
Pozbawia dzieł
Co spadają jak kamienie
Wypełniają zakamarki
Codzienności

Bóg dzieli to co łączymy
Nasze zamysły
Wznoszone w trudzie
Zdobywane w bólu
Łzach radości

Przecinamy rzeki
Bezdroża
Pustynie i wnętrza gór
Łączymy morza
Sklepienia horyzontu

Nieznane zamieniamy
W przytulne siedliska
Nadajemy kształt
Wirtualny rozmach
Megametropoliom

Bóg dał nam
Wolną wolę w kształtowaniu
Wyobraźni
To my posiadamy to nieznane
Czytamy znaki gwiazdozbiorów

Innym aspektem w twórczości jest poczucie, że człowiek w obecnym biologicznym kształcie w następstwie kilku dziesięcioleci przeistoczy się w członka cywilizacji postbiologicznej. Nadzieja w tylko w tym, że prawdopodobnie jak pisze prof. Sebastian Senung, numeryzacja mózgu nigdy nie będzie możliwa, posiada bowiem on 100 miliardów neuronów, dlatego wbrew prognozom Raymonda Kurzwella nie będzie możliwości znumeryzowania tego oryginalnego neurowszechświata. Chociaż przewiduje się, że już w połowie naszego XXI stulecia może powstać sztuczna inteligencja dorównująca tej biologicznej. Zatem czy jesteśmy przygotowani do tego by porzucić dotychczasowe myślenie, sprostać czekającym nas wyzwaniom kolejnej nabierającej coraz większego rozpędu rewolucji cywilizacyjnej by nie zostać zmarginalizowanym. Zagadnie to poruszałem już w 1987 roku w eseju pt. ,,Zbiorowisko ożywione”, o to jego fragment ,,Idź przed siebie, doświadczając nieodkrytych przestrzeni. Nie jesteś strażnikiem absolutu, bytem, na którym spoczywa rola nieomylnego wobec tego wszystkiego, co cię otacza i wpisuję w otaczającą przestrzeń. Przenikając tę niewidzialną granicę doświadczysz odkrycia owej nieoczywistości obecnego położenia, jako jednostki wobec otoczenia. Demaskowanie wewnętrznych sprzeczności pozwoli na poruszanie się w nowych obszarach ścierających się żywiołów. Odkrycie to pozwoli na zrozumienie siebie, jako elementu pewnego układu i pozwoli na próbę uwolnienia, co nazwałbym wewnętrznym wysiłkiem wolności’’. Pisząc ten esej 30. lat temu odnosiłem się tematycznie do otaczającej nas rzeczywistości, w której przyszło nam egzystować. Z perspektywy czasowej poruszana tematyka okazała się na tyle uniwersalna, że przystaje do coraz bardziej dynamicznej wirtualnej teraźniejszości. Odwołując się do myśli Gertrudy Himmelfarb, która w książce ,,Jeden naród dwie kultury” argumentowała, że w jednym narodzie żyją dwa plemiona, z obecnego punktu widzenia doświadczamy fenomenu dziejącej się na naszych oczach kolejnej rewolucji cywilizacyjnej, której istoty część populacji ludzkiej nie rozumie, czego efektem jest syndrom przelęknienia. Powszechnie obserwowane zagubienie i strach, który powoduje wyalienowanie jednostek. W ujęciu globalnym przyczynia się do tego wielka emigracja ,,plemion”. Parafrazując tezę Gertrudy Himmelfarb, mogę stwierdzić, że to ludzkość dzieli się na dwa plemiona, przy czym ja zdecydowanie identyfikuje się z plemieniem racjonalistów. Zaświadcza o tym niezbicie wiersz pt. "Krzemowy czas". Niech ten utwór będzie puentą moich rozważań:

Nim wysłucham
Opowieści
Zawstydzony
Ukryty w sobie

Dla swojego ciała
Obcy
Bezwiednie wchłaniający
Zdania
Obrazy i przyciasną
Barwność rzeczywistości

Ta opowieść
Jest testamentem
Zniewolonym pożądaniem
Charakteru
Nieodłącznej identyfikacji
Osobowości

Mam się odrodzić
By być ponad
Utrwalonym
Zastygłym schematem

Zamykam rozdział
Ugruntowany podział
Świata
By pójść
I na nowo
Niezwiązany z niczym
Przejść przez gąszcz
Zdarzeń

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież