• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Irena Batura - Zaufany Józio

    Wiek dziewiętnasty
    kończył się pogodnie
    szumem starych lip nad Piną
    Mieszkańcy Pińska
    z nadzieją i tęsknotą w oczach
    dumali o przyszłym i niewiadomym

    Sekretarz kancelarii adwokackiej
    rozglądał się wokół czujnie
    pilnując spraw pryncypała
    zwłaszcza
    gdy z Warszawy
    do pani Piotrowskiej
    przyjeżdżała jej siostra Żenia
    z dwoma chłopcami którzy
    z dwójką dzieci mecenasostwa
    zostawali pod opieką służącej 
    Zwierzchnik trzymając się za serce
    prosił
    – Leć Józiu za damami 
    dopilnuj
    by głupstwa nie zrobiły
    wszak od bagien
    zawiewa  szalejem
    szczególnie na wiosnę
    bo ja nie nadążam już krokiem
    w nowych walcach i polkach
    Józiu dobry chłopiec
    Lubi wszystko co ja
    nawet moją Jankę kocha
    można mu zaufać
    z dobrej szlachty pochodzi
    Obuchowskich
    Zapatrzył się student na Jankę
    na zabawie na błoniach nad Piną
    rozmowę i kroki
    kieruje pod lipę
    Cóż robić
    Pryncypała nie honor zawieść
    Włazi sekretarz na drzewo
    czuwa nad potokiem
    młodzieńczej wymowy
    Można Józiowi zaufać!

    Odszedł pan mecenas
    za swoim dzieciątkiem 
    na niebieskie łąki
    otulające ukochaną rzekę

    Cały rok
    odczekał podwładny z oświadczynami
    – Oj dobrze Józiu
    można na tobie polegać
    syn już podążył  ścieżką
    udeptaną przez tatę
    ku swemu prawniczemu przeznaczeniu
    Zsyłka na Syberię we dwoje
    łatwiejsza
    Lżej było po powrocie
    razem uczyć się nowej
    rodzinnej Warszawy
    i tęsknić
    do wiatru znad Pińskich Błot

                                  27 stycznia 2016 r.