Dariusz Filinger - Quid agere debeamus

Ulepiono mnie na nowo z jakiegoś bełkotu
i zanurzono w innych odchodach w których
rozpuszczam się ku mojej rozpaczy a bełkot
tak jak gówno udaje że nim nie jest…
                                              …bo nie śmierdzi


Jak przypuszczam się rozpuszczam… 
i coraz mniej mnie we mnie i nie otrzymałem
żadnej odpowiedzi bądź instrukcji  „co czynić”
w obliczu destrukcji

Nie wiedzieć czemu pojawiłem się w tym czasie
i w tym miejscu jakby nie było ciekawszych okresów
na wykresie wieków (na przykład życie w populacji
nomadów zbieraczy owoców jaszczurek i ptasich jaj)

To co myślę i czuję nie interesuje nikogo
jestem tutaj obcy zanurzony w bezmyślnych odgłosach
nocy i nie oczekuję już od nikogo pomocy

Tubylcy blokowisk mają dokładne wytyczne z telewizora
bo polubili swoją płynną matnię i skaczą z radości
jak nadmuchiwana żaba na gumową pompkę
przy moim zdziwieniu i bezsilnej złości

Pochodzę sprzed Wielkiego Potopu z obszaru
gdzie ludzie swobodnie przechodzili przez
ściany płaczu zwątpienia i poniżenia

Na zewnątrz ku wolnej myśli poprzez labirynt
tuneli pofałdowanej kory muzgowej do drzew
rozłożystych i prostych ścieżek wydeptanych
przez zbieraczy owoców przeznaczenia

                                                  13.12.2015

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora