Roman Sidorkiewicz - Zmory współczesności

Alicja M. Kubiak, mieszkanka Wielkopolski, w swoim tomie opowiadań pt. „Za szklanymi drzwiami” poruszyła szereg zagadnień nurtujących naszą współczesność. Opowiadań jest dziewiętnaście, każde stanowi odrębną całość. Zakres poruszonych zagadnień  jest bardzo szeroki. Autorkę interesuje wiele aspektów życia, przedstawia je w filozoficznym ujęciu, zmusza czytelnika do myślenia. Niektóre z opowiadań są świetne w swej treści i filozofii. Niektóre zaś mogłyby być zupełnie pominięte o czym wspomnę  później.

Zacznijmy od tych pierwszych. „Wiejskozmorna śnieżyca” to opowiadanie o bezradności człowieka wobec pułapki cywilizacyjnej, w którą ludzkość się wplątała. Postęp cywilizacyjny zrobił z człowieka istotę zupełnie bezbronną w zderzeniu z jego siłą, szczególnie zaś w połączeniu z kaprysami natury. W małej wsi pod Poznaniem awaria systemu energetycznego paraliżuje życie. Ogrzewanie nieczynne, pompa wody nie działa, lamp naftowych nie ma. Pan domu nie wie co ze sobą zrobić, nie może się obejść  bez pilota i zmieniać kanały. Rybki w akwarium duszą się. Okropność! Autorka poruszyła, być może niechcąco, szalenie ważny temat ze względu na bezpieczeństwo państwa i narodu. Problem polega na tym, że nie tylko ta wioska chwilowo cierpiała, lecz w dowolnym momencie może to spotkać nas wszystkich. Co byłoby, gdyby powtórzyła się hekatomba II wojny światowej? Kto z nas przeżyłby bez prądu? Dokąd ewakuowano by ludność? I czym? Parowozów nie ma, koni też nie, benzyny zaraz by zabrakło. Czy przykładem dla nas może być brak cywilizacji technicznej na terenach dawnej Galicji i Kresów Wschodnich, dzięki czemu ludność mogłaby przeżyć? Wodę pobieraliby z przydomowej studni, ogrzewanie własne, światło z lampy na łój zwierzęcy. Czy rozwój cywilizacji to kolejne zapętlenie? Czy człowiek musi znowu być niewolnikiem, tym razem anonimowych korporacji?

Autorka oczywiście nie daje żadnej recepty. Nikt jej przecież nie dał. Ludzkość brnie w ślepy zaułek. Chyba już za późno, aby się zeń wyplątać.

„Dziewczynka o dwóch twarzach” to opowiadanie o nachalnym żerowaniu dziennikarzy na cudzym nieszczęściu. Żerowanie na wypadkach, zabójstwach to chleb powszedni dla wydawców brukowych pism. Lecz trzeba sobie zdać sprawę, że piszą oni pod konkretne zapotrzebowanie społeczne. Niestety, społeczeństwa we wszystkich krajach żądne są sensacji. Mądra myśl nie może przebić się do mózgów mas. Nasz naród także jest daleki od mądrego myślenia. Kto w Polsce interesuje się np. budżetem państwa, jego zadłużeniem? Wiadomości telewizyjne to jedna wielka pyskówka ku uciesze gawiedzi.

„Dziad lub stan umysłu” to opowiadanie o starym człowieku, który umie odnaleźć się w sędziwym wieku. Nieróbstwo jest mu zupełnie obce. Bohater utworu założył na wsi specyficzny sklep z różnymi potrzebnymi drobiazgami. Towaru mało, klientów mało, ale jakoś wszystko się toczy. Jego postawa tchnie optymizmem, jest drogowskazem dla starych, zgorzkniałych ludzi, którzy wciąż narzekają na kogo tylko mogą.

„Zmierzch artysty” to opowiadanie o obłudzie bliskich znajomych artysty. Jego dom był pełen gości podczas wernisaży. Twórca ten zmarł tragicznie w wyniku nadużywania alkoholu. A przedtem? Autorka pisze:

„Zaledwie kilka godzin temu ogród i dom rozbrzmiewały radosnym śmiechem, rozmowami, szeptami i zachwytami nad jego dziełami. Lubił te przepełnione ludźmi chwile, czuł się wtedy potrzebny. Pytano go o zdanie, porównywano z jego pracami, obejmowano przyjaźnie i sączono w ucho liczne pochwały. Doskonale wiedział, że oni nie mają pojęcia o jego pracach, zabiegano jednak o jego względy by znów zostać zaproszonym na prace w plenerze lub prywatny wernisaż z poczęstunkiem. Kiedy dom pustoszał wyobrażał sobie, jak mogą kpić z niego, jakich słów używają do określenia czegoś, czego sami nie potrafią zdefiniować”.

W opowiadaniu „Cygański czardasz” A. M. Kubiak pięknie opisuje życie taboru cygańskiego. To już przeszłość. Cyganie zostali zmuszeni do rezygnacji z koczowniczego trybu życia w roku 1965. Autorka nie może tego znać z autopsji, bowiem urodziła się dużo później. Chwała jej zatem, że opisała koczownicze życie Cyganów, posiłkując się opowiadaniami ostatnich świadków. Cyganie to naród od blisko 700 lat żyjący w Europie (pochodzi z Indii), lecz jest on odporny na asymilację. Bardzo interesujące opowiadanie. Czytelnik wkracza do zupełnie innego, baśniowego świata. Tam czas zatrzymał się.

Autorka nie boi się krytyki instytucji kościelnych, co dzisiaj nie jest takie łatwe. W opowiadaniu „Lunatycy snów” krytykuje Kościół za bierność wobec twardych spraw:

„W oddali na wzgórzu wznosi się klasztor, niczym strażnik wartości moralnych nad postępującą degrengoladą. Stoi i czuwa, nie podejmując żadnych czynności naprawczych, mogących naprowadzić błądzących i zagubionych na właściwą ścieżkę, wiodącej ku lepszej przyszłości. Bezstresowo chowając się w silnych murach wież, z dala łagodnie przemawia, jątrząc fałsz w bezmózgie kukły, często ślepo wpatrzone w szklane oko z przejaskrawionymi informacjami, żałosnymi serialami, dziwnymi teleturniejami, zawodami opatrzonymi złośliwymi i poniżającymi uczestników komentarzami. Wciąż chce pływać po wierzchu toni szarej masy kukiełek”.

Mocne słowa. Szuka Boga. Pisze:

„Nie widzę Go, nie dane mi było dojść tak daleko. Stanę się apologetą agnostycyzmu”.

Niewypałem są jednak dwa opowiadania o tematyce kryminalnej. Już kiedyś mistrz Hitchcock (1899-1980) powiedział: „Nic bardziej nie ożywia filmu jak trup”. Tą droga podążyła A. M. Kubiak w opowiadaniach „Pewnego marcowego popołudnia…” oraz „Siekiera”.

Pierwsze dotyczy mordu na pewnym starszym człowieku, który dawno temu dokonał gwałtu na małym chłopcu. Ów chłopak zemścił się po latach w okrutny sposób. Narracja opowiadania jest bardzo interesująca, lecz pozbawiona refleksji. A. M. Kubiak nie odkryła duszy gwałciciela; opisała tylko jego codzienne zmagania.

W „Siekierze” jest już trochę lepiej. Kobieta zamordowała męża – zabójcę ich dwojga dzieci. Jakieś refleksje są. Ciężko jest jednak wejść w duszę zabójców i przestępców.

 




Alicja M. Kubiak, Za szklanymi drzwiami,  Wydawnictwo Kontekst, Poznań 2016, ss. 110.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora