Bronisław Pastuszewski - Białoruś - refleksje językowe

Przybysz – turysta – będąc na terytorium Białorusi często jest zaskakiwany swego rodzajem braku konsekwencji w odniesieniu do używanego tam języka. Mieszkańcy, na co dzień mówią po białorusku i rosyjsku. Są to dwa języki urzędowe. W większości szkół głównym językiem nauczania jest rosyjski. Natomiast białoruski jest traktowany jako fakultatywny.

Istnieją także oczywiście placówki oświatowe z językiem wykładowym białoruskim. Stanowią one mniejszość. Trochę inna sytuacja panuje w katolickich diecezjalnych seminariach duchownych. Tu językiem wykładowym jest białoruski, a drugi, w zależności od potrzeb wiernych np. dla mniejszości narodowej występującej w danej diecezji. Przykładowo w Pińsku tym drugim językiem jest polski. Diecezja ta powstała na terenie II Rzeczypospolitej, graniczy obecnie z Polską i wierni narodowości polskiej oraz z rodzin mieszanych stanowią duży jej procent. W kościołach nabożeństwa są na przemian odprawiane w języku białoruskim i polskim. Czasami liturgia sprawowana jest w ten sposób, że niektóre jej fragmenty odprawia się po polsku, a inne po białorusku.

Zagraniczny turysta doświadcza dychotomii językowej zwiedzając ten piękny kraj, przede wszystkim w nazwach regionów, miejscowości, ulic, instytucji oraz posługując się wydanymi na Białorusi mapami i przewodnikami. W całym państwie zasadą jest stosowanie pisowni białoruskiej w nazwach miejscowości (tablice informacyjne, drogowe, różne drogowskazy, stacje kolejowe, dworce autobusowe, miejskie linie autobusowe, tramwajowe, trolejbusowe i metra). Także wszelkie nazwy instytucji państwowych, samorządowych, przedsiębiorstw, kołchozów itp. są pisane po białorusku.

Ale już mapy wszelkiego rodzaju (administracyjne, geograficzno – topograficzne oraz samochodowe) i plany miejscowości są opisane po rosyjsku. Podobnie rzecz się ma z wydawanymi przewodnikami. Tylko gdzieniegdzie, w mniejszych ośrodkach można się spotkać z przewodnikami miejscowymi i muzealnymi napisanymi po białorusku. Taki stan rzeczy jest dla Polaków odwiedzających ziemie białoruskie właściwie lepszy, dlatego, że łatwiej można odczytać i zrozumieć zapis języka rosyjskiego niż białoruskiego. Natomiast w rozmowie jest trochę inaczej, bo Polakom łatwiej jest zrozumieć mowę białoruską, gdzie wiele słów i wyrażeń jest bliższych językowi polskiemu. Specyficzna sytuacja panuje w nazewnictwie ulic. W niektórych dużych miastach jak Mińsk, Brześć, Pińsk, Mozyrz, Homel czy Grodno część ulic jest opisana w dwóch językach - wyżej po rosyjsku a niżej po białorusku. Oprócz tego część ulic jest podana tylko po białorusku, a niektóre tylko po rosyjsku. Dotyczy to przede wszystkim nazw, w których pisownia w obu językach jest identyczna.

Warto i trzeba koniecznie zwrócić uwagę na treść ogólnodostępnych, pisanych po rosyjsku folderów i poważniejszych przewodników. Otóż rzeczą zaskakującą czytelników, choć trochę znających historię, jest fakt parmentnego przemilczania, pomijania oraz przeinaczania faktów związanych historycznie z ziemiami obecnej Białorusi (ziemiami białej Rusi).

Odnosi się to przede wszystkim do Polaków tworzących na obecnych terenach białoruskich administrację polityczną, przedstawicieli władz w różnych okresach czasowych organizujących gospodarkę na tych obszarach twórców kultury, oraz literatury w szerokim aspekcie. I tak: czytelnik dowiaduje się o Tadeuszu Kościuszce jako o bohaterze Białorusi, Polski, Francji i Ameryki, a o Elizie Orzeszkowej jako poetce i pisarce, niewiadomego chyba pochodzenia, a o królowej polskiej Bonie, rządzącej w Pińsku jako o przedstawicielce rodu włoskiego, o Adamie Mickiewiczu, jako poecie tej białoruskiej ziemi a również o Niemcewiczu i innych jako miejscowych twórcach tylko dlatego, że się tam urodzili (na obecnej ziemi białoruskiej) kompletnie pomijając ich prawdziwe pochodzenie, życiorysy i działalność. W tychże przewodnikach zupełnie pomijana jest rola państwa, jakim była Rzeczypospolita Polska, często przedstawiając Wielkie Księstwo Litewskie tworzące konfederację państwową z Koroną pod zwierzchnictwem Króla Polskiego, jako samodzielny byt państwowy, co jest nieprawdą historyczną. Takie przedstawianie sprawy jest dla nas Polaków a także dla zorientowanych turystów sprawą przykrą, noszącą znamiona manipulacji historycznej. A przekaz tego rodzaju winien być prawdziwy i rzetelny.

Wystarczyłoby podać zgodnie z prawdą historyczną do ogólnej wiadomości fakt, że tereny obecnej Białorusi były kolejno: częścią księstw ruskich, częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego skonfederowanego z Koroną Polską tworzącą od Unii Lubelskiej w 1569 r. Rzeczpospolitą Obojga (Trojga) Narodów i podlegały władzy króla polskiego – stanowiły I Rzeczypospolitą. Później zaś część ziem białoruskich weszła w skład II Rzeczypospolitej Polskiej. Warto podkreślić, że Król Polski był jednocześnie Wielkim Księciem Litewskim.

Faktem pozytywnym jest, że główne naukowe publikacje historyczne wydawane w języku białoruskim są rzetelnymi opracowaniami jak chociażby czterotomowy „Wielki historyczny atlas Białorusi” (tytuł podaję w języku polskim). Taki charakter noszą też wydawnictwa dotyczące m. in. architektury kościelnej i cerkiewnej. Są one napisane w języku białoruskim i przygotowane z należytą starannością, wolne od niedomówień i niejasności występujących w opracowaniach powszechnych. Dobrze jest o tym pamiętać.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież